Jak ksiądz z Wodzisławia wymyślił sobie kobiety

Historia księdza Józefa Schuberta to opowieść o niezwykłej odwadze, poświęceniu i człowieczeństwie w czasach, gdy zło zdawało się nie mieć granic
Ten kapłan z Wodzisławia Śląskiego uratował żydowską rodzinę podczas II wojny światowej, narażając życie pomagał Warszawiakowi w obozie koncentracyjnym, a po wojnie został proboszczem parafii w Goduli, gdzie nadal był blisko ludzi i ich problemów. Jego życie i postawa są świadectwem, że dobro zawsze znajdzie drogę, nawet w najciemniejszych czasach. Urodził się dokładnie 120 lat temu.
Pomoc w cieniu wojny
Bronisława miała zaledwie siedem lat, gdy wraz z matką znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Jej ojciec zginął w Auschwitz, a brat Pawełek został zamordowany przez esesmanów. Dziewczynka z matką ukrywały swoje żydowskie pochodzenie – prawda oznaczała śmierć. W tych tragicznych okolicznościach ogromną rolę odegrał ksiądz Józef Schubert.
Ksiądz znał ich jeszcze sprzed wojny i w duchu prawdziwej miłości bliźniego wspierał ich na wszelkie możliwe sposoby. W czasach niedostatku pomagał materialnie, jego siostry wycinały dla nich kartki na żywność, których nie mogły zdobyć inaczej. Ksiądz podarował Bronisławie książeczkę do nabożeństwa i medalik – symbole bezpieczeństwa i nadziei. Choć nie nalegał na chrzest dziewczynki, rozumiał, że znajomość pacierza może uratować jej życie.
Więzienie i niezwykła odwaga
W czasie wojny ksiądz Schubert został aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym Dachau. W obozie doświadczał ciężkich szykan i okrucieństwa. Wspominał później, jak codziennie, nieraz nawet kilka razy dziennie, musiał nosić bardzo ciężkie kotły z jedzeniem, a esesmani brutalnie bili księży na najmniejszy pretekst. Mimo to duchowo i fizycznie starał się przetrwać, przyjmując cierpienie jako nieuniknioną część losu więźnia.
Codziennie, nieraz dwa, trzy razy, musieliśmy nosić bardzo ciężkie kotły z jedzeniem; najgorzej było przy wydawaniu kotłów w kuchni, gdzie gruby SS-man wyszukiwał między nami 'klechów’ i bił strasznie ciężką łapą przy byle okazji… – wspominał ksiądz Józef Schubert
Jego siostry były przerażone, ale to matka Bronisławy wykazała się niezwykłą odwagą – wyruszyła do Bawarii, do samego Dachau, narażając swoje życie, by przekazać więźniowi koc z ukrytą listą niemieckich świadków gotowych zaświadczyć na jego korzyść. Ta niezwykła misja zakończyła się sukcesem – ksiądz Schubert został wypuszczony na wolność.
Pomoc dla barda z Czerniakowa
Ksiądz Józef Schubert nie tylko ratował pojedyncze osoby, ale pomagał także znanym postaciom. Wspomina o nim bard z Czerniakowa, słynny Stanisław Grzesiuk, który opowiadał o trudach życia w okupowanej Polsce i losach tych, którzy walczyli o godność wbrew terrorowi.
Pewnego dnia księdza zwolniono do domu. Obiecał wtedy, że o Staszku (Grzesiuku) nigdy nie zapomni. Grzesiuk początkowo machnął ręką, ale wkrótce zaczęły nadchodzić paczki — nie tylko od księdza, ale też od wielu ludzi ze Śląska. Paczki przychodziły z Wodzisławia, z podpisami Gertruda Glormes i Emilia Tatuś oraz od osób z Rybnika i Piekar. Ks. Schubert przysyłał także pieniądze matce i siostrze Grzesiuka. Pomoc trwała długo, bo jak wspominał bard:
Minął rok – ja żyję, dwa lata żyję, trzy żyję, cztery jeszcze żyję i w końcu po pięciu latach, 10 lipca 1945 roku, zjawiłem się u niego w Katowicach.
Zdaniem Stanisława Grzesiuka Emilia Tatuś to fikcyjne nazwisko wymyślone przez księdza Schuberta, które miały ukryć tożsamość rzeczywistych nadawców paczek do obozu. To świadectwo sprytu i odwagi kapłana, który chronił swoich dobroczyńców nawet w najtrudniejszych warunkach.
W obozach koncentracyjnych starano się wszelkimi możliwymi sposobami zabić w człowieku wszelkie uczucia, upodlić go, zrobić z niego już za życia nieboszczyka.
Okazuje się jednak, że najprawdopodobniej osoba ta rzeczywiście istniała. Krótko po publikacji materiału zgłosił się bowiem do nas… jej wnuk!
Po wojnie – kolejne próby
Mimo odzyskania wolności, ksiądz nie mógł od razu wrócić do pracy duszpasterskiej. Pracował jako drukarz w Katowicach, a po zakończeniu wojny ponownie został aresztowany, tym razem przez komunistyczne władze, które oskarżały go o antyrządowe poglądy i wywieszenie flagi papieskiej na wieży kościoła. Był torturowany, głodował, ale nie złamał się.
Matka Bronisławy wielokrotnie interweniowała w jego obronie, również w Stolicy Apostolskiej. Dzięki tym staraniom papież Pius XII mianował go proboszczem parafii w Goduli. Tam ksiądz Schubert poświęcił się pracy duszpasterskiej, dbając o kościół i parafian, kontynuując swoją misję pomocy bliźnim.
Bohater, który nie zginął
Ksiądz Józef Schubert zmarł 2 lutego 1973 roku, spoczywając na cmentarzu parafialnym. Jego historia to przykład odwagi, bezinteresownej pomocy i niezłomnej wiary. Przez swoje czyny dał świadectwo, że nawet w czasach największego mroku można być światłem dla innych. Jego życie wciąż inspiruje i przypomina, że prawdziwe bohaterstwo polega na służbie drugim.
Aktualizacja, godz. 12:55: Przed momentem zgłosił się do nas wnuk jednej ze współpracowniczek ks. Schuberta. Będziemy wracać do tej sprawy, ponieważ wiele wskazuje na to, że jest ona nie do końca zbadana.



