Halo, policja? Proszę przyjechać do sowy!

Nietypowa interwencja w Radlinie. Sowa nieruchoma jak posąg okazała się… w świetnej formie
Radlińscy policjanci interweniowali w minionym tygodniu w sprawie nietypowego zgłoszenia dotyczącego sowy, która – według relacji mieszkańca – od dłuższego czasu siedziała bez ruchu w jednym miejscu. Zgłaszający obawiał się, że ptak może być ranny lub potrzebować pomocy.
Na miejsce skierowano patrol policji oraz lekarza weterynarii. Ten, podchodząc do ptaka, spodziewał się konieczności udzielenia pomocy. Szybko okazało się jednak, że posągowa sowa wcale nie była ani chora, ani osłabiona.
Jak ustalono, drapieżnik upolował swoją ofiarę i ukrył ją pod własnym pierzem, co było elementem ptasiej strategii i sposobem na spokojne zabezpieczenie łupu. Gdy tylko sowa zauważyła zbliżającego się weterynarza, poderwała się błyskawicznie do lotu, kończąc całą akcję jednym, energicznym machnięciem skrzydeł.
Służby dziękują mieszkańcowi za czujność. Jak podkreślają, w przypadku dzikich zwierząt lepiej zgłosić niepokojącą sytuację, niż ją zbagatelizować. W tym przypadku sowa okazała się w pełni sił i po prostu realizowała swój naturalny plan.



