Lewactwo w Czernicy nie przejdzie

Marks i Freud w Czernicy muszą być grzeczni. W niedzielę w czernickim Zameczku świętowano dziesięciolecie pracy Stowarzyszenia Działań Lokalnych Spichlerz
Organizacja ta, której siłą napędową są wolontariusze animowani przez Agnieszkę Janczewską, zarządza od dekady lokalnym ośrodkiem kultury. To rzadkość w Polsce, by organizacja społeczna kierowała placówką publiczną. Rzadkość z której wszyscy mają korzyści, bo Stowarzyszenie działa prężnie, mądrze i skutecznie. Podczas rocznicy pojawili się goście w osobach senatora Piotra Masłowskiego, starosty Damiana Mrowca, wójta Gminy Gaszowice – Pawła Bugdola, sołtysa Czernicy – Kingi Salamon i innych. Ukoronowaniem wieczoru była wystawa obrazów Marty Białek i monodram Małgorzaty Krajczok Bojki Bojkami a prowda prowdóm.
Czernickie Stowarzyszenie na trwałe wpisało się w pejzaż życia kulturalnego i społecznego regionu. Wydarzenia w czernickim Zameczku od lat przyciągają tłumy. Bawić i uczyć się mogą tam wszyscy od dziecka począwszy a na dziarskich staruszkach skończywszy. Są wystawy, pikniki, publikacje, wyjazdy, wydarzenia sportowe, spotkania z ciekawymi ludźmi- słowem, trudno nadążyć. Stowarzyszenie jest przykładem budowania więzi pomiędzy ludźmi i platformą rozwoju osobistego. Dzieci pod opieką lokalnych wolontariuszy uczą się myślenia, języków, historii i współpracy. Dorośli mogą tam spędzić czas w swoim towarzystwie, odetchnąć w kawiarni Rothówka, zaplanować następne działania dotyczące nich samych i ich dzieci. Seniorzy w Czernicy są integralną częścią lokalnej wspólnoty. Dzielą się wiedzą i odpoczywają podczas spotkań i wycieczek. To dzięki nim powstało wiele historycznych publikacji oraz warsztatów podczas których można nauczyć się dawnych umięjętności kulinarnych, czy rzemieślniczych. W Czernicy czas jest nasycony sensem.
Marta Białek jest lokalną malarką, związaną od wczesnego dzieciństwa z działalnością edukacyjną Stowarzyszenia. To w nim szlifowała dostrzeżone u siebie zdolności plastyczne. Jest ona jednym z wielu przykładów dziecka, które rozwinęło w dorosłości talenty pod skrzydłami tej organizacji.
Wieczorny monodram w wykonaniu ekspresyjnej scenicznie Małgorzaty Krajczok został napisany w śląskiej godce, przez jej brata (moją skromną osobę). Pomysł stworzenia monodramu o lokalnej historii pojawił się w głowie Romana Nowka, znajomego i dawnego ucznia Alojzego Lyski. Śląski pisarz i działacz społeczny patronował przedsięwzięciu od początku. Tytuł monodramu jest jego autorstwa. Rzecz dotyczy polemiki z głupstwami Karola Marksa i Zygmunta Freuda, którzy wykoślawili obraz rzeczywistości swoimi bojkami. Myli się nieusłuchliwy Karol Marks twierdząc, że skonfliktowanie grup społecznych musi prowadzić do wrogości i rewolucji. Myli się częściowo a częściowo ma rację, Zygmunt Freud, który twierdzi, że jesteśmy zdeterminowani popędem seksualnym i wzorcami rodzinnymi. Skąd wiadomo, że ci europejscy myśliciele błądzą?
Opowiadają o tym dzieje Czernicy. Kapitalista Friedrich von Sack, który zbudował lokalną kopalnię, jak również jego następcy inicjujący budowę linii kolejowej od Raciborza do Katowic, nie byli wrogami górników. Zarządzali ludzką energią, która przyniosła Górnemu Śląskowi złoty wiek. Skąd wiadomo, że Zygmunt Freud częściowo miał rację a częściowo błądził? Tego również uczy historia Czernicy. Teorię Zygmunta Freuda o sile popędu seksualnego potwierdzają dzieje miejscowego barona, Hugona von Rotha, który miał wieloletni romans ze służącą, matką jego dziewięciorga dzieci. Kobieta ta została wyrzucona z czernickiego Zamku, dlatego, że starzejący się baron zakochał się w siedemnastoletniej mieszkance Czernicy, Albinie Adamietz, którą poślubił, kiedy ta była w ciąży z drugim dzieckiem. Do tego momentu dzieje Czernicy potwierdzają spekulacje Zygmunta Freuda, ale pokazują one, że determinizm nie wyjaśnia wszystkiego, bo nieślubny syn barona, Bruno uwiódł, podobnie jak ojciec, miejscową dziewczynę, Kunegundę Wieczorek, ale nie porzucił jej dla nowej kochanki. Kunegunda została jego żoną i małżeństwo dożyło szczęśliwej starości – dowód na wolną wolę pokonującą determinizm popędów i wzorców rodzinnych.
To co lokalne jest uniwersalne. Nie trzeba koniecznie jeździć w odległe i sławne miejsca globu, by zrozumieć prawa rządzące światem i ludźmi. Mieszkańcy Czernicy mają tę wiedzę i nie towarzyszy im krępujące oraz niczym nieuzasadnione poczucie prowincjonalnej niższości, więc dzielą się nią z wszystkimi tymi, którzy ich odwiedzają. Zaproszenie do siedziby SDL Spichlerz jest nieustająco aktualne. Dla wszystkich.



