Publicystyka

Narodowość śląska niewygodna dla rządu? Gorzelik: to warszawska nadgorliwość

Cenzura czy znikające informacje? Polska Agencja Prasowa usuwa informacje dot. wyników spisu powszechnego

O tym, że dla centralnych organów władzy pewne fakty są nie wygodne nikogo przekonywać nie trzeba. Tym razem jednak chyba życie przerosło kabaret, bo do poprawiania rzeczywistości zaprzęgnięto Polską Agencję Prasową stosując metody rodem ze Związku Sowieckiego. Przypomnijmy: we wtorek Główny Urząd Statystyczny po ponad półtora roku opublikował wyniki spisu powszechnego, wg którego ponad 585 000 osób zadeklarowało, że jest narodowości śląskiej. Wśród licznych komentarzy były głosy zarówno przychylne tym deklaracjom, jak i obojętne oraz wrogie. Jest to całkowicie zrozumiałe, bo dyskurs publiczny polega między innymi na słuchaniu argumentów i konfrontowaniu ich. Dziwne natomiast jest udawanie, że stanowisko oponentów… nie istnieje.

Tak postąpiła Polska Agencja Prasowa prosząc prof. Małgorzatę Myśliwiec z Uniwersytetu Śląskiego o komentarz do wyników spisu. Profesor Myśliwiec odpowiedziała krótko:

Z pewnością biorąc pod uwagę stopień trudności związany z zadeklarowaniem narodowości śląskiej, można uznać te wyniki za sukces (…). Żeby móc złożyć taką deklarację, trzeba było wykazać się dość dużą wiedzą, w jaki sposób przejść przez system. Dlatego nie ma wątpliwości, że liczba ponad pół miliona obywateli państwa polskiego, którzy taką przynależność deklarują, to na pewno sukces Ślązaków jako grupy posiadającej odrębną tożsamość.

Dalej Małgorzata Myśliwiec – specjalizująca się m.in. w badaniu problemów partii regionalnych i etnoregionalnych – dodała, że wyniki spisu nie są zaskoczeniem, zaś mniejsza niż w poprzednim spisie liczba osób deklarujących się jako Ślązacy (w 2011 r. było to łącznie 846,7 tys. osób) wynika przede wszystkim z internetowego charakteru spisu i trudności technicznych, jakie wiązały się z odnalezieniem narodowości śląskiej w internetowym formularzu.

Ta krytyka rządu najwyraźniej komuś się nie spodobała, bo depesza PAP… zniknęła. Została przez Agencję anulowana, co oznacza, że nie ma jej też w archiwum i przetrwała tylko w powielających ją serwisach. Takie postępowanie wzbudziło sprzeciw Jerzego Gorzelika – szefa Ruchu Autonomii Śląska:

Nadgorliwi funkcjonariusze centralnych agend wpadają w histerię w reakcji na nawet najbardziej wyważone wypowiedzi o Górnym Śląsku. To, że w warszawskich biurach język Górnoślązaków nie jest zrozumiały nawet wtedy, kiedy mówimy po polsku, jest najlepszym dowodem naszej narodowej odrębności.

Swoje zdziwienie wyraziła też sama prof. Myśliwiec:

Nie znam powodów, ani motywów, dla których moje wypowiedzi mogłyby stać w sprzeczności z interesami Rzeczypospolitej. Trudno mi powiedzieć, dlaczego ta moja wypowiedź miałaby zostać wycofana – powiedziała Małgorzata Myśliwiec. Widocznie śląscy regionaliści znów tak się narazili wyznawcom koncepcji jednego narodu – tym razem w mojej skromnej osobie – że depesza PAP musiała zniknąć.

Poproszona o odniesienie się do sprawy Polska Agencja Prasowa odesłała nas do autora depeszy – Marka Błońskiego – który z kolei nie chce komentować całej sytuacji.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button