Czesi masowo ruszyli do nas po tańsze paliwo

Na przygranicznych stacjach paliw w Polsce znów robi się tłoczno. Powód? Wyraźne różnice cen między Polską a Czechami sprawiają, że nasi południowi sąsiedzi coraz częściej przekraczają granicę, by zatankować taniej
Po ostatnich podwyżkach cen paliw w Czechach sytuacja diametralnie się zmieniła. Podczas gdy u naszych sąsiadów ceny benzyny i oleju napędowego rosną i – według prognoz – mogą zbliżyć się nawet do 60 koron za litr, Polska zdecydowała się na działania odwrotne. Rząd obniżył podatek VAT na paliwa z 23 do 8 procent oraz zredukował akcyzę do minimalnego poziomu dopuszczalnego przez Unię Europejską.
Efekt? Różnice cen są odczuwalne niemal natychmiast. Eksperci wskazują, że olej napędowy w Polsce może być tańszy nawet o 5–6 koron na litrze, a według analiz spadki mogą sięgać nawet kilkunastu procent. W praktyce oznacza to, że przy tankowaniu pełnego baku kierowcy mogą zaoszczędzić równowartość kilkudziesięciu, a nawet ponad stu złotych.
Nic więc dziwnego, że wraca zjawisko tzw. turystyki paliwowej. Jeszcze kilka lat temu było ono powszechne – Czesi masowo przyjeżdżali do Polski po tańsze paliwo, a także zakupy. Teraz scenariusz się powtarza. Szczególnie widoczne jest to w regionach przygranicznych, takich jak okolice Karwiny czy Bogumina, skąd do polskich stacji jest zaledwie kilka minut jazdy.
Eksperci przewidują, że w najbliższych dniach ruch na stacjach paliw po polskiej stronie jeszcze się zwiększy. Już w weekend mogą pojawić się kolejki, zwłaszcza przy popularnych punktach w pobliżu granicy.
Tymczasem czeski rząd nie przedstawił jeszcze konkretnych rozwiązań, które mogłyby zahamować wzrost cen. Padają wprawdzie ostre słowa pod adresem operatorów stacji paliw, ale realnych decyzji – na razie brak.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że polski koncern Orlen działa również na rynku czeskim. Zdaniem ekonomistów istnieje ryzyko, że ewentualne straty wynikające z niższych cen paliw w Polsce firma będzie próbowała rekompensować wyższymi marżami za granicą.
Jedno jest pewne – jeśli obecne różnice cen się utrzymają, paliwowa turystyka może wrócić na dobre. A polskie stacje przy granicy znów staną się pierwszym wyborem dla tysięcy czeskich kierowców szukających oszczędności.



