Wiadomości

Nie chcą schroniska dla zwierząt. „Mamy dość!”

Pamiętacie słynną sprawę wodzisławskich owiec, które odebrano panu Krzysztofowi właściwie bez powodu? Okazuje się, że sprawa ma bardzo ciekawy ciąg dalszy

O tych wydarzeniach pisaliśmy już wielokrotnie. Wodzisławianin – pan Krzysztof – pewnego dnia na początku roku 2022 przyjechał na swoją działkę, na której hodował hobbystycznie owce. Ku swemu zdziwieniu stwierdził, że… zwierząt nie ma! Gdy udał się na policję okazało się, że zarzuca mu się przestępstwo niewłaściwego chowu zwierząt. Na tej podstawie owce przejęło stowarzyszenie Pogotowie dla zwierząt. Tyle tylko, że stowarzyszenie zostało wykreślone z rejestru, jego ówczesny szef odbywa karę pozbawienia wolności za kradzieże zwierząt, wodzisławski magistrat nie doczekał się od Pogotowia dla zwierząt żadnej informacji o owieczkach, a batalia sądowa jak na razie pokazała, że pan Krzysztof żadnego przestępstwa… nie popełnił. Szerzej o sprawie pisaliśmy w wielu materiałach (linki są tu). Gdzie zatem są owce? Łatwiej powiedzieć, gdzie ich nie ma, bo oto okazuje się, że nielegalnego stowarzyszenia, które odbiera Ślązakom zwierzęta mają dość mieszkańcy gminy Kuflew w woj. mazowieckim, gdzie Pogotowie urządziło… nielegalne schronisko. I w tej właśnie sprawie rozpoczęli energiczne działania.

Spokój mieszkańców Kuflewa, małej wsi w województwie mazowieckim, skończył się w roku 2020. Od tej pory nieustannie zmagamy się z hałasem, uciążliwym zapachem i wałęsającymi się po okolicy psami. Nigdy nie pomyślelibyśmy, że można w środku miejscowości, obok domów, postawić schronisko dla kilkuset zwierząt. Bez żadnego zezwolenia, bez zbadania wpływu takiej inwestycji na okolicę, bez choćby zapytania okolicznych mieszkańców, czy nie mają nic przeciw.
Właścicielem nielegalnego schroniska jest organizacja, która formalnie nawet nie istnieje. Stowarzyszenie „Pogotowie dla Zwierząt” zostało zdelegalizowane przez sąd za nagminne łamanie prawa. Twórca Stowarzyszenia przebywa obecnie w więzieniu. W Kuflewie pozostali za to jego współpracownicy, którzy za nic mają nasze domy, nasze firmy oraz przede wszystkim- nasz spokój. Każdy powinien mieć prawo do odpoczynku. Każdy ma prawo do spokoju i życia nie szkodząc nikomu wokół. Dlaczego nam, mieszkańcom Kuflewa, odmawia się tych praw?
Jeżeli koło naszych posesji można bezkarnie postawić miejsce przetrzymywania setek zwierząt, to będzie oznaczało, że takie same miejsca mogą powstać obok Państwa domów.

To nie koniec, bowiem okazuje się, że – zdaniem mieszkańców – nielegalnie działające schronisko prowadzone przez nieistniejące (sic!) stowarzyszenie może powodować poważne szkody.

230 psów oddających mocz zanieczyszcza wody gruntowe. Stwarza to warunki dla leptospirozy, która może rozprzestrzeniać się przez wiatr na cząstkach pyłu. Schronisko przy Kuflew 23 nie ma ani zezwoleń, ani nie jest regulowane, ponieważ twierdzą tylko, że są prywatnymi właścicielami z dużą ilością psów. Kiedy weterynarze z Mrozów próbowali wejść bez zapowiedzi, odmówiono im wstępu. Prawo stanowi, że weterynarze muszą powiadomić o kontroli z 2-tygodniowym wyprzedzeniem. Co za bezużyteczne prawo! Ale mimo to, po co odmawiać wstępu, chyba że ma się coś do ukrycia? Sanepid nie zbadał wody ani nie sprawdził wnętrza. Te psy są trzymane na zewnątrz w najzimniejsze noce. Wyją ze stresu dzień po dniu. Hałas słychać w Podcieniu, Podskwarnem, Malej Wsi. tak głośno. Mieszkańcy Kuflewa mają dość.

Dość mają nie tylko wyjących i zziębniętych czworonogów, ale także bezkarności „władz” stowarzyszenia.

To, co tu się dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Możecie być niemal pewni, że te owce nie wrócą do właściciela. Już była taka sytuacja, że krowy wysokocielne sprzedali na rzeź. Miały być oddane właścicielowi, ale nigdy ich nie ujrzał… Dlatego powstała petycja, żeby to całe stowarzyszenie Grzegorza Bielawskiego stąd pogonić.

Gdzie są zatem owce odebrane panu Krzysztofowi? Próbowaliśmy skontaktować się z obecnym szefem tej organizacji, ale nie odebrał od nas telefonu i pomimo prośby nie oddzwonił. Do sprawy będziemy wracać.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button