Wiadomości

Komisja ds. Facebooka? Radni Wodzisławia Śląskiego chcą cenzurować komentarze i bronić Sanepidu

Na ostatniej sesji Rady Miasta Wodzisławia Śląskiego wydarzyła się scena, która chyba bardziej przypomina kabaret niż poważną debatę samorządową

W Wodzisławiu Śląskim właśnie rozgrywa się największa afera… w dziejach komentarzy internetowych. Na sesji rady miasta padły oskarżenia wobec radnego Alana Szatyło. Jego rzekoma wina to…

Radny nie upomina mieszkańców w komentarzach na Facebooku.

Tak, to nie żart. Oficjalna skarga mówi, że pan radny nie upomina mieszkańców w komentarzach, a główne oskarżenie to brak cenzury Internetu i… krytyka Sanepidu oraz policjantów.

Komisja od memów?

Radna Barbara Połednik podkreślała, że sprawa powinna trafić do komisji:

Uważam, że radny nie raz już przekraczał pewne granice. Podważał kompetencje różnych instytucji, przypomnę choćby jego wypowiedzi o policji. Teraz mamy kwestię sanepidu. Dlatego ta sprawa powinna zostać szerzej przedyskutowana na Komisji Skarg, Wniosków i Petycji.

Radny: Nie jestem od tego, żeby bawić się w cenzora

Sam zainteresowany nie krył zdziwienia:

Jak dobrze pamiętam, niedawno był lockdown. Wtedy sanepid, na zlecenie ustawodawcy, robił rzeczy naprawdę potworne. Dlatego nie będę ich bronił w komentarzach i nie zamierzam udawać obrońcy instytucji, które miały swoje grzechy. Podkreślam jednak – nigdy w życiu nie obrażałem pracowników Sanepidu, a jedynie krytykowałem ich działania. I nie jestem od tego, by upominać ludzi w sieci. Każdy odpowiada za swoje słowa. Na swoim profilu facebookowym jasno napisałem, że dyskusja przebiegała kulturalnie i że oskarżenia to zwykła insynuacja. Dwa komentarze niżej znajdowały się słowa, które stały się pretekstem do całej tej skargi – i to nie były moje słowa. Czy teraz naprawdę mam stać się cenzorem Internetu?

Nie obyło się również bez ironii:

Chciałoby się przyłożyć telefon do ucha i powiedzieć: halo, proszę przyjechać na Facebooka. Ale ja powtarzam: nie jestem od tego, żeby bawić się w cenzora, nawet na własnym profilu – ripostował radny

Z kolei radna Lidia Ptak tonowała emocje:

Pan radny nie przekroczył żadnego prawa, bo to nie on pisał obraźliwe komentarze. To były inne osoby. Jedyną rzeczą, jaką można mu zarzucić, jest to, że nie cenzuruje Internetu. Ale przecież on od dawna podkreśla, że jest zwolennikiem wolności słowa. Trudno winić go za to, że nie bawi się w moderatora Facebooka.

Absurd do kwadratu

Mimo że część radnych dostrzega absurd całej sytuacji, sprawa nie została zamknięta i realnie rozważane jest jej odesłanie do komisji.

Czy radny ma być od teraz cenzorem Facebooka i samozwańczym rzecznikiem sanepidu? Czy rada miejska powoła wkrótce komisję ds. lajków i pełnomocnika ds. memów? To jakieś kuriozum – powiedziała nam anonimowo jedna z osób związanych z wodzisławskim magistratem

Z kolei radna Lidia Ptak poproszona o komentarz powiedziała wprost:

Wolność słowa jest wartością fundamentalną, ale powinna iść w parze z odpowiedzialnością – dyskutujmy merytorycznie, bez obrażania, bo tylko tak możemy budować przestrzeń prawdziwego dialogu. Skarga na radnego Alana Szatyło jest całkowicie niezasadna, ponieważ nie były to jego słowa, a komentarze innych osób. Przewodnicząca KOMISJI SKARG, WNIOSKÓW I PETYCJI Pani Barbara Połednik na sesji poprosiła o skierowanie tej skargi do komisji. Tymczasem to właśnie ona publikowała na swoim Facebooku treści uderzające w prezydenta Polski – np. 16 sierpnia udostępniła wpis z portalu SokzBuraka, w którym nazwano prezydenta „chamem”, widocznie zgadzając się z tak wulgarną opinią. Apeluję do wszystkich – niezależnie od stanowiska – o zachowanie rzetelności, umiaru i kultury w wyrażaniu opinii, tak aby debata publiczna służyła dobru wspólnemu, a nie personalnym atakom.

Skarga na mnie dotyczy… komentarzy na Facebooku. Radny nie jest od cenzurowania internetu, tylko od zajmowania się realnymi problemami mieszkańców. Rozumiem, że problemem jestem ja, nie są nim natomiast radni którzy blokują ludzi nawet za polubienia pod niewłaściwym komentarzem. Ja wybieram otwartość i szczerość, ponoć demokracja to głos każdego, nie tylko wygodnego. Nie popieram wulgaryzmów ani wyzwisk w przestrzeni publicznej, natomiast przypisywanie mi komentarzy osób trzecich jest działaniem stanowczo za daleko idącym – stwierdził z kolei w rozmowie z nami Alan Szatyło

Jedno jest pewne: dyskusja o wolności słowa w Wodzisławiu Śląskim weszła chyba na nowy, absurdalny poziom.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button