Jak komorniczy asesor bezprawnie odebrał ludziom miliony złotych i… zniknął

Skandal? To mało powiedziane. Były asesor komorniczy, poszukiwany dziś listem gończym, miał – według ustaleń śledczych – stworzyć mechanizm pozwalający na bezprawne zajmowanie pieniędzy z kont firm w całej Polsce
Wśród pokrzywdzonych są także przedsiębiorcy z naszego regionu. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa w Szczecinie, a podejrzany Ł.G., przebywa… poza Unią Europejską.
List gończy i areszt
Na wniosek prokuratora z II Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej sąd wyraził zgodę na tymczasowe aresztowanie Ł.G. na 30 dni od chwili zatrzymania. Ponieważ mężczyzna opuścił Polskę jeszcze przed formalnym wszczęciem postępowania, prokurator wydał decyzję o jego poszukiwaniu listem gończym oraz uruchomił międzynarodowe kanały policyjne.
Jak działał proceder
Śledczy ustalili, że Ł.G., wykonując czynności w kancelarii komorniczej przy Sądzie Rejonowym Szczecin Prawobrzeże i Zachód, miał wykorzystywać system obsługi kancelarii do manipulowania danymi prawomocnie zakończonych spraw egzekucyjnych. Wybierał postępowania, w których wierzycielami były duże podmioty – m.in. z branży bankowej i leasingowej.
Następnie:
- wprowadzał spreparowane wpisy, zamieniając role wierzyciela i dłużnika,
- na tej podstawie kierował bezprawną egzekucję z rachunków bankowych,
- zajęte środki – często po kilkaset tysięcy złotych jednorazowo – trafiały na konto kancelarii,
- pieniądze były dalej rozbijane na liczne przelewy i przesyłane na prywatne rachunki podejrzanego, każdorazowo z użyciem takich samych, fałszywych opisów.
Skala szkód
Według dotychczasowych ustaleń, w okresie od 1 stycznia 2024 r. do 14 lutego 2025 r. z rachunku kancelarii komorniczej na konta Ł.G. miało trafić ponad 14 mln zł. To kwota przekraczająca próg tzw. mienia wielkiej wartości. Co istotne, pokrzywdzeni to nie tylko ogólnopolskie podmioty – straty poniosły także firmy z naszego regionu, które nagle odnotowały nieuzasadnione zajęcia środków.
To nie jest wyłącznie afera dotycząca jednego człowieka. Sprawa Graczyka obnaża znacznie głębszy problem – poważną lukę systemową w nadzorze nad komornikami i asesorami. Jak pod lupą widać tu brak realnej kontroli nad przepływem pieniędzy, niedostateczne zabezpieczenia systemów informatycznych oraz brak stałego, skutecznego audytu pracy kancelarii. To właśnie te zaniedbania stworzyły warunki do popełnienia przestępstw na skalę, z jaką wcześniej się nie spotykano – mówi nam anonimowo jeden z rybnickich adwokatów
Zarzuty i grożąca kara
Postępowanie toczy się w fazie „in personam”. Ł. G. prokuratura postawiła już zarzuty z kilku artykułów Kodeksu karnego, w tym m.in. dotyczące przywłaszczenia powierzonego mienia, działania na szkodę mienia wielkiej wartości, nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego oraz prania pieniędzy. W razie skazania grozi mu nawet do 25 lat pozbawienia wolności. Problem w tym, że na dziś nie przebywa on w areszcie, nie stanął przed sądem i faktycznie nie poniósł żadnych konsekwencji.
Dopóki jego nazwisko figuruje w rejestrze osób poszukiwanych, trudno mówić o realnym wymierzeniu sprawiedliwości. Pozostaje więc pytanie, czy państwo polskie zdoła skutecznie wyegzekwować prawo w tak głośnej i bulwersującej sprawie – i czy Łukasz Graczyk kiedykolwiek zostanie zatrzymany.
Co dalej?
Śledczy zapowiadają dalsze czynności: identyfikację wszystkich pokrzywdzonych, zabezpieczenie majątku oraz współpracę międzynarodową w celu zatrzymania Ł.G. Przedsiębiorcy, którzy podejrzewają, że mogli paść ofiarą podobnego schematu, powinni niezwłocznie weryfikować historię zajęć komorniczych i zgłaszać wątpliwości organom ścigania.



