Blog

Kocham Rybnicki Targ

Tak. Kocham Rybnicki Targ… Dlaczego?

Może dlatego, że mój pradziadek Wiktor Kopiec – przedwojenny właściciel cegielni, Wytwórni Win i Wódek, palarni kawy, sklepów spożywczych, knajpy Pod Ostatnim Groszem, sklepu muzycznego itd, itp swą karierę zaczynał jako nastoletni chłopiec od pieczenia krupnioków właśnie na naszym targu…

Kocham Rybnicki Targ i mam alergię na komunistów… i wcale nie za to, że majątek nasz rodzinny, czyli wszystko do czego Pradziadek swą własną inwencją doszedł sam, czerwoni pobrali, uwłaszczyli, rozgrabili i zniszczyli, a pradziadek tego nie przeżył i zmarł ze zgryzoty w 1946 roku. Nie cierpię za to, że obecnie podobna kariera od zwykłego chłopca po zamożnego mieszczanina jest po prostu niemożliwa. Powtórzę: obecnie taka kariera jest niemożliwa…

Porozmawiajmy zatem o Rybnickim Targu i obecnych (neo)komunistach… Alkoholików i komunistów bardzo łatwo rozpoznać: alkoholików po ciągach alkoholowych, a komunistów po tym, że są postępowi. Negują i piętnują wszystko, co według nich postępowe nie jest i tym sposobem uważają się za lepszych, bo oświeconych, a cała reszta to ciemnogród oraz nic nie rozumiejący zacofany plebs. Obecni (neo)komuniści w odróżnieniu od swych polskojęzycznych, lecz niepiśmiennych poprzedników są dobrze (lub też poprawnie) wykształceni i swobodnie operują językiem angielskim (a nie rosyjskim jak to przedtem bywało). Piętnują tradycję oraz historię (przy okazji znów ją fałszując) uważając swój rodzinny kraj za zaścianek, jakby ten nigdy nie leżał w Europie. Twierdzą zresztą, że szansę dopiero mamy teraz, a Europę utożsamiają z Unią Europejską. (Neo)komuniści za nic – jak wtedy, tak i teraz – nie szanują prawa, bo mają zawsze cel (idee), który uświęca środki. W modzie na przykład jest tzw. walka z tzw. smogiem donosząc tym samym na swych najbliższych sąsiadów (jak sowieccy pionierzy). Do (neo) komunistów tym sposobem nie dociera żadna logiczna argumentacja – oni mają cel (idee), który po prostu musi być zrealizowany. No i oni wiedząwiedzą oczywiście lepiej… Czasy się zmieniły, nie zmienili się komuniści. Oprócz kosmetycznego różowego pudru oraz kierunku z którego nadchodzą (poprzednio ze wschodu, obecnie z zachodu) rdzeń jest ten sam – pogarda wobec innych. Czyli tych, którzy akurat maja pecha mieć inne zdanie… A inne zdanie mają ludzie na Rybnickim Targu – ciężko pracujący od świtu, nie raz nie dwa, w totalnym zimnie lub spiekocie, drobni ciułacze, szorujący w tym Kraju podłogę, rzetelni i niezłomni w swych drobnych, ale uczciwych handlach. Sól tej ziemi. Kocham Rybnicki Targ za tych ludzi, którzy rzeczywistość postrzegają taką, jaka jest – bez żadnej ideologicznej osłony i otoczki…

Na Rybnickim Targu pracuje jeden Pan Emeryt, który w tych warunkach jakie Pan Bóg ześle – czy deszcz czy słota – w koszuli z lat osiemdziesiątych z KWK Chwałowice, którą dostał gdy był tam górnikiem. Mozolnie mu ją codziennie jego żona pierze, a materiał flanelowy jest tak dobry, że koszula się trzyma i nie ma zamiaru rozlecieć jak rzeczy kupione obecnie. Mówią, że tam idzie się w koszulach bez kieszeni. Tutaj chyba Pan Bóg za rzetelność tego człowieka zrobi mu wyjątek – wezwie go do Nieba w tej właśnie koszuli…

Kocham Rybnicki Targ za spotykanych tam ludzi – prawdziwych rybniczan. I na koniec jeszcze jedna dygresja: Rybnicki Targ ma 485 lat historii. Jakie to szczęście, że obecni (neo)komuniści nie dostrzegają potencjału tej kilkusetletniej tradycji. Dlaczego? Bo w myśl dowcipu, że Związek Sowiecki będzie tak walczył o pokój, że kamień na kamieniu się nie ostanie, mogliby Rybnicki Targ doprowadzić do kompletnej ruiny (nie żeby już nie próbowali – zakusy były; wszak są postępowi…).

P.S. Zdjęcie wykonane wczoraj podczas zakupów w jednym ze sklepików na Rybnickim Targu (nie przypadkowo tę nazwę piszę wielką literą).

Powiązane artykuły

Jeden komentarz

  1. Trzymajcie się na tym Rybnickim Targu i tego Rybnickiego Targu!!
    W myśl unowocześniania i postępu ( a jakże! 😜) w wielu miastach „wyremontowano” targowiska, budując w ich miejsce nowoczesne hale targowe, rzecz jasna z niebotycznymi czynszami!! I już nie będzie tak, żeby przyjechać sobie, z jakimś sezonowym towarem ( stałam onegdaj znajomej, m innymi w Rybniku, ze stroikami świątecznymi), czy plonami z ogrodu, zapłacić placowe i handlować… Także nie wszystkich stałych sprzedawców stać będzie by opłacić „stoisko”.
    A poza wszystkim targ w Rybolu ma swój urok. 😊 Nigdzie już chyba nie można usłyszeć wierszowanych nawoływań- reklamy lepszej niż w tv!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sprawdź także
Close
Back to top button