Awantura o 27 kg ogórków. Ostry spór w boguszowickiej Radzie Dzielnicy

Ogórki jako centrum sporu? Miało być podsumowanie działalności rady dzielnicy, a skończyło się na złośliwych komentarzach i wzajemnych zarzutach
Podczas posiedzenia Rady Dzielnicy Boguszowice-Osiedle w Rybniku w ubiegły czwartek emocje momentami sięgały zenitu, a dyskusja szybko wyszła poza spokojne ramy zebrania sprawozdawczego. Podczas obrad przyjęto m.in. uchwałę dotyczącą wygaśnięcia mandatu jednego z radnych – Wojciecha Wowry. Jak wyjaśniono, powodem była zmiana miejsca zamieszkania, która zgodnie z przepisami oznacza utratę prawa do pełnienia funkcji w radzie dzielnicy. Po tej decyzji rada liczy obecnie 14 aktywnych członków, a jedno miejsce pozostaje wolne do czasu przeprowadzenia procedury związanej z objęciem mandatu przez kolejną osobę z listy wyborczej.
I wszystko miało być dobrze, ale jednym z bardziej emocjonujących momentów była część przeznaczona na wolne głosy mieszkańców. Jeden z nich poruszył problem przeciekającego dachu w budynku, w którym mieszka.
Już pięć lat tam chodzę. Pamiętam, zalewało mnie z dachu. Zrobili parę pasów, założyli papę i dalej cieknie – mówił
Przedstawiciele rady wskazywali, że budynek należy do spółdzielni mieszkaniowej i to ona odpowiada za prowadzenie prac remontowych. Potem było już tylko goręcej. Podczas dyskusji pojawiły się również pytania dotyczące wydatków rady dzielnicy. Radny dzielnicy Ryszard Chromik zwrócił uwagę na niektóre pozycje znajdujące się w sprawozdaniu finansowym.
Rada Dzielnicy wydała na cukierki, wafelki, wodę mineralną, coca-colę. Jesteśmy jedyną radą w mieście, która zrezygnowała z miejskiego lokalu po to, żeby płacić pięć tysięcy złotych rocznie za wynajęcie lokalu w spółdzielni mieszkaniowej. Czy te informacje w ogóle padły w tym sprawozdaniu? – pytał
Największe poruszenie wywołała jednak inna pozycja z zestawienia wydatków:
Czy państwo wiecie, że 27 kilogramów ogórków też rada dzielnicy kupiła? To są, myślę, ciekawe rzeczy, które pokazują, na co idą pieniądze publiczne – grzmiał R. Chromik
W dalszej części wystąpienia zwrócił uwagę również na kwestie proceduralne związane z pracą zarządu.
Zanim rada podejmie uchwałę, musi się zebrać zarząd. To jest sprawa fundamentalna – podkreślił radny
Do atmosfery podczas posiedzenia odniósł się radny Grzegorz Głupczyk:
Dzisiejsze posiedzenie Rady Dzielnicy można chyba najtrafniej określić jako pewnego rodzaju lokalny folklor. Niestety nie jest to pierwsza – i zapewne nie ostatnia – sytuacja, w której więcej uwagi poświęcamy personalnym sporom niż realnym sprawom mieszkańców – powiedział
Jak dodał, rady dzielnicy powinny przede wszystkim koncentrować się na działaniach na rzecz lokalnej społeczności:
Rady dzielnicy nie powstają po to, by ich członkowie tracili czas na mało istotne, personalne kwestie. Mieszkańcy wybierają swoich przedstawicieli z nadzieją, że będą oni działać przede wszystkim na rzecz lokalnej społeczności i zajmować się problemami, które rzeczywiście wymagają uwagi.
Radny zaznaczył jednak, że samo funkcjonowanie rady dzielnicy jest wartością dla mieszkańców.
Jesteśmy jedną z tych dzielnic, którym udało się powołać radę dzielnicy, i samo to powinno być powodem do satysfakcji. Mam nadzieję, że obecna sytuacja nie sprawi, że w przyszłości nie uda się utrzymać tej inicjatywy – mówił G. Głupczyk
Podczas posiedzenia do sytuacji odniósł się również ponownie radny Ryszard Chromik, który przypomniał wydarzenia z ubiegłego roku.
Nie pierwszy raz dochodzi do takiej sytuacji. W 2025 roku opublikowano oświadczenie podpisane przez pięć osób z najwyższych władz rady dzielnicy dotyczące mojego zachowania. Z treści tego oświadczenia można było odnieść wrażenie, że przedstawia mnie jako osobę niezrównoważoną, która bezpodstawnie podnosi pewne tematy lub krytykuje działania rady – mówił
Jak zaznaczył, przez długi czas nie miał możliwości odniesienia się do tych zarzutów:
Przez rok czekałem na możliwość spokojnego i rzeczowego odniesienia się do tego oświadczenia. Zostałem publicznie zaatakowany w sytuacji, gdy nie miałem nawet konta na Facebooku, o czym autorzy oświadczenia doskonale wiedzieli – stwierdził
Radny wskazywał również na wątpliwości proceduralne związane z publikacją stanowiska władz rady.
Nie było żadnej dyskusji w radzie ani uchwały upoważniającej do zaprezentowania takiego stanowiska – podkreślił
Chromik odniósł się także do organizacji zebrania sprawozdawczego.
W bardzo małej sali znajdowało się ponad 50 osób. Panowały trudne warunki – było duszno, a większość uczestników siedziała jeszcze w kurtkach. Tymczasem przez ponad 20 lat zebrania sprawozdawcze odbywały się w sali widowiskowej – zaznaczył
Na zakończenie zapowiedział, że zamierza ograniczyć swoją aktywność w pracach rady.
Dziś złożyłbym rezygnację od razu. Jednak jako radni złożyliśmy wniosek do Zarządu Dróg w sprawach dotyczących bezpieczeństwa w dzielnicy. Poczekam więc na odpowiedź miasta i do tego czasu będę nadal pełnił funkcję radnego.
Jak widać, emocji podczas posiedzenia nie brakowało. I choć formalnie było to kolejne zebranie sprawozdawcze rady dzielnicy, dyskusja pokazała, że lokalne sprawy potrafią budzić silne reakcje i prowadzić do sporów między radnymi. Niewykluczone, że do części z poruszonych tematów rada będzie musiała jeszcze wrócić podczas kolejnych spotkań.




Świetny materiał, zaczytuję się w artykułach autorki.