Akcja policji w domu byłego prokuratora. Na miejscu pracowali technicy

Tajemnicza śmierć w Rybniku. Sprawa śmierci byłego prokuratora i jego syna w Rybniku wciąż pozostaje niewyjaśniona
Choć przeprowadzono sekcję zwłok, śledczy nadal nie potrafią odpowiedzieć na podstawowe pytanie: co doprowadziło do śmierci obu mężczyzn. Tymczasem w środę przez wiele godzin w domu przy ul. Platanowej ponownie pracowali technicy policyjni, którzy zabezpieczali kolejne ślady.
Przypomnijmy: w jednym z domów jednorodzinnych w Rybniku znaleziono ciała dwóch osób. Z nieoficjalnych ustaleń wynikało, że zmarli to były prokurator katowickiej prokuratury apelacyjnej oraz jego syn. O sprawie jako pierwsi informowaliśmy w tekście Dwa ciała w domu w Rybniku. Nieoficjalnie: zmarli to prokurator i jego syn.
Na miejscu od początku pracowały służby, a sprawą zajęli się prokuratorzy. Jak ustalili śledczy, na ciałach mężczyzn nie było widocznych obrażeń, dlatego zdecydowano o przeprowadzeniu sekcji zwłok.
Jej wyniki nie przyniosły jednak przełomu. Autopsja nie pozwoliła jednoznacznie ustalić przyczyny zgonu. Zlecono więc kolejne badania – m.in. histopatologiczne i toksykologiczne – które mają wykazać, czy w organizmach zmarłych znajdowały się substancje mogące mieć wpływ na ich śmierć. O wynikach sekcji pisaliśmy szerzej tutaj w materiale Wypadek czy zabójstwo? Wyniki sekcji zwłok prokuratora i jego syna nie dały odpowiedzi.
Wczoraj sprawa znów nabrała tempa. Przez niemal cały dzień w domu, w którym odnaleziono ciała, pracowali policyjni technicy. Zabezpieczali kolejne ślady i ponownie analizowali miejsce zdarzenia. To może oznaczać, że śledczy wciąż sprawdzają różne scenariusze i starają się odtworzyć przebieg wydarzeń.
Na razie jednak jedno jest pewne: mimo sekcji zwłok i kolejnych czynności procesowych nadal nie wiadomo, co wydarzyło się za zamkniętymi drzwiami domu przy ul. Platanowej. Postępowanie trwa, a odpowiedź na pytanie o przyczynę śmierci ojca i syna wciąż pozostaje tajemnicą.



