Historia

Nie zdałeś matury? To pamiętaj, że jej twórca był ze Śląska!

Blisko ćwierć miliona młodych ludzi w Polsce odebrało w tym miesiącu wyniki egzaminu maturalnego. Nie wszyscy byli zadowoleni, bo spośród przystępujących do niego zdało osiemdziesiąt procent. Nie zachęcamy oczywiście do zemsty… ale…

Szczęśliwcy wiedzą na pewno, co zrobić, by egzamin dojrzałości zdać, ale jak pomóc tym, którzy egzaminu nie zdali i tym, którzy przystąpią do niego za rok? Odkąd istnieje nasz portal tego typu problemy są do rozwiązania od ręki. Wystarczy czytać nasze artykuły i realizować zawarte w nich niezawodne instrukcje postępowania. W wypadku szukania gwarancji zdanego egzaminu maturalnego procedura jest prosta, a w czasie wakacji wyjątkowo łatwa w zastosowaniu: wystarczy odwiedzić miejsce pochówku twórcy tego egzaminu. Tak przynajmniej twierdzą ci, którzy tam byli i egzamin zdali. Warto wybrać odpowiedni czas odwiedzin, bo miejsce bywa zatłoczone wskutek wizyt entuzjastów filozoficznego dorobku Immanuela Kanta (1724 -1804). Dokąd należy pojechać? Już spieszymy z wyjaśnieniem.

Jechać trzeba do Walimia w powiecie wałbrzyskim, do kościoła pw. św. Jadwigi. Ta piękna miejscowość znajduje się u podnóża Gór Sowich, więc po wizycie w kościele można udać się na górską wycieczkę. W kryptach tamtejszego kościoła parafialnego spoczywa twórca współczesnego egzaminu maturalnego, baron Karl von Zedlitz (1713-1793). Jego zwłoki zostały odnalezione w 2014 roku dzięki aktywności miejscowego przewodnika turystycznego, Łukasza Kazka i korzystnemu splotowi okoliczności. W Walimiu wiedziano, że wewnątrz kościoła znajdują się tablice nagrobne dotyczące członków rodziny Zedlitzów a w podziemiach zachowały się krypty z trumnami, których nigdy dotąd nie badano. Wiedza o polskim przewodniku dbającym o ślady przeszłości dotarła do niemieckich potomków przedwojennych mieszkańców Walimia, którzy wybrali się do miejscowości, by szukać śladów po swoich przodkach. Jedna z Niemek powiedziała przewodnikowi, że jej dziadek był ostatnim opiekunem kościelnego zegara obudowanego skrzynią. Zegar dalej znajdował się na wieży kościelnej a ona wiedziała, że jej dziadek, podobnie jak wszyscy jego poprzednicy, zapisał na drzwiach skrzyni zegara jedno zdanie dotyczące jego pracy i złożył podpis. Powiedziała przewodnikowi, że bardzo by chciała zobaczyć ten ślad po dziadku. Łukasz Kazek uzyskał zgodę od miejscowego księdza i razem z wnuczką ostatniego niemieckiego zegarmistrza odnaleźli poszukiwane inskrypcje. Wnuczka odczytała podpisane przez dziadka zdanie. Gunter Seidel napisał: Z Bogiem zawsze pracowało mi się lepiej. Wzruszona i wdzięczna przekazała pózniej przewodnikowi kopię XVIII-wiecznej kroniki miejscowości. Dokument zawierał informację o tym, że w podziemiach kościoła spoczywa minister Karl von Zedlitz, twórca matury. Walimskim przewodnikiem informacja ta tak wstrząsnęła, że nie spoczął, dopóki nie odnalazł właściwej trumny. Po jej otwarciu, okazało się, że w ciało barona Karla von Zedlitza zachowało się prawie nietknięte upływem czasu, ponieważ w krypcie wytworzył się mikroklimat sprzyjający mumifikacji, więc można było wyraźnie zobaczyć wyraz twarzy barona i rzęsy na jego zamkniętych oczach. Dociekliwy przewodnik z Walimia przywrócił fragment utraconej pamięci Śląska, jak również reszty Europy. Warto być dociekliwym poszukiwaczem śladów przeszłości, bo poza odkryciami, badanie przeszłości ma w sobie potencjał budowania mostów pomiędzy ludźmi, nawet tymi, którzy dziedziczą trudną przeszłość.

Ród Zeidlitzów żył na tamtych trenach od średniowiecza. Twórca egzaminu maturalnego urodził się w Kapsdorf, czyli dzisiejszych Cierńczycach niedaleko Kątów Wrocławskich. Kiedy był już dorosły i wykształcony został prezydentem Rejencji Górnośląskiej, ministrem sprawiedliwości, kościoła i edukacji w czasach Fryderyka Wielkiego (1712-1786). Władca Prus miał ambicje zreformowania szkolnictwa. Zależało mu na rozwijaniu twórczego myślenia i elastyczności, był wrogiem bezmyślnego zapamiętywania wiadomości. Karl von Zedlitz podjął się tej reformy zaczynając od Akademii Rycerskiej (1730-1945) w Legnicy. Pruski minister wpisywał się w ten sposób w plany Jerzego Rudolfa (1595-1653) z rodu Piastów legnickich, który to władca był orędownikiem dobrej jakości edukacji, na co przeznaczył spore kwoty w swoim testamencie. Uczniowie w Legnicy przystąpili do pierwszej na świecie matury w roku 1788. Egzamin ten miał być przepustką do dalszych studiów a jego celem było wyłonienie najzdolniejszych i najbardziej pracowitych. Założenie to wpisywało się w oświeceniowe ideały, których istotą było to, by zdolności i praca a nie dziedziczenie i koneksje decydowały o miejscu na szczeblach drabiny społecznej. Karlowi von Zedlitzowi udało się w ciągu pokolenia zreformować pruski szkolny system tak, że stał się on jednym z najlepszych w Europie. Pruski reformator był także przyjacielem Immanuela Kanta. Urzędnik pomagał filozofowi, wykorzystując swoje środki i wpływy do propagowania myśli królewieckiego myśliciela, ten z kolei odwdzięczył mu się dedykacją umieszczoną na początku swego największego dzieła, Krytyki czystego rozumu:

Jego Ekscelencji
królewskiemu ministrowi stanu Baronowi von Zedlitz’owi

Miłościwy Panie!

Dopomagać wzrostowi umiejętności ze swej strony, znaczy to pracować we własnym interesie Waszej Ekscelencji: gdyż ten ze sprawą tamtych złączony jest najściślej nie tylko wysokim stanowiskiem opiekuna, lecz daleko poufalszym — miłośnika i światłego znawcy. Dlatego też posługuję się tym jedynym środkiem, jaki do pewnego stopnia jest w moim rozporządzeniu, by okazać swą wdzięczność za łaskawe zaufanie, którym Wasza Ekscelencja mię zaszczyca, jakobym mógł się w czymś przyłożyć do tego zamiaru. Kogo zadowala życie spekulatywne, ten wśród pragnień umiarkowanych, uznaniem oświeconego, słusznego sędziego, czuje się silnie zachęconym do wysiłków, których pożytek jest wielki, choć odległy i stąd pospolitemu wzrokowi niewidoczny.
Takiemu mężowi i jego łaskawej uwadze poświęcam to pismo, a jego opiece wszystkie inne sprawy mego literackiego powołania i jestem z najgłębszą czcią WASZEJ EKSCELENCJI uniżenie najposłuszniejszym sługą

Królewiec, 29 marca 1791 roku
Emanuel Kant

Pruskiemu ministrowi, wskutek dworskich intryg, nie udało się powołać do życia ministerstwa edukacji. Był zapewne zainspirowany polską Komisją Edukacji Narodowej, która powstała za zgodą rosyjskiego ambasadora na Sejmie Rozbiorowym w 1773 roku. Instytucja ta powstała w upadającej Rzeczpospolitej, by zastąpić lukę jaka pojawiła się po zlikwidowaniu w tym samym roku zakonu jezuitów zajmujących się edukacją. Komisja przejęła majątek zakonu i przystąpiła do budowy systemu kształcenia.

Biorąc pod uwagę współczesną kostyczność i fantomowe ruchy polskiego ministerstwa edukacji, jak również innych europejskich, trudno oprzeć się wrażeniu, że więcej żywotności i energii jest w zmumifikowanych zwłokach Karla von Zedlitza. Dawno już minęły czasy, kiedy europejski system edukacji był wzorem dla świata. Dzisiaj wzorów tych trzeba szukać poza naszym kontynentem, w dynamicznie rozwijającej się Azji. Z drugiej strony, kryzysy nie muszą być końcem istnienia instytucji. Dobrym przykładem jest wspomniany zakon jezuitów, który odrodził się w 1820 roku mocą decyzji Piusa VIII (1761-1830). Szkoły jezuickie należą obecnie do jednych z najlepszych na świecie. Większość wyższych szkół jezuickich działa w USA i są one doceniane bez względu na poglądy polityczne ich studentów. Przykładem prestiżowej uczelni jezuickiej jest Uniwersytet Georgetown w Waszyngtonie. Jego absolwentem jest demokrata Bill Clinton, były prezydent USA oraz Eric Trump, syn obecnego, republikańskiego prezydenta.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button