Maks walczy o życie. Guz mózgu odebrał mu młodość, rodzice błagają o pomoc

Trwa dramatyczna walka z czasem. Jeszcze kilka miesięcy temu Maksymilian Hałada był aktywnym, pełnym pasji 21-latkiem z Wodzisławia Śląskiego
Studiował marketing i sprzedaż, pracował, trenował sport niemal każdego dnia i jako ratownik wodny pomagał innym. Dziś sam potrzebuje pomocy – jego życie wywrócił do góry nogami złośliwy guz mózgu.
Koszmar rozpoczął się pod koniec października. Przez ponad półtora miesiąca Maks zmagał się z silnymi bólami głowy i wymiotami. Rodzina bezskutecznie szukała pomocy – objawy były bagatelizowane, a specjalistyczne badania odkładane w czasie. Dopiero 31 października, gdy stan młodego mężczyzny gwałtownie się pogorszył, wykonano tomografię komputerową. Diagnoza była druzgocąca: ogromny guz w IV komorze mózgu oraz zagrażające życiu wodogłowie.
Maks trafił natychmiast na oddział neurochirurgii. 5 listopada przeszedł pilną operację usunięcia guza. Początkowo wydawało się, że najgorsze jest za nim. Niestety – 18 listopada doszło do gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia. Konieczna była kolejna operacja, tomografia wykazała krwawienie i krwiaka w mózgu. Później pojawiło się zakażenie gronkowcem, a następnie – mimo leczenia – wstrząs septyczny i sepsa z gorączką sięgającą 41 stopni.
Każda minuta była walką o jego życie – mówią rodzice
Maks przeszedł trzy poważne operacje, w tym założenie zastawki. Dziś jego stan jest stabilny, ale skutki choroby i powikłań są dramatyczne. 21-latek nie mówi, nie chodzi, nie porusza się samodzielnie. Ma niedowład prawej strony ciała oraz cechy zespołu zamknięcia – wszystko słyszy i rozumie, ale nie może się komunikować. Jest karmiony przez PEG i ma założoną cystostomię.
Szczególnie bolesnym momentem były jego 21. urodziny – 13 grudnia. Był tort, przyjaciele i chwila normalności. Dzień później Maks walczył już o życie zmagając się z sepsą.
Przed chorobą był przykładem aktywnego młodego człowieka. Trenował kalistenikę, chodził na siłownię, wspinał się, zdobywał górskie szczyty nocą, by zobaczyć wschód słońca. Kochał zwierzęta, pomagał innym, był lubiany i ambitny. Dziś walczy o możliwość wykonania najprostszych czynności.
Rodzinę czeka długotrwały i bardzo kosztowny proces leczenia oraz rehabilitacji: intensywna fizjoterapia, rehabilitacja neurologiczna i logopedyczna, pobyty w specjalistycznych ośrodkach oraz dostosowanie mieszkania do potrzeb osoby z niepełnosprawnością. Koszt jednego prywatnego turnusu rehabilitacyjnego sięga nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Niewykluczone, że konieczne będzie również leczenie poza Polską.
Aby ratować Maksa, uruchomiono zbiórkę na platformie prowadzonej przez Fundację Siepomaga. Zbierane są środki na leczenie, rehabilitację oraz pobyty w ośrodkach specjalistycznych. Do osiągnięcia celu wciąż brakuje ponad 200 tysięcy złotych, a czas działa na niekorzyść chorego.
Dziś najważniejsze jest jedno: żeby Maks mógł wyjść ze szpitala, zacząć intensywną rehabilitację i odzyskać choć część dawnej sprawności. Bez pomocy ludzi dobrej woli nie damy rady – apelują rodzice
Zbiórka potrwa do 16 kwietnia 2026 roku. Pomóc można poprzez wpłaty, SMS, założenie skarbonki lub przekazanie 1,5% podatku (KRS 0000396361, cel szczegółowy: 0893800 Maksymilian).
Każda złotówka to realna szansa, że Maks jeszcze wróci do zdrowia, które tak brutalnie zostało mu odebrane.



