Wiadomości

Jak rybnicki urzędnik zarabiał w UM lepiej od premiera

W Rybniku wrze coraz bardziej. Poważne zarzuty prokuratorskie wobec prezesa miejskiej spółki wywołały falę niepokoju i pytań o przejrzystość zarządzania publicznymi pieniędzmi

Tymczasem okazało się, że ten sam człowiek, który jeszcze niedawno pełnił funkcję wiceprezydenta Gliwic, w szczytowym momencie swojej kariery zarabiał 32 tysiące złotych miesięcznie. To kwota przewyższająca pensję premiera, prezydenta Warszawy, a nawet prezydenta RP. Jak to możliwe i co dziś dzieje się w miejskiej spółce w Rybniku?

Burza o słupki za 20 tysięcy złotych

Wszystko zaczęło się od naszego artykułu o prostym, choć głośnym zamówieniu na prototypowe słupki przystankowe dla Rybnika. Trzy egzemplarze kosztowały blisko 20 tysięcy złotych, co wywołało burzę. Mieszkańcy i pracownicy spółki zaczęli zadawać pytania: dlaczego cena jednego słupka wzrosła z początkowo zakładanych 2,5 tysiąca zł do 6 tysięcy? Dlaczego wykonawcą została wyłącznie jedna firma znana z bliskich relacji z prezesem Komunikacji Miejskiej,T.R? Czy to prawda, że cały projekt ma kosztować miasto aż 300 tysięcy złotych?

Próbowaliśmy interweniować, ale to nic nie pomogło. Nie wiemy już, co mamy robić – mówi jeden z pracowników spółki, który zdecydował się mówić anonimowo. Dodaje, że choć władze miasta uspokajają, że to jedynie prototypy, to budzi to obawy o przyszłość miejskich inwestycji.

Powiązania i wątpliwości

Spółka z Gliwic, której prezes to bliski znajomy T.R., ma być wykonawcą całego lukratywnego kontraktu. Obaj panowie działali razem w różnych projektach, również w gliwickim klubie sportowym, a ich wspólną pasją są zabytkowe samochody. Gdy zaczęły pojawiać się pytania o przetargi i koszty, spółka zapewniała, że wszystko jest legalne.

Człowiek Frankiewicza z bogatą karierą

T.R. to postać znana w Gliwicach i na Śląsku. Były wiceprezydent Gliwic w latach, długoletni współpracownik Zygmunta Frankiewicza, który rządził Gliwicami przez 26 lat. To Frankiewicz wskazał T.R. jako swojego zastępcę oraz był… promotorem jego pracy doktorskiej. Po odejściu Frankiewicza z ratusza, T.R. zajął wysokie stanowiska w miejskich spółkach – m.in. w Miejskim Zarządzie Usług Komunalnych, gliwickich wodociągach czy w radzie nadzorczej Piasta Gliwice.

Podczas konferencji prasowej w 2020 roku ujawniono, że w szczytowym momencie kariery T.R. zarabiał miesięcznie aż 32 tysiące złotych. Dla porównania, pensje premiera i prezydentów dużych miast były wówczas wyraźnie niższe.

To powinno dać wszystkim do myślenia – komentował wówczas były prezydent Gliwic Janusz Moszyński -T.R. obskoczył chyba wszystkie spółki w Gliwicach, zmieniając je jak rękawiczki.

Zarzuty prokuratorskie – cień nad karierą

Największe wątpliwości budzą jednak ciążące na T.R od 2020 roku zarzuty prokuratorskie. Dotyczą one oszustw i poświadczenia nieprawdy, których miał się dopuścić wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami podczas pracy w latach 2004–2006.

Sprawa dotyczy fałszowania rozliczeń dotacji, zawyżania wartości faktur za projekty, co pozwalało na przywłaszczenie niewykorzystanych środków. Proces toczy się od lat, a wyrok ma zapaść w styczniu 2026 roku. Jesienią 2023 roku trzy inne osoby oskarżone w tej sprawie dobrowolnie poddały się karze.

Ludzie ruszają ten temat i mamy obawy, że to znów dzieje się w naszym mieście – mówią rybniczanie

Przypadek zatrudnienia w Rybniku

Mimo poważnych zarzutów, T.R. został zatrudniony na stanowisku prezesa rybnickiej spółki miejskiej na początku 2025 roku. Nie przeprowadzono otwartego konkursu na to stanowisko, co spotkało się z krytyką i pytaniami o transparentność.

Prezydent miasta ma prawo wskazać swojego kandydata i tak też się stało – wyjaśnia osoba znająca kulisy sprawy -Jednak brak konkursu i powiązania T.R. z władzami Gliwic budzą wątpliwości.

Mieszkańcy Rybnika i pracownicy spółek miejskich podkreślają, że pomimo domniemania niewinności, które obowiązuje w polskim prawie, oczekują większej jasności i transparentności.

Minął rok od zatrudnienia, a sytuacja wciąż jest nierozstrzygnięta. Mamy ogromne obawy o to, co będzie dalej – mówi jeden z nich

Kadrowe powiązania między Gliwicami a Rybnikiem

Zmiany w gliwickiej władzy doprowadziły do kadrowych przepływów na linii Gliwice – Rybnik. Kiedy ktoś w Gliwicach ląduje na bocznym torze, szybko znajduje zatrudnienie w Rybniku, co nie pozostaje bez echa.

Widać to wyraźnie – komentuje nasz obserwator –Rybnik stał się miejscem, gdzie trafiają osoby z Gliwic, często powiązane z tamtejszym środowiskiem politycznym i biznesowym.

Co dalej?

W Rybniku rośnie niepokój. Miasto inwestuje setki tysięcy złotych w miejską infrastrukturę, a zarządzanie spółkami miejskimi budzi coraz więcej pytań. Sprawa T.R. pokazuje, jak cienka jest granica między zaufaniem publicznym a koniecznością kontroli i jawności.

To, co dzieje się w spółkach miejskich, rzutuje na nas wszystkich – podsumowuje anonimowy pracownik -Nie chcemy, aby po czasie okazało się, że ktoś czegoś nie dopilnował.

Inicjały osób wstępujących w tekście zostały zmienione.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button