Fałszerstwo czy umowa napisana „na kolanie”? Wyciekł tajemniczy dokument dotyczący zbiornika „Tama” w Czerwionce

Zadziwiające. Dokument bez pieczęci, bez numeru, bez daty i bez jasnego potwierdzenia autorstwa. Ma rzekomo pozwalać Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu na korzystanie ze zbiornika „Tama”. Prawnicy wskazują, że taki dokument może budzić poważne wątpliwości, a my sprawdzamy, cóż to za tajemnicze pismo i kto faktycznie jest jego autorem
Sprawa zbiornika Tama w Czerwionce nabiera kolejnego, niezwykle interesującego wymiaru. Do redakcji trafił dokument, który – według osoby, która go przekazała – miał zostać wystawiony przez Urząd Gminy i Miasta Czerwionka-Leszczyny i podpisany przez zastępcę burmistrza Andrzeja Raudnera.
Pismo ma rzekomo stanowić podstawę do korzystania ze zbiornika przez Polski Związek Wędkarski. Problem w tym, że jego forma oraz sposób sporządzenia rodzą szereg pytań.
Dokument bez podstawowych elementów urzędowych
Już na pierwszy rzut oka dokument wzbudza wątpliwości formalne. Brakuje na nim m.in.:
- oficjalnej pieczęci nagłówkowej Urzędu Gminy i Miasta,
- numeru sprawy lub sygnatury,
- daty sporządzenia,
- jednoznacznego wskazania trybu, w jakim został wydany.

Nie wiadomo również, czy dokument rzeczywiście został przygotowany przez zastępcę burmistrza, czy też jego podpis znalazł się na dokumencie sporządzonym przez inną osobę.
To właśnie te elementy powodują, że pojawiają się pytania o autentyczność oraz znaczenie prawne tego pisma.
Fałszerstwo dokumentu czy nieformalna zgoda?
W świetle przepisów prawa dokument może być przedmiotem analizy pod kątem tzw. fałszerstwa materialnego lub intelektualnego – czyli sytuacji, w której dokument został podrobiony, przerobiony albo zawiera nieprawdziwe informacje co do okoliczności, które miał potwierdzać.
Na tym etapie nie przesądzamy jednak, że doszło do przestępstwa. Konieczne jest przede wszystkim ustalenie:
- kto sporządził dokument,
- kiedy powstał,
- czy podpis pod nim rzeczywiście złożył Andrzej Raudner,
- oraz czy osoba podpisująca miała kompetencje do wydania takiej zgody.
Dokument pojawia się w momencie największego sporu o „Tamę”
Sprawa jest szczególnie istotna, ponieważ zbiornik „Tama” od kilku tygodni znajduje się w centrum konfliktu dotyczącego sposobu jego użytkowania.
Wcześniej ujawniono, że przez lata Polski Związek Wędkarski korzystał z akwenu bez – jak wynika z informacji przekazanych przez Starostwo Powiatowe w Rybniku – udokumentowanej umowy cywilnoprawnej. PZW wskazuje natomiast, że posiadało zgodę na użytkowanie terenu, m.in. w oparciu o dokumenty związane z dawną kopalnią Dębieńsko.
Teraz pojawia się kolejny dokument, który – jeśli jest prawdziwy – może mieć znaczenie dla całej sprawy. Również w kontekście wczorajszego zamknięcia zbiornika przez PZW na podstawie… No właśnie. Tego dziwnego dokumentu?
Czekamy na stanowisko urzędu
Skierowaliśmy pytania do Urzędu Gminy i Miasta Czerwionka-Leszczyny dotyczące tego dokumentu.
Chcemy ustalić:
- czy dokument znajduje się w oficjalnym obiegu urzędu,
- czy został sporządzony przez Andrzeja Raudnera,
- czy podpis jest autentyczny,
- oraz jakie znaczenie prawne urząd przypisuje tej zgodzie
Do czasu uzyskania oficjalnych wyjaśnień pozostaje wiele znaków zapytania. Jedno jest pewne – spór o „Tamę” w Czerwionce-Leszczynach wchodzi w kolejną fazę, a każdy kolejny dokument może okazać się kluczowy dla ustalenia, kto i na jakiej podstawie przez lata zarządzał i zarządza popularnym akwenem.




Skoro PZW jest użytkownikiem rybackim to na zawody wędkarskie nie była potrzebna dodatkowa zgoda. Wszystkie organy – samorządowe i państwowe miały wiedzę o użytkowniku rybackim. W pozwoleniu wodnoprawnym również jest o tym mowa.
Zawody trwają kilka godzin, a zamknięcie części brzegu wynika z zabezpieczenia osób postronnych i wędkujących przed wypadkami. Wędziska mają do 12 m długości.
Czy redaktor posiada wystarczającą wiedzę by obiektywnie komentować takie wydarzenie?