Publicystyka

Mocne jak lutersko wiara. Ewangelicy w naszym regionie

Wyrazem podziwu katolików w stosunku do protestantów jest śląskie powiedzenie, które uczyniłem tytułem tego artykułu

Zwrot mocne jak lutersko wiara lub trzimie jak lutersko wiara jest jednym z najstarszych do dziś używanych powiedzeń na Górnym Śląsku. Swój rodowód ma w XVII wieku, kiedy to protestancki Górny Śląsk stał się areną rekatolicyzacji prowadzonej w Cesarstwie Habsburgów. Duża – przeważająca – część Górnoślązaków wróciła wówczas do wiary katolickiej, jednak mocnym i stałym oporem wsławili się mieszkańcy ówczesnego księstwa cieszyńskiego, którzy odmówili zmiany konfesji. Do dziś zresztą w powiecie cieszyńskim znaczny odsetek mieszkańców – szczególnie w okolicach Wisły czy Ustronia – stanowią protestanci. Dla nieświadomych tego faktu przybyszów z głębi Polski nieraz zaskakująca jest sytuacja, gdy podczas wakacji w Beskidach pytają o najbliższy kościół, a w odpowiedzi słyszą pytanie: ale katolicki czy ewangelicki?

W Rybnickim Okręgu Węglowym do połowy XX wieku liczba protestantów była znaczna; spadła po roku 1918 i po drugiej wojnie światowej, kiedy to sporą część zmuszono do opuszczenia Polski uważając ich – słusznie lub nie – za Niemców. I tak na przykład w styczniu 1945 r. na rozkaz radzieckiej komendy wojskowej Rybnik musiał opuścić ks. Christian Schwencker – ostatni przedwojenny duchowny ewangelicki. Nadal jednak we wszystkich ważniejszych miastach naszego regionu istnieją parafie ewangelickie, a mówiąc ściślej: ewangelicko-augsburskie.

Parafia rybnicka liczy sobie około 400 wiernych – mówi ks. Mirosław Sikora, proboszcz parafii w Rybniku. – Jest to liczba stała od lat, podlega niewielkim wahaniom. Odsetek osób praktykujących jest duży, bardzo duży, a parafia ma się dobrze. Dziś zresztą Wielki Piątek, dla protestantów szczególny dzień. Wspominamy mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa, który przelał za nas krew – podkreśla proboszcz.

W podobnym tonie wypowiada się proboszcz parafii w Żorach – Bartosz Cieślar:

Żorska parafia to ok. 780 osób, czyli więcej, niż w Rybniku. Oczywiście parafianie są nie tylko z Żor, ale także z Suszca czy Rudziczki. Odsetek praktykujących jest wysoki, widać to w niedzielę

Co ciekawe jeden z rybnickich proboszczów ewangelickich – ks. Edward Romański – może być uznany za rekordzistę wśród farorzy – tak protestanckich, jak i katolickich. Pełnił bowiem swoją funkcję w latach 1945 – 1984, czyli przez niemal 40 lat. Dla sprawiedliwości należy dodać, że w tym nietypowym współzawodnictwie depcze mu po piętach proboszcz rybnickiej parafii pw. Matki Boskiej Bolesnej Edward Bolik, który przewodził rybnickiej farze w latach 1861 – 1899, czyli przez 38 lat, a więc o rok krócej, niż ks. Romański. Warto też dodać, że w zgodnej opinii kronikarzy rybniccy, wodzisławscy i żorscy farorze – a także wierni obydwu konfesji – żyli ze sobą w zgodzie. Region wolny był od religijnych konfliktów. I niech tak pozostanie, bo pojutrze – co oczywiste – protestanci podobnie jak katolicy świętować będą pamiątkę Zmartwychwstania Pańskiego. Na koniec pozwolę sobie na dygresję osobistą: tytułowe powiedzenie, że coś trzimie jak lutersko wiara było jednym z ulubionych sformułowań moich Ś+P Dziadków i Ojca. Zatem w imieniu Redakcji życzę wesołych Świąt Wielkiej Nocy i trzimcie sie dobrze a mocno! Jak lutersko wiara.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button