Wiadomości

Katarzyna z synem potrzebują pomocy po pożarze. Znajomi uruchomili zbiórkę

Pożar, który wybuchł 31 stycznia 2026 roku, w jednej chwili odebrał Wodzisławiance i jej synowi poczucie bezpieczeństwa oraz dach nad głową

Ogień strawił dom, w którym toczyło się ich codzienne życie – miejsce wspomnień, planów i marzeń. o sprawie już pisaliśmy obszernie w materiale Żyją w zimnie w zdewastowanym domu. Horror mieszkanki Wodzisławia i jej dziecka.

Katarzyna została praktycznie z niczym. Spłonęły meble, ubrania, sprzęty domowe, dokumenty i rzeczy osobiste, które przez lata tworzyły rodzinny dorobek. Dla matki wychowującej dziecko to cios podwójny – strata materialna splata się z ogromnym stresem i lękiem o przyszłość. Dziś zamiast zwykłej codzienności jest walka o podstawowe potrzeby i próbę odbudowy stabilizacji.

Pożar to nie tylko zniszczone mury. To także trauma, z którą trzeba się zmierzyć. Dom był dla Katarzyny i jej syna azylem. Teraz muszą odnaleźć się w zupełnie nowej, trudnej rzeczywistości. Każdy dzień przynosi pytania: gdzie zamieszkać, jak wyposażyć choćby tymczasowe lokum, skąd wziąć środki na najpotrzebniejsze rzeczy.

W odpowiedzi na tę tragedię uruchomiono zbiórkę na platformie Zrzutka.pl pod tym linkiem. Celem jest wsparcie Katarzyny i jej dziecka w powrocie do normalności – zakup podstawowego wyposażenia, odzieży oraz pomoc w odbudowie tego, co zostało bezpowrotnie utracone.

W takich chwilach solidarność ma ogromne znaczenie. Nawet niewielkie wpłaty mogą pomóc tej rodzinie stanąć na nogi i odzyskać choć część utraconego poczucia bezpieczeństwa. Dla Katarzyny to szansa, by po dramacie pożaru zacząć nowy rozdział – już bez strachu, ale z nadzieją, że nie została z tym wszystkim sama – mówią znajomi Katarzyny

Powiązane artykuły

5 komentarzy

    1. Dzień dobry, piszę, by rozwiać Pana wątpliwości. Nie jestem autorem tego artykułu, ale aktualnie przebywamy w mieszkaniu po mojej zmarłej w listopadzie mamie. Nie zdążyłam go zdać. Myślę, że to jest ten azyl. Mieszkanie nie było remontowane od 30 lat…jeśli chciałby Pan zobaczyć, jak wygląda po pożarze część domu, w której mieszkaliśmy , proszę napisać. Wyślę zdjęcia. Jestem wdzięczna za to, że ktoś podjął temat, ale mam też świadomość, że zbiórka pieniędzy może wiązać się z pytaniami, rodzić wątpliwości, tym bardziej, że sytuacja jest dość skomplikowana.
      Katarzyna

      1. W tekście jest wyraźnie napisane: „Dom był dla Katarzyny i jej syna azylem.”
        Więc zdecydowanie nie chodzi o mieszkanie, a o dom, który w poprzednim artykule opisuje Pani jako piekło na ziemi.
        Nadal nie rozumiem, dlaczego mając mieszkanie – może i nie remontowane 30 lat, decyduje się Pani na mieszkanie z dzieckiem w tak skrajnie złych warunkach, w miejscu gdzie każdy kąt przypomina o traumatycznych przeżyciach, opisanych w innym artkule na tej stronie.
        No ale może dobro dziecka, nie jest tak ważne jak możliwość słuchania piania koguta (wpis na FB)? Nie wiem, nie znam się.
        Pozdrawiam

  1. Wyjaśnię po raz kolejny. Moja mama zmarła w listopadzie. Miałam wyrzucić ją na bruk, bo tak chce współwłaściciel domu?
    A co do koguta, to faktycznie się nie zrozumiemy. To trzeba czuć. Trzeba słuchać dziecka, które co dzień prosi, mamo walcz, kiedyś to piekło się skończy. I słuchałam. I nadal słucham.

  2. Witam, zgadzam się z moim poprzednikiem
    Jako matce trudno mi zrozumieć,że słuchanie piania koguta można przekładać nad dobro dziecka.
    Pisała Pani,że w domu nie było ogrzewania a w pomieszczeniach temperatura wynosiła 6 stopni.
    Może lepiej uzbroić się jeszcze w chwilę cierpliwości i zamieszkać w domu jak sytuacja się unormuje i będą w nim godziwe warunki aby zamieszkać w nim wspólnie z dzieckiem?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button