Chętni na spotkanie z posłem niemile widziani. Mikołowska restauracja wypowiada rezerwację

Cenzura polityczna w Mikołowie trwa w najlepsze? Restauracja odwołała spotkanie z posłem, a biuro poselskie wprost mówi o kłamstwie i naciskach lokalnych polityków
W Mikołowie doszło do niespotykanej sytuacji, która pachnie cenzurą polityczną. Po skandalicznej wypowiedzi starosty Mirosława Dużego restauracja Pod Belkami ugięła się pod presją i w ostatniej chwili odwołała rezerwację na spotkanie z posłem Romanem Fritzem. I to pomimo że – jak twierdzi organizator – cel rezerwacji był od początku jasno zgłoszony.
Lokal w mediach społecznościowych opublikował oświadczenie, w którym tłumaczy, że nie wiedział o politycznym charakterze wydarzenia, a po poznaniu faktycznego celu spotkania natychmiast anulował rezerwację. Restauracja podkreśla, że chce pozostać neutralnym miejscem i nie angażuje się w działalność polityczną.
Problem w tym, że słowa restauracji stoją w jawnej sprzeczności z relacją organizatora.
Dlaczego Państwo kłamią? pyta jasno Alan Szatyło, Dyrektor biura poselskiego Romana Fritza –Osobiście robiłem rezerwację i szczegółowo doprecyzowałem cel spotkania. Rozmawialiśmy nawet o wystawieniu faktury na biuro poselskie posła Romana Fritza.
Odwołanie rezerwacji w ostatniej chwili rodzi podejrzenia o naciski lokalnych polityków. Sprawa zbiega się bowiem z głośnymi doniesieniami o próbach ograniczania spotkań parlamentarzystów w regionie. Przypomnijmy: ujawniono ostatnio wypowiedzi starosty mikołowskiego, który w skandaliczny sposób komentował wizytę poselską w rodzinnym powiecie R. Fritza.
Co ciekawe, w restauracji Pod Belkami odbywało się już podobne spotkanie polityczne ze mną niespełna dwa lata temu – i wówczas nikomu to nie przeszkadzało. Dzisiejsza decyzja o nagłym odwołaniu rezerwacji wygląda więc na uleganie presji lokalnych „satrapów”, a w praktyce – chamidłom, które to chamidła próbują dyktować warunki życia publicznego w Mikołowie. Trudno doszukiwać się w tym przypadku innego powodu niż eliminowanie politycznej konkurencji na lokalnym rynku politycznym. Tego rodzaju działania są groźnym sygnałem: pokazują, że w Mikołowie próbuje się ograniczać debatę publiczną poprzez naciski i straszenie przedsiębiorców, zamiast pozwolić obywatelom na swobodny kontakt z wybranymi przedstawicielami władzy – powiedział w rozmowie z nami poseł Roman Fritz
Zadzwoniliśmy więc do restauracji, by poznać rzeczywiste przyczyny nagłego odwołania rezerwacji biura poselskiego. I okazuje się, że przyczyny te są… nieco zaskakujące. Restauracja obawiała się bowiem zbyt dużej ilości klientów.
–Było możliwe, że wspomniano, iż chodzi o Konfederację Korony Polskiej. Ale wie pan co? My mamy wiele różnych rezerwacji i w tym przypadku powiedziano nam tylko, że będzie około 12 osób. W ogóle nie poinformowano nas, że wydarzenie będzie publiczne, że pojawią się billboardy z zaproszeniami i że każdy będzie mógł przyjść i porozmawiać z panem posłem. Kiedy zobaczyliśmy, że w mediach i w przestrzeni publicznej pojawiają się takie ogłoszenia, potraktowaliśmy to jak zgromadzenie, a nie zwykłą rezerwację stolika. Rezerwacja polega na tym, że goście przychodzą, zamawiają jedzenie z karty i spokojnie spożywają posiłek. Tutaj wyglądało to tak, że miały przychodzić różne osoby z zewnątrz, że to nabrało charakteru politycznego wydarzenia.
-Państwo nie chcecie u siebie klientów z zewnątrz?
-Nie chodziło nam o to, że ktoś po prostu miał przyjść, tylko że pojawiły się billboardy, informacje o partii politycznej i publicznym spotkaniu. Zaczęliśmy się obawiać, że mogą być nieprzyjemne sytuacje.
–Ale jakie nieprzyjemne sytuacje? Rozróby?
-…
–Czy ktoś naciskał na was w tej sprawie?–To nie ma nic wspólnego z żadnymi wypowiedziami starosty mikołowskiego. Po prostu z każdej strony spada na nas hejt, dostajemy telefony, a nawet pojawiają się próby zastraszania.
-I z żadnym posłem nie zorganizujecie spotkania?–Uznaliśmy, że nie będziemy organizować u siebie żadnych spotkań o takim charakterze. Zwykła rezerwacja dla 12 osób – jak najbardziej. Ale tu nie chodziło o zwykłą kolację, tylko o publiczne zaproszenie wszystkich chętnych na spotkanie z posłem, a to jest zupełnie inna sytuacja.
Decyzja restauracji Pod Belkami nie tylko oburzyła uczestników spotkania, ale także stawia pytania o wolność debaty publicznej w Mikołowie i o to, czy prywatne lokale powinny ulegać naciskom politycznym kosztem rzetelności i uczciwości wobec klientów – powiedział nam z kolei jeden z niedoszłych uczestników
Na jutro zapowiedziano konferencję prasową w tej sprawie.



