Media mogły wpływać na świadków? Niespodziewany zwrot w sprawie mobbingu w UM

Dzisiejsza rozprawa w głośnej sprawie dotyczącej zarzutów mobbingu w Urzędzie Miasta Rybnik przybrała zaskakujący obrót
Choć do tej pory proces koncentrował się głównie na zeznaniach świadków oraz stanowisku władz miasta – o czym szerzej pisaliśmy w materiale: Rybnik: prezydent zeznawał w sprawie mobbingu w UM. Jest mi po prostu przykro – to teraz ciężar sporu może przesunąć się na zupełnie inny poziom: wpływu mediów na przebieg postępowania.
Oskarżony: „świadkowie nie mają racji”
Podczas rozprawy oskarżony zdecydowanie zakwestionował wiarygodność świadków. Wskazywał, że ich relacje są niespójne, a niektóre wątki wzajemnie się wykluczają. To jednak nie ta część jego wystąpienia wywołała największe poruszenie na sali sądowej.
Kluczowy okazał się ostatni wniosek dowodowy złożony przez obrońcę – tuż przed zamknięciem przewodu sądowego.
Wniosek obrony: publikacje medialne pod lupą
Obrońca przedstawił wydruki publikacji medialnych dotyczących sprawy, podnosząc zarzut naruszenia przepisów prawa prasowego. W jego ocenie część materiałów mogła umożliwiać identyfikację oskarżonego, co – zgodnie z obowiązującymi regulacjami – jest niedopuszczalne na tym etapie postępowania.
Co więcej, mecenas Henryk Stabla wskazał, że publikacje te mogły realnie wpłynąć na świadków. Argumentował, że osoby składające zeznania mogły zapoznać się wcześniej z przekazem medialnym, a następnie – świadomie lub nie – odtwarzać przedstawione tam tezy podczas przesłuchań.
To oznaczałoby potencjalne naruszenie jednej z podstawowych zasad procesu karnego: swobody i autonomii zeznań świadków.
Sąd dopuszcza dowód bez dyskusji
Sędzia Ewa Wardach dopuściła wniosek dowodowy bez szerszej dyskusji, co samo w sobie może świadczyć o jego istotnym znaczeniu dla sprawy. Tym samym materiały medialne oficjalnie stały się częścią materiału dowodowego, który będzie podlegał ocenie przy wydawaniu wyroku.
Rozprawa została zamknięta, a termin ogłoszenia mów końcowych wyznaczono na 6 maja. Później sąd wyda wyrok. Finał jednej z najgłośniejszych spraw ostatnich miesięcy jest więc coraz bliżej.
Granice jawności: co mówi art. 13 prawa prasowego?
Sprawa nabiera dodatkowego wymiaru w kontekście przepisów prawa prasowego, a konkretnie art. 13 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe.
Zgodnie z jego treścią, nie wolno publikować w prasie danych osobowych ani wizerunku osoby, przeciwko której toczy się postępowanie karne, jeżeli mogłoby to umożliwić jej identyfikację, chyba że wyrazi ona na to zgodę lub zezwoli na to właściwy organ procesowy.
Co istotne, zakaz ten nie ogranicza się wyłącznie do podania imienia i nazwiska. W orzecznictwie i doktrynie prawa podkreśla się, że naruszenie może nastąpić także poprzez publikację takich informacji, które – zestawione ze sobą – pozwalają na identyfikację osoby w środowisku lokalnym. Mogą to być np. funkcja, miejsce pracy, kontekst zdarzenia czy szczegóły biograficzne.
W praktyce oznacza to, że nawet pozornie anonimowy materiał może naruszać prawo, jeśli przeciętny odbiorca – zwłaszcza w mniejszej społeczności – jest w stanie ustalić, o kogo chodzi.
Dlaczego to takie ważne?
Celem tego przepisu jest ochrona domniemania niewinności oraz dóbr osobistych osoby oskarżonej. Publiczne „wskazanie palcem” przed prawomocnym wyrokiem może bowiem prowadzić do nieodwracalnych skutków – zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym.
W kontekście dzisiejszej rozprawy pojawia się jednak jeszcze jeden aspekt: ryzyko wpływu przekazu medialnego na uczestników postępowania, w tym świadków. Jeżeli sąd uzna, że publikacje mogły kształtować ich relacje, może to mieć znaczenie dla oceny wiarygodności zeznań.
Finał coraz bliżej
Sprawa, która od miesięcy budzi ogromne emocje w Rybniku, wchodzi w decydującą fazę. Ostateczny wyrok zapadnie najprawdopodobniej w maju. Dzisiejszy zwrot pokazuje jednak, że do samego końca nie można wykluczyć niespodziewanych rozstrzygnięć – także tych dotyczących roli mediów w procesie.



