Wiadomości

„Nie pukali, tylko walili w drzwi”. Przerażona Wodzisławianka bała się otworzyć tajniakom

Wieczorna interwencja policji w jednym z bloków w Wodzisławiu Śląskim w ubiegły piątek wywołała ogromne emocje

Przerażona mieszkanka relacjonuje, że kilku mężczyzn miało z ogromną siłą dobijać się do jej drzwi. Kobieta była sama w domu i – jak mówi – ze strachu nie zdecydowała się ich otworzyć.

Sprawa jest tym bardziej głośna, że mieszkanie należy do rodziny jednego z wodzisławskich radnych, który publicznie zabrał głos w tej sprawie. Policja zapewnia jednak, że funkcjonariusze wykonywali pilne czynności związane z poważnym zdarzeniem kryminalnym i poszukiwali osoby ukrywającej się w budynku.

Nie pukali, tylko walili w drzwi

Do zdarzenia miało dojść w piątek wieczorem, około godziny 21.30. Kobieta była wtedy sama w mieszkaniu – jej mąż był w pracy.

Nagle ktoś zaczął bardzo mocno walić w drzwi. Naprawdę walić – nie pukać. Wystraszyłam się ogromnie. Miałam wrażenie, że drzwi zaraz wypadną z futryny – relacjonuje mieszkanka.

Jak opowiada, sytuacja była dla niej kompletnie niezrozumiała i bardzo stresująca.

Ja drżałam, a oni dalej uderzali w drzwi. To nie było normalne pukanie. Oni po prostu walili w te drzwi – mówi

Kobieta postanowiła spojrzeć przez wizjer.

Zobaczyłam pięciu mężczyzn. Wszyscy dobrze zbudowani w ciemnych ubraniach i bez mundurów żadnych. Nigdy w życiu czegoś takiego nie przeżyłam. Trzęsłam się ze strachu – wspomina

Strach był tak duży, że nie zdecydowała się otworzyć drzwi.

Bałam się podejść do drzwi, bałam się je otworzyć. Byłam sama w domu. Mąż był w pracy. Ja już mam swoje lata i naprawdę się przeraziłam – mówi kobieta

Według jej relacji mężczyźni przez dłuższą chwilę próbowali dostać się do środka.

Oni tu walili. Oni nie szukali, tylko walili w drzwi. Myślałam, że zaraz te drzwi wypadną – podkreśla

Po pewnym czasie mężczyźni mieli odejść, jednak na tym nie skończyła się ich obecność w budynku.

Jeszcze później, że chodzili po klatce. Pukali do innych mieszkań, wypytywali sąsiadów. Podobno pytali też o to, czy u mnie świeci się światło – relacjonuje mieszkanka

Jedna z sąsiadek miała z nimi rozmawiać:

Sąsiadka potem mi mówiła, że ich wypytywali o różnych lokatorów. Ja już wtedy nie podchodziłam do drzwi, bo byłam naprawdę przestraszona – mówi kobieta –Po jakimś czasie odeszli, ale długo nie mogłam dojść do siebie. Do dziś mam ten obraz przed oczami – opowiada –Syn zadzwonił na policję. Przyjechali bardzo szybko. Dopiero wtedy dowiedziałam się, że tamci to też byli policjanci z kryminalnej i że szukali poprzednich lokatorów – mówi mieszkanka

Okazało się, że osoby, o które pytali funkcjonariusze, mieszkały w tym lokalu kilka lat temu.

Trzy lata temu mieszkali tu inni ludzie. Jak się dowiedziałam, nie mieli dobrej opinii. Policja szukała właśnie ich. Ale przedtem nikt nic takiego nie powiedział – dodaje


Policja: to były pilne czynności w sprawie kryminalnej

Zapytaliśmy wodzisławską Komendę Powiatową Policji o okoliczności tej sprawy. W oficjalnym stanowisku policja wyjaśnia zasadność interwencji:

W piątek (27.02.2026 r.) około godziny 21.00 policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim wykonywali czynności służbowe za sprawcą zgłoszonego chwilę wcześniej zdarzenia o charakterze kryminalnym, który w dodatku był osobą poszukiwaną do odbycia kary pozbawienia wolności i miał się ukrywać w jednym z mieszkań w tym bloku.

Do realizacji tych czynności skierowani zostali zarówno funkcjonariusze umundurowani, jak i nieumundurowani. W tym dniu policjanci prowadzili rozpoznanie pod wieloma adresami, identyfikując się m.in. nazwą formacji, w której pełnią służbę.

Nadmieniam, że jeszcze tego samego dnia (w godzinach wieczornych), dzięki determinacji i zaangażowaniu policjantów, a także przy wsparciu i informacjach przekazywanych przez obywateli, osoba poszukiwana została zatrzymana. Pragnę podkreślić, że działania policjantów nie były żadną demonstracją siły ani atakiem na członków rodziny wodzisławskiego radnego. Były natomiast pilnymi czynnościami służbowymi realizowanymi przez policjantów w związku z zaistnieniem poważnego zdarzenia kryminalnego – napisała asp. szt. Małgorzata Koniarska, Oficer Prasowa wodzisławskiej Komendy Powiatowej Policji

Radny: pewna granica została przekroczona

Do sprawy odniósł się także wodzisławski radny, którego rodzina mieszka w lokalu, pod którym pojawili się funkcjonariusze. Opublikował obszerne oświadczenie:

Zabieram głos w tej sprawie z dużym poczuciem przykrości.

Osoby, które uważnie śledzą posiedzenia komisji i sesje Rady Miejskiej, doskonale wiedzą, że wielokrotnie zabierałem głos w sprawach dotyczących wsparcia dla Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim. Niejednokrotnie bywało tak, że byłem jedynym radnym, który upominał się o środki dla naszej komendy. Nie robiłem tego dlatego, że oczekiwałem czegokolwiek w zamian. Robiłem to, ponieważ zawsze uważałem, że bezpieczeństwo mieszkańców i dobra współpraca samorządu z Policją są fundamentem funkcjonowania lokalnej wspólnoty.

Dlatego tym bardziej boli mnie sytuacja, która spotkała moją rodzinę.

Przez wiele lat miałem bardzo dobre zdanie o wodzisławskiej Policji. Nadal uważam, że w naszej komendzie pracuje wielu świetnych funkcjonariuszy – wspaniali profilaktycy, zaangażowani dzielnicowi i wielu dobrych policjantów, którzy rzetelnie wykonują swoją służbę.

Niestety postawa kierownictwa oraz sposób komunikacji zaprezentowany w oficjalnym stanowisku rzecznika komendy pozostawia (w mojej ocenie) bardzo wiele do życzenia. Zamiast rzetelnej odpowiedzi na zgłaszane wątpliwości pojawiła się narracja, która sprowadza problem do „subiektywnych odczuć”.

Tymczasem dla mojej rodziny nie były to abstrakcyjne „odczucia”, ale realne poczucie zagrożenia we własnym domu.

Jedno jest pewne – wiele lat mojego dobrego mniemania o Policji w jeden wieczór zostało poważnie zachwiane. To dla mnie szczególnie trudne, bo przez lata wierzyłem, że relacje pomiędzy samorządem a Policją w naszym mieście opierają się na wzajemnym szacunku i zaufaniu.

Do czasu wizyty przedstawicieli Policji w gmachu Urzędu Miasta mam czas na refleksję nad tą sytuacją. Nie ukrywam jednak, że po tym, co się wydarzyło, trudno mi dziś zakładać, że uda się łatwo odbudować wcześniejsze zaufanie.

Najbardziej niepokoi mnie jedno – do dziś nie jestem w stanie z pełnym przekonaniem powiedzieć, jakie były rzeczywiste intencje funkcjonariuszy, którzy pojawili się pod drzwiami mieszkania mojej rodziny.

Dlatego chcę zwrócić uwagę na rzecz, która powinna być oczywista w państwie prawa: życie publiczne nigdy nie może oznaczać, że presja czy działania instytucji publicznych dotykają rodzin osób zaangażowanych w działalność samorządową.

Apeluję do wszystkich samorządowców (szczególnie tych działających w opozycji) aby zawsze dbali o bezpieczeństwo swoich bliskich i zachowywali szczególną czujność. W polityce można przyjąć wiele ciosów, można znosić krytykę czy spory polityczne, jednak granicą zawsze powinna być rodzina i jej poczucie bezpieczeństwa. Oby wizyta funkcjonariuszy policji nie wiązała się z moimi sympatiami politycznymi, tak czy inaczej przestałem czuć się bezpiecznie.

Mam nadzieję, że ta sprawa zostanie jeszcze w pełni wyjaśniona. Dla mnie jednak pewna granica została przekroczona.

Wieczorna interwencja policji zakończyła się zatrzymaniem poszukiwanej osoby, jednak wydarzenia z jednego z wodzisławskich bloków wywołały pytania o sposób prowadzenia takich działań – szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo i poczucie spokoju mieszkańców.

Aktualizacja, godz. 10:15. Wodzisławska Komenda Powiatowa Policji przekazuje korespondencję w tej sprawie z wnioskiem o uzupełnienie materiału, co też niniejszym czynimy:

Odpowiedź przesłana Panu radnemu:

„Szanowny Panie,
w odpowiedzi na Pana list e-mail informuję, iż w piątek (27.02.2026 r.) około godziny 21.00 policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Wodzisławiu Śląskim wykonywali czynności służbowe za sprawcą zgłoszonego chwilę wcześniej zdarzenia o charakterze kryminalnym, który w dodatku był osobą poszukiwaną do odbycia kary pozbawienia wolności i miał się ukrywać w jednym z mieszkań w tym bloku.

Do realizacji tych czynności skierowani zostali zarówno funkcjonariusze umundurowani, jak i nieumundurowani. W tym dniu policjanci prowadzili rozpoznanie pod wieloma adresami, identyfikując się m.in. nazwą formacji, w której pełnią służbę. Podczas zgłoszonej przez Pana interwencji fakt przedstawiania się podczas rozpytywania mieszkańców przez policjantów potwierdziła między innymi jedna z sąsiadek.

Zapewniam, że funkcjonariusze realizują swoje zadania w oparciu o obowiązujące przepisy prawa, z poszanowaniem praw i godności obywateli, kierując się zasadą proporcjonalności oraz koniecznością zapewnienia skuteczności podejmowanych działań.
Rozumiem, że sytuacja mogła wywołać silne emocje u osoby przebywającej w mieszkaniu, pragnę jednak podkreślić, że Policja nie ma wpływu na subiektywne odczucia osób trzecich, natomiast ma obowiązek realizować ustawowe zadania w sposób skuteczny i zgodny z prawem.
Nadmieniam, że jeszcze tego samego dnia (w godzinach wieczornych), dzięki determinacji i zaangażowaniu policjantów, a także przy wsparciu i informacjach przekazywanych przez obywateli, osoba poszukiwana została zatrzymana. Dodam, że współpraca mieszkańców z Policją ma istotne znaczenie dla skuteczności podejmowanych działań i realnie wpływa na poziom bezpieczeństwa w lokalnej społeczności.

Informuję również, że do chwili obecnej do Komendy nie wpłynęła żadna skarga ze strony mieszkańców dotycząca zachowania się policjantów i sposobu przeprowadzenia przez nich czynności w tym miejscu i czasie. Podkreślam, że każdy, u kogo sposób przeprowadzenia czynności przez policjantów budzi zastrzeżenia, ma prawo złożyć skargę, która podlega wnikliwej analizie i weryfikacji w trybie przewidzianym przepisami prawa.

W odniesieniu do wskazanego przez Pana mieszkania informuję, że policjanci zapukali do drzwi, jednak nikt ich nie otworzył ani nie nawiązał z funkcjonariuszami kontaktu. Należy przy tym wyraźnie zaznaczyć, że zapukanie do drzwi było standardową czynnością służbową zmierzającą do ustalenia, czy w lokalu ktoś przebywa. Nie podejmowano żadnych prób siłowego wejścia ani innych działań mogących świadczyć o zamiarze wtargnięcia do mieszkania. Wobec braku odpowiedzi ze strony lokatora, czynności pod tym adresem zostały zakończone. Pańskie stwierdzenie: „Z perspektywy osoby przebywającej w mieszkaniu wyglądało to jak bezpośrednia próba wtargnięcia” jest zatem dalekim nadużyciem, a zarzuty pod adresem policjantów, jakoby mieli zachowywać się niedopuszczalnie i nie poinformować kim są, w sytuacji, gdy w ogóle nie doszło do kontaktu z osobami znajdującymi się w środku, są bezzasadne.

Jednocześnie przypominam, że w razie wątpliwości co do tożsamości osób podających się za funkcjonariuszy Policji, każdorazowo istnieje możliwość telefonicznej weryfikacji takiej informacji u dyżurnego właściwej jednostki Policji. Zachowanie ostrożności w kontaktach z osobami nieznajomymi pozostaje jedną z podstawowych zasad bezpieczeństwa.”

Powiązane artykuły

3 komentarzy

  1. Czekam na kolejny mądry artykuł „starszy pan sie wystraszył pukania listonosza ” 😀 😀
    Polok zmądrzej…

    1. Jedyny, kto musi zmądrzeć, to ty, bo artykuł nie dotyczy żadnego poloka xd xd
      Najgorzej, jak ktoś chce zabłysnąć, a pierdnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button