„Jaki chór? Przecież nie ma już chóru”. W Wodzisławiu wybuchła wojna o śpiewające dzieci

Wojna o chór w Wodzisławiu Śląskim. Burza po ogłoszeniu nowego etapu Canticum Novum
W Wodzisławiu Śląskim wybuchła jedna z najostrzejszych afer ostatnich miesięcy w lokalnym środowisku kultury. W centrum sporu znalazł się Młodzieżowy Chór Canticum Novum, jego nazwa, dorobek oraz osoba dotychczasowej dyrygentki. Po komunikacie opublikowanym przez Ognisko Pracy Pozaszkolnej nr 1 rozpętała się prawdziwa burza – z dziesiątkami emocjonalnych komentarzy rodziców, chórzystów i absolwentów zespołu.
Nowy etap i nowa dyrygentka
Pod koniec roku OPP poinformowało, że Młodzieżowy Chór Miejski Canticum Novum rozpoczyna nowy etap działalności. Zgodnie z komunikatem, od stycznia chór miałby działać pod skrzydłami OPP, a jego prowadzenie powierzono prof. dr hab. Izabelli Zieleckiej-Panek – uznanej postaci polskiej chóralistyki.
We wpisie podkreślono dorobek naukowy i artystyczny nowej dyrygentki, zapowiadając rozwój chóru na najwyższym poziomie. Ani słowem nie wspomniano jednak o osobie, która przez lata budowała zespół.
Ostra reakcja Emilii Kopiec
Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Emilia Kopiec – założycielka i dyrygentka Canticum Novum, związana z chórem od 13 lat – opublikowała obszerny, emocjonalny komentarz. Przyznała, że nie przyjęła propozycji dalszej pracy w OPP jako nauczyciel, wskazując, że miasto zna powody tej decyzji.
Podkreśliła jednocześnie, że nigdy nie zrzekła się prowadzenia chóru, który – jak zaznacza – sama stworzyła. Według jej relacji, miasto początkowo godziło się na inną formę współpracy, jednak po kilku miesiącach zmieniło stanowisko. W tle pojawiły się także kwestie finansowania oraz statusu chóru, który – według słów przekazywanych rodzicom – miał zostać zdegradowany do rangi zwykłego koła zainteresowań.
Chór Canticum Novum nadal będę prowadzić ja – Emilia Kopiec – napisała, jednoznacznie zapowiadając kontynuację działalności zespołu poza strukturami OPP
Rodzice i chórzyści: To kradzież nazwy i historii
Pod postem OPP oraz w kolejnych wpisach w mediach społecznościowych pojawiły się dziesiątki ostrych komentarzy. Rodzice i chórzyści zarzucają instytucji działania ponad głowami społeczności, brak dialogu oraz próbę przejęcia nazwy chóru bez zgody jego twórców.
Wielokrotnie powtarza się argument, że:
- cały skład chóru zrezygnował z udziału w zajęciach przy OPP;
- Canticum Novum jako marka, historia i wspólnota pozostaje przy Emilii Kopiec;
- nowy zespół – jeśli powstanie – powinien działać pod inną nazwą;
W komentarzach nie brakuje też gorzkich słów pod adresem władz miasta i dyrekcji OPP, oskarżeń o brak etyki oraz o niszczenie wieloletniego dorobku artystycznego dzieci i młodzieży:
Zapomnieliście napisać, że nie macie chórzystów ponieważ my (cały skład) idziemy za panią Emilią i nie będziemy śpiewać pod żadnym innym dyrygentem. My z p. Emilią stworzyliśmy naszą ciężką pracą całą markę chóru Canticum Novum a OPP chce nam to ukraść, odebrać nam nazwę, stroje i wszystko co stworzyliśmy. Jak zdobyliśmy 3 miejsce w ogólnopolskim konkursie chórów w Międzyzdrojach to jakoś nic o tym nie wspomnieliście ale, że podszywacie się pod nasz chór i macie dyrygenta bez chóru to się chwalicie. Brawo. Kochamy p. Emilie i tylko z nią będziemy śpiewać.
Mam wrażenie, że to są jakieś żarty, bo kompletnie nie mieści mi się w głowie postępowanie w taki ohydny sposób dorosłych osób, które mają znaczący wpływ na miasto, za które swoją drogą coraz bardziej mi wstyd!! I wstyd że w nim mieszkam, bo nikt nie zastąpi nam naszej Pani Emilki – kobiety, która od postaw stworzyła Canticum Novum, sprawiła, że śpiewać każdy mógł i włożyła w chór całe swoje serce. Zawsze byliśmy pod wrażeniem tego jak chciała ożywić nasze występy, jakie stroje dla nas wymyślała i jak była dla nas tak naprawdę drugą mamą.
Chór? Jaki chór? Przecież nie ma już chóru…
Spór o nazwę i tożsamość chóru
Jednym z kluczowych punktów konfliktu jest prawo do nazwy Canticum Novum. Przedstawiciele rodziców i absolwentów twierdzą, że nazwa pozostaje w wyłącznym dysponowaniu dotychczasowego zespołu, a jej używanie przez OPP nie ma podstaw prawnych. Zgodnie z zapowiedziami, chór prowadzony przez Emilię Kopiec ma kontynuować działalność jako niezależny zespół, zachowując dotychczasową nazwę, skład i tożsamość artystyczną.
Warto dodać, że w czerwcu ubiegłego roku ub.r. Emilia Kopiec – wieloletnia dyrektor Ognisko Pracy Pozaszkolnej nr 1 i twórczyni chóru – złożyła rezygnację ze stanowiska po dziewięciu latach kierowania placówką. Decyzję tłumaczyła sprzeciwem wobec miejskiej wizji funkcjonowania OPP, drastycznymi cięciami budżetowymi i koniecznością zwolnienia większości kadry. Zaledwie tydzień po jej wypowiedzeniu miasto znalazło jednak ok. 100 tys. zł na dalsze funkcjonowanie OPP, głównie na wynagrodzenia. Urzędnicy zaprzeczali związkom przyczynowo-skutkowym, wskazując na nowe prognozy dochodów. Dla wielu rodziców i nauczycieli była to jednak symboliczna koincydencja. Dzisiejszy konflikt o chór jest przez nich postrzegany jako kontynuacja tamtych decyzji: marginalizowania dorobku Emilii Kopiec, zmian organizacyjnych bez dialogu i podejmowania kluczowych kroków dopiero po jej odejściu.
Oficjalne stanowiska
Sprawa wywołuje ogromne emocje i dzieli lokalne środowisko. W oficjalnym stanowisku Emilia Kopiec twierdzi:
Od 13 lat tworzę i prowadzę Młodzieżowy Chór Miejski Canticum Novum, budując jego poziom artystyczny i markę reprezentującą Wodzisław Śląski w kraju i za granicą. Po mojej rezygnacji z funkcji dyrektora Ognisko Pracy Pozaszkolnej zadeklarowałam dalsze prowadzenie chóru poza strukturami OPP – zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami z miastem – w formie własnej działalności. Porozumienie to zostało jednak jednostronnie zmienione, a powrót do OPP oznaczałby powrót do sytuacji, która negatywnie wpłynęła na moje zdrowie. Nie kwestionując kompetencji nowej dyrygentki, podkreślam, że chór to przede wszystkim ludzie. Rodzice i chórzyści zdecydowali, że chcą kontynuować pracę ze mną, dlatego wybrali drogę utworzenia stowarzyszenia. Deklaruję pełną gotowość do dalszego prowadzenia zespołu w formule pozarządowej. Nie zgodzę się na rozwiązania, które ograniczają rozwój dzieci i dorobek chóru. Nie damy sobie przyciąć skrzydeł.
W ubiegły piątek poprosiliśmy o stanowisko Dyrekcję OPP. W poniedziałek z kolei wnosiliśmy o przedstawienie argumentów w UM. Do momentu publikacji artykułu nie otrzymaliśmy oficjalnych informacji.
Do tematu będziemy wracać. Jeśli konflikt nie zostanie szybko rozwiązany, Wodzisław Śląski może stracić nie tylko renomowany chór, ale i zaufanie środowiska, które przez lata promowało miasto w Polsce i za granicą.



