Interwencja posłów w Cieszynie. Upomnieli się o pamięć o ofiarach Wołynia

11 lipca 2025 roku, w Narodowym Dniu Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu, w Cieszynie doszło do głośnego wydarzenia z udziałem dwóch posłów prawicy – Bronisława Foltyna oraz Romana Fritza
Parlamentarzyści postanowili w symboliczny sposób przypomnieć władzom miasta o obowiązku uczczenia pamięci tysięcy Polaków zamordowanych przez OUN i UPA. Ich działania spotkały się z ostrą reakcją burmistrz Gabrieli Staszkiewicz, ale także z wyrazami poparcia wielu mieszkańców i środowisk patriotycznych.
„Nie może być zgody na odwracanie znaczeń”
Poseł Bronisław Foltyn (Konfederacja) przyjechał do Cieszyna z jasnym celem.
Nie wszędzie chcą obchodzić święto państwowe ustanowione dla uczczenia ofiar Wołynia. Wciąż są miejsca, gdzie w tym dniu wyżej stawia się symbole Ukrainy niż pamięć o pomordowanych Polakach – mówił Foltyn
Korzystając z drabiny, wspiął się na balkon ratusza, gdzie wisiały m.in. dwie flagi ukraińskie. Zamienił je na biało-czerwone, chcąc – jak podkreślił – przywrócić należną godność miejscu i okolicznościom.
Tuż po tym działaniu magistrat ponownie wywiesił flagi ukraińskie. Wówczas do interwencji przystąpił drugi parlamentarzysta – Roman Fritz (Konfederacja Korony Polskiej). On również zdjął symbole Ukrainy i zastąpił je polskimi barwami narodowymi.
Flagi nie zostaną zbezczeszczone. Zostaną przekazane do ambasady Ukrainy w Warszawie – zaznaczył poseł
„To nie happening, to głos sumienia”
Obaj posłowie stanowczo podkreślali, że ich działania nie były żadnym spektaklem politycznym, ale głosem sprzeciwu wobec relatywizowania historii i ignorowania bólu polskich rodzin, które straciły bliskich na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zwracali uwagę, że Narodowy Dzień Pamięci obchodzony jest w tym roku po raz pierwszy jako święto państwowe i tym bardziej zasługiwał na odpowiedni szacunek – także ze strony samorządów.
Reakcja władz i kontrowersyjna wypowiedź burmistrz
Burmistrz Cieszyna Gabriela Staszkiewicz ostro skrytykowała działania posłów, zarzucając im kradzież i działanie na korzyść Federacji Rosyjskiej. W rozmowie z PAP stwierdziła również, że miasto nie organizuje uroczystości z okazji upamiętniania Wołynia, ponieważ – jej zdaniem – „to ich nie dotyczy”. Słowa te wywołały oburzenie wśród części lokalnej społeczności.
Cieszyn to nie jest enklawa wyjęta z historii Polski. Dobrze, że posłowie upomnieli się o prawdę i ofiar – komentowali mieszkańcy.
Cieszyńska policja potwierdziła interwencję. Obaj posłowie zostali wylegitymowani. Materiały z obu incydentów trafią do prokuratury, która oceni, czy doszło do naruszenia prawa.
Głos sumienia, nie przestępstwo
Dla wielu obserwatorów cała sytuacja to symboliczny spór o to, czy Polska ma prawo do własnej pamięci historycznej, nawet jeśli bywa ona niewygodna dla obecnych sojuszników.
Posłowie Foltyn i Fritz przypomnieli, że pamięć o ofiarach Wołynia nie powinna być marginalizowana, a narodowe barwy nie mogą być spychane w cień z powodów politycznych – skomentował sprawę jeden z mieszkańców –Ich działania skłoniły do ogólnopolskiej debaty o miejscu prawdy historycznej w przestrzeni publicznej – dodał



