Janusz Piotrowski

Ohydne oleje z marketów

W weterynarii funkcjonuje pojęcie zachowania zapadkowego. To wtedy, kiedy pewne nawyki zwierzaka stają się trwałe i nieodwracalne

Mój ponad dziesięcioletni owczarek na przykład budzi mnie łapą centralnie w twarz trzy lub cztery razy w nocy by go wypuścić na dwór. To się już nie zmieni. Zresztą on to uważa za bardzo zabawne – jest uhahany po uszy. Tak więc ciężką nocą siedzę z oczami na zapałki wgapiony tępo w ścianę z niesmacznym, podłym nocnym papierosem w kąciku ust, z pytaniem bez odpowiedzi: za co?!, kiedy mój czworonóg radośnie obszczekuje tych wszystkich nocnych wrogów, których ma tylko w tym swoim durnym psim łbie. Przecież go za to nie dam do uśpienia! Ludzie też potrafią mieć zachowanie zapadkowe. Ja takie mam. A tę podróż w jedną stronę zaaplikowała mi zaprzyjaźniona ze mną Pani Asia – rolniczka…

…w Fogarasz jest targ słynny nie tylko na całą Rumunię. Można tam dostać wyjątkowe owcze sery wyrabiane w okolicznych górach. Można też na tym targu zabawić się w konsumencką ciuciubabkę – zawiązać oczy i bezbłędnie kupić pietruszkę, seler, pomidory, cukinię, cebulę, ziemniaki, arbuzy, paprykę, czosnek… Warzywa i owoce bowiem pachną tam tak jak pachnąć powinny i bezbłędnie doprowadzi nas do nich nasz własny nos. To w takiej diametralnej sprzeczności z tym co się dzieje w marketach. Tam wszystko jest bezwonne. Zresztą też bez smaku – zarówno warzywa, owoce jak i mięso. Kiedy pierwszy raz wylądowałem u Pani Asi wiedziałem, że jestem na właściwym miejscu. Po prostu pachniało. Jak w dzieciństwie. Tak jak powinno. I smakowało tak jak powinno. Marchewka miała smak marchewki, ziemniak ziemniaka, a przekrojony pomidor oprócz właściwego smaku po przekrojeniu roztaczał jeszcze woń na całą kuchnię. Podobnie jest z przetworami Pani Asi i nie wyobrażam już sobie używać np. sklepowego chrzanu. Ale zapadkowo mam z olejem – rzepakowym i słonecznikowym, które zaprzyjaźniona rolniczka sama tłoczy. To jest koniec. Podróż skończona. Nie potrafię użyć już żadnych innych dostępnych w ogólnym handlu olei. I całkiem poważnie zastanawiam się, czy idąc do knajpy nie brać ze sobą własnego:

Na tym oleju proszę mi usmażyć, a tamtego proszę użyć do sałatki.

Bo tak po prawdzie to my nie smażymy tylko gotujemy na olejach z marketów, a te wszystkie, nawet za ciężką kasę są kompletnie bez wyrazu. Woda. Ja w każdym razie nie potrafię ich już spożywać. Zachowanie zapadkowe…

…Pani Asia w tym tygodniu była zmartwiona.

Zaraza panie Januszu. Pomidory na przetwory mają plamki.

Tak więc się martwi, bo nie opryskuje swych warzyw tak jak ci, którzy chemią w pestycydach pozbywają się problemu, ale potem ich klienci mają problem też z chemią, ale na oddziale onkologicznym. Zresztą spójrzcie na załączone zdjęcie. Ręce opadają!

Zróbmy quiz – kto zgadnie na jakim produkcie jest ta etykieta, ten wygrywa u mnie flaszkę prawdziwego oleju…

Powiązane artykuły

4 komentarzy

  1. Mam ten sam problem, z olejami i zapachem warzyw i owoców, niestety nie mam takiej Pani Asi, dzięki której uzupełniłabym te braki. Pozdrawiam i proszę o namiary na Panią Asię.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także
Close
Back to top button