Mały, wredny, rudy karzeł

Wybaczcie, że tuż po Świętach pozwolę sobie na mocny tekst, ale też Świąt temat dotyczy
Dwa dni przed Wigilią przysiadłem przy Mamie w salonie by porozmawiać. Mimochodem zostałem skazany na główne wiadomości w telewizorze. Program zaczął się od zapewnień, że tegoroczne Święta będą tańsze od poprzednich. Padła nawet precyzyjna kwota: 150 zeta mniej. Poparte to było statystykami, grafikami, sondażami, opiniami ekspertów, ekonomistów, wypowiedziami polityków, wywiadami z socjologami oraz uśmiechniętymi ludźmi na bazarach i Bóg wie czym jeszcze. A ja akurat wróciłem z krótkiego (na dłuższy mnie nie stać) Tour De Pologne po marketach trwający niespełna trzy kwadranse. I został przeciąg w kieszeniach oraz na koncie bankowym. Tak w ogóle mam wrażenie, że w moim portfelu siedzi taki mały, wredny, rudy karzeł i za każdym razem, gdy się zapuszczę do sklepu, wyciąga pod moją nieuwagę z niego wszystkie pieniądze. Tak więc wigilijna opowieść z telewizora ni jak się ma do moich własnych doświadczeń konsumenckich.
Potem nastąpił ciąg nieprzerwanego optymizmu; że wzrost gospodarczy, że G20, że finanse publiczne się świetnie mają, że stać nas na obronność i że w ogóle jest bezpiecznie, że kłopoty w służbie zdrowia, ale do pokonania, bo rząd jest sprawczy, że kogoś słusznie zamknęli, a kogoś słusznie zamknąć zamiar mają. Ogólne igrzyska zadowolenia i radości.
Wiadomości zakończono jednak relacją z Krakowa, gdzie organizowano coroczny posiłek dla osób bezdomnych i w potrzebie. Wszystko w tonie jak to dobrze pomagać, jak to jesteśmy fajnopolakami, bo szlachetnymi i chojnymi dla tych, co w niedostatku. Do pełni szczęścia brakowało jeszcze u dołu ekranu, w jego lewym dolnym rogu, tam gdzie zawsze jest ikonka tłumacza dla głuchoniemych, pląsającego Owsiaka w czerwonych gaciach. Tutaj jednak dał plamy operator kamery, bo wbrew wyuczonej zasadzie zawodowej z tłumu rób garstkę, a z garstki zrób tłum, pokazał tak, jak było w rzeczywistości. Tak więc kamera ukazała historyczny rynek w Krakowie zapchany po brzegi ciżbą skrajnego ubóstwa. Nieprzebrany tłum tych odrzuconych i z przeceny. Program informacyjny otwarty i zamknięty klamrą – od samych sukcesów, po powszechny sukces biedy. Nędza opakowana jednak w papierek słodyczy, bo dobrze jest pomagać. Narracja wbrew zmysłowi wzroku, bo słowa komentarza w jawnej kontrze do tego, co widzą oczy. Frontalny atak zakłamania. Uzmysłowiłem sobie, że wszyscy oni: politycy, dziennikarze, eksperci, prezenterzy i Bóg jeden wie czego jeszcze profesjonaliści, to aktorzy spektaklu – odgrywają swoje role na potrzeby krzywego cyfrowego zwierciadła. Sami są w to wszystko wplątani bez żadnej już alternatywy. Ślepa uliczka w jedną stronę. Bez wyboru. Informacyjny Babilon, który pierwsze co robi, to gardzi swoimi wyznawcami. Tak więc wszyscy – nadawcy i odbiorcy – ciągną się nawzajem coraz głębiej w to cuchnące bagno.
Wielu ludzi utyskuje, że nie poznaje obecnie swoich dawnych znajomych. Tych zaczadzonych – właśnie takimi informacjami – i jakby pijanych, odurzonych, niemal w narkotycznym widzie, do których nie trafiają żadne racjonalne argumenty. Nie trafią, bo nie potrafimy już im odebrać tej słodkiej emocji towarzyszącej poczuciu wyższości względem myślących inaczej, o innych przekonaniach, czasami wzgardy do tych gorzej sytuowanych. Nie odbierzemy im tej przyjemności pogardy, bo tak po prawdzie oprócz niej nic innego nie mają. Tutaj nieśmiertelne stwierdzenie Boba Marleya:
Niektórzy ludzie są tak biedni, że jedyne co mają, to pieniądze.
Zastanówcie się pod co oni wszyscy podlegają?
I wypowiedź człowieka na rynku w Krakowie:
My tutaj raz w roku możemy zjeść coś porządnego.
A więc to taki wasz sukces! – pomyślałem cały wstrząśnięty i wkurzony
W latach osiemdziesiątych do słownika języka polskiego weszło nasze subkulturowe określenie, które tutaj jest jedyne i adekwatne. Doprawdy nie chce mi się szukać niczego wysublimowanego.
Co za syf!




Rozumiem,że kolor włosów owego karła jest przypadkowy?😉Strach pomyśleć,ilu ludzi karmi się tylko tym,co widzą w tv i żyją tymi bzdurami.Życzę w tym 2026 dużo szczęścia i jak najmniej tych przypadkowych doznań przy głównych wydaniach Wiadomości😉
Oczywiście, że nie przypadkowy. Tak samo jak nie przypadkowe są dowcipy o Januszach i Grażynach. O blondynkach nie wspominając 🙂