Awantura o rydułtowski szpital. Tomasz Wojak starł się z Arkadiuszem Skowronem

Szpital w Rydułtowach od lat jest dla mieszkańców czymś więcej niż zwykłym budynkiem, dlatego każda informacja dotycząca tej placówki wywołuje ogromne emocje
Tym razem zamiast przełomu i konkretów mieszkańcy dostali polityczną awanturę w internecie. W centrum sporu znaleźli się radny Tomasz Wojak oraz członek zarządu powiatu Arkadiusz Skowron.
Iskrą zapalną był wpis Tomasza Wojaka, który zwrócił uwagę na problem, o którym mówi się od miesięcy. Trwa remont rydułtowskiej części Szpitala Powiatowego, ale nadal brak jednoznacznej informacji, czy po zakończeniu prac placówka otrzyma finansowanie z NFZ na działalność Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego. Radny postawił pytanie, które zadaje dziś wielu mieszkańców: co dalej, jeśli budynek zostanie wyremontowany, a pieniędzy na funkcjonowanie zabraknie?
To pytanie niewygodne dla władz, ale całkowicie uzasadnione. Sam remont, choć potrzebny i spóźniony o lata, nie rozwiązuje problemu. Odnowione ściany, nowe instalacje i wyremontowane sale nie przyjmą pacjentów bez personelu, wyposażenia oraz zabezpieczonych środków na bieżące działanie. Bez kontraktu z NFZ inwestycja może stać się kosztownym pomnikiem politycznych zapowiedzi.
Wojak przypomniał również wcześniejsze doświadczenia mieszkańców, kiedy składano obietnice dotyczące utrzymania rehabilitacji w Rydułtowach, a ostatecznie oddział przeniesiono do Wodzisławia. To właśnie dlatego dziś społeczne zaufanie jest ograniczone. Po latach niespełnionych deklaracji mieszkańcy nie chcą już słuchać sloganów o sukcesie. Oczekują dokumentów, terminów i gwarancji.
Na reakcję Arkadiusza Skowrona nie trzeba było długo czekać. Niestety zamiast spokojnego przedstawienia stanu rozmów i odpowiedzi na najważniejsze pytania pojawił się personalny atak. Padły słowa o „elaboracie”, „protest songu” i „bezsilności” radnego. Skowron zarzucił Wojakowi, że nic nie zrobił dla miasta i jedynie komentuje działania innych.
Taki ton wypowiedzi trudno uznać za poważny, zwłaszcza gdy sprawa dotyczy przyszłości ochrony zdrowia tysięcy mieszkańców. Politycy mogą się spierać, ale od osób sprawujących władzę oczekuje się przede wszystkim rzeczowości i odporności na krytykę. Jeśli ktoś odpowiada za los publicznej placówki, powinien przedstawiać rozwiązania, a nie wdawać się w internetowe utarczki.
Wojak odpowiedział równie ostro, przypominając, że to nie radny opozycji jest odpowiedzialny za prowadzenie powiatu i skuteczne załatwianie spraw szpitala. To zarząd powiatu, starostwo i polityczne zaplecze rządzących mają realne możliwości nacisku, rozmów oraz negocjacji z instytucjami decydującymi o finansowaniu. Trudno odmówić mu racji. Opozycja może pytać, krytykować i patrzeć władzy na ręce. To rządzący mają obowiązek dowozić efekty.
Najbardziej niepokojące w całej sprawie jest jednak to, że publiczna debata ponownie zeszła na poziom osobistych wycieczek. Mieszkańców nie interesuje, kto komu mocniej odpowiedział w komentarzu. Mieszkańców interesuje, czy po zakończeniu remontu szpital rzeczywiście zacznie działać, ilu pacjentów przyjmie i kiedy pierwsi chorzy przekroczą jego próg.
Rydułtowy przez lata obserwowały wygaszanie lokalnej służby zdrowia. Zamykane oddziały, ograniczanie działalności, przenoszenie usług do innych miast — wszystko to sprawiło, że dziś społeczne emocje są tak silne. Dla wielu osób reaktywacja placówki to test wiarygodności lokalnych władz. Jeśli się uda, będzie to sukces. Jeśli nie, gniew mieszkańców będzie w pełni zrozumiały.
Władze powiatu chętnie informują o kolejnych etapach inwestycji. To dobrze. Problem w tym, że komunikaty o remoncie nie zastąpią informacji o finansowaniu. Dopóki nie ma jasnego stanowiska NFZ i konkretnych decyzji, dopóty pytania będą wracać. I będą wracać coraz głośniej.
Awantura między Tomaszem Wojakiem a Arkadiuszem Skowronem pokazała coś więcej niż zwykły polityczny konflikt. Pokazała rosnące napięcie, brak zaufania oraz rozdźwięk między urzędowym optymizmem a społecznymi obawami. Szpital w Rydułtowach nie potrzebuje dziś kolejnej kłótni w mediach społecznościowych. Potrzebuje decyzji, pieniędzy i odpowiedzialności.
Bo mieszkańcy mają już dość słów. Czekają na działający szpital.



