Europoseł z Rybnika wnosił o ułaskawienie gangstera. „Nie trzeba opinii sądu, proszę samemu ułaskawić”

Co łączy znanego opozycjonistę, byłego europosła z przestępczym półświatkiem z Wrocławia i Rybnika? Okazuje się, że więcej, niż można się spodziewać
Trzymajcie się, bo ta historia łączy w sobie podrabianie faktur, nielegalne hodowle, sprzedaż kradzionych samochodów, oszustwa i wielką politykę. Od niemal roku opisujemy Wam parę oskarżoną przez rybnicką Prokuraturę Rejonową o bezprawne działania. W tle sprawa, która już jest na wokandzie: mężczyzna najpierw zasłynął jako samozwańczy obrońca nutrii, później jako właściciel lwów, a następnie jako osoba, która zdaniem pokrzywdzonych oszukała rodzinę niepełnosprawnego dziecka
Teraz Rybnik znów pojawia się w centrum głośnej afery. Tym razem chodzi o luksusowe samochody, znane twarze i machinę finansowych przekrętów, które – jak wynika z relacji jednego z poszkodowanych – noszą znamiona zorganizowanej działalności przestępczej.
Jak Rybniczanin kupił lewe Audi od „słupa”. „Silnik jeszcze nie ostygł, a już miało fałszywe papiery”
Pokrzywdzony, który na co dzień sam wykonuje zawód prawnika we Wrocławiu, opowiedział nam, że współpraca z rybnickim kontrahentem zaczęła się pozornie normalnie – od wynajmu samochodów klasy premium. Wkrótce jednak wyszło na jaw, że był to jedynie początek dużo poważniejszych problemów.
Przez około pół roku współpracowałem z nim oddając mu w najem kilka pojazdów – m.in. Audi Q8 i Toyotę. Początkowo płacił, choć już wtedy zdarzało się, że przelewał tylko połowę albo mniej umówionej kwoty. Tłumaczył się, że samochody są dla partnerki, albo że wynajął je wyłącznie na krótko. Po pewnym czasie płatności ustały całkowicie, a ja zorientowałem się, że mam do czynienia z człowiekiem, który prawdopodobnie od początku miał nieuczciwe zamiary – relacjonuje nasz informator
Według jego relacji, problem nie ograniczał się wyłącznie do opóźnionych przelewów. Prawnik odkrył, że należące do niego Audi Q8 zostało bez jego wiedzy sprzedane osobie trzeciej – mieszkańcowi Rybnika.
Audi Q8, które należało do mnie, nagle pojawiło się u innego człowieka. Samochód został sprzedany jako jego własność, mimo że nie było ku temu żadnych podstaw prawnych. Kiedy przyjechałem odzyskać auto, doszło do bardzo nieprzyjemnej sytuacji: nowy ‘nabywca’ nie mógł uwierzyć, że został wplątany w oszustwo. Było to klasyczne działanie polegające na szybkim przepchnięciu majątku, aby zatrzeć ślady. To był moment, w którym zrozumiałem, że mam do czynienia nie z nieudolnym kombinatorstwem, ale z działalnością noszącą znamiona zorganizowanej przestępczości – dodaje
Silnik jeszcze nie ostygł, a już Audica miała lewe papiery – powiedział nam z kolei jeden z lokalnych byłych policjantów
W toku własnych ustaleń wrocławski prawnik odkrył również powiązania Rybniczan z osobami z dolnośląskiego półświatka przedtpeczego. Z jego opowieści wyłania się obraz środowiska, w którym kluczową rolę odgrywały fałszywe umowy, pozorne transakcje i ciągłe próby przerzucania odpowiedzialności na innych.
Dotarłem do mocodawcy całego tego przestępczego procederu. To S.J., znany na Dolnym Śląsku były gangster. To on najprawdopodobniej zwerbował Rybniczan, bo są mu zapewne winni niemałe pieniądze i może ich szantażować – mówi nasz informator
Pikanterii sprawie dodaje fakt, że dekadę temu S.J. bronił pochodzący z Rybnika ówczesny senator (później europoseł) P.J. W styczniu 2015 r., jeszcze w czasie, gdy prezydentem RP był Bronisław Komorowski wraz ze swoim asystentem pisali, by Komorowski nie przesyłał wniosku o ułaskawienie sądom do zaopiniowana, tylko skorzystał z uprawnień i sam gangstera ułaskawił. Sąd Okręgowy we Wrocławiu uznał bowiem, że nie ma przesłanek do ułaskawienia.
Sam skazany gangster w skierowanym do Prokuratora Generalnego wniosku podkreślał, że prosi o warunkowe przedterminowe zwolnienie z powodu poważnego schorzenia. W piśmie pojawiły się jednak również odniesienia do jego przeszłości – działalności opozycyjnej w latach 80., kiedy miał angażować się w struktury podziemnej Solidarności i pomagać represjonowanym. S.J. został skazany w kwietniu 2003 roku na dwa i pół roku więzienia. Był jedną z piętnastu osób oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Szefem tego gangu – jak uznał sąd – był znany niegdyś bokser, a S.J. miał przechowywać broń wrocławskich gangsterów. W 2013 roku – w innej sprawie sąd skazał go za podatkowe oszustwa o wartości ponad 300 000 złotych.
Cała ta historia wpisuje się w szerszy obraz działalności rybnickich złoczyńców. Mieszkaniec centrum miasta jest – jak wynika z ustaleń naszego informatora – typowym słupem wykonującym polecenia capo di tutti capi z Dolnego Śląska. Przypomnijmy: w tej chwili rybnicka Prokuratura już skierowała do Sądu Rejonowego akt oskarżenia w sprawie mężczyzny, który próbował przedstawiać się jako obrońca zwierząt, choć w rzeczywistości nielegalnie przetrzymywał nutrie, a także miał na sumieniu lwy, które – jak twierdził – hodował.
Dziś coraz wyraźniej widać, że wątki te nie są prawdopodobnie przypadkowymi epizodami, ale elementami większej układanki. W tle powtarza się ten sam schemat działania: najpierw stworzenie pozorów wiarygodności, potem wciągnięcie innych w interes, a na końcu pozostawienie ich z problemem – bez pieniędzy, bez majątku i z poczuciem krzywdy. Całość spina wielka polityka i gangsterzy.
Zawodowo zajmuję się prawem i widziałem już różne sprawy, ale przypadek Ś.J. – jak wynika z aktu oskarżenia – wyróżnia się swoją skalą i bezczelnością. To nie były pojedyncze incydenty, ale cały model funkcjonowania oparty na wykorzystaniu ludzkiej naiwności i cudzych pieniędzy. Nie mam wątpliwości, że była to działalność zorganizowana, z udziałem kilku osób, które świadomie brały w niej udział – twierdzi z kolei były funkcjonariusz policji
Obecnie sprawą zajmuje się sąd, a na jaw wychodzą coraz to nowe świadectwa osób, które straciły pieniądze lub majątek w kontaktach z rybnickimi oszustami. Wszystko wskazuje na to, że lista poszkodowanych wciąż będzie się wydłużać, a skala afery może być znacznie większa, niż ktokolwiek przypuszczał jeszcze kilka lat temu.



