Janusz Piotrowski

Owłosieni wyborcy Kaczyńskiego

Uważa się, że w Wigilię zwierzęta mówią ludzkim głosem. Ja się z tym zgadzam. Mój pies zrobił mi dwukrotnie numer, który zadziwia mnie do dziś

Miałem dwie poważne spiny na ulicy – raz z pijakiem, a raz z agresywnym kierowcą. Ostra pyskówka, która być może skończyłaby się i czymś więcej. Nie doszło jednak do bójki, bo wbrew wszystkim psim zasadom ArReg nie warczał na agresorów, nie szczekał na nich, nie rzucił, ale dwiema łapami wskoczył mi na pierś, patrząc przy tym prosto w twarz, jakby chciał powiedzieć:

Janusz odpuść – nie warto.

I przyznaję, że za każdym razem podziałało – nie było warto. Pies mądrzejszy od swojego krewkiego właściciela. 

Moje psy to owczarki staroniemieckie użytkowe. Obydwa za darmo – ArReg odebrany jako dwulatek z domu, gdzie królowały używki, a JudDy z kolei wzięta mu dla towarzystwa ze schroniska. Tę rasę charakteryzuje ponadprzeciętna terytorialność – ich zadaniem i naturalną pracą jest pilnowanie obszaru, który uważają za swój. Moje też wiernie pilnują. Oprócz ogródka, to jeszcze przez siebie samych wyznaczonego ścisłego terytorium – kanapy i łóżka. Kanapy, ażeby mi nie było przypadkiem za wygodnie, łóżka bym nie czuł się przypadkiem zbyt samotny. Przy czym ArReg chrapie głośniej niż ja. Koty wychodzą z tego samego założenia i gdy tylko wieczorem kieruję się do swojej sypialni, to całe towarzystwo lezie za mną. Oprócz Celinki, bo Celinka ma na wszystko wywalone. Te kocie potwory też mam za darmo, bo wprowadziło się to towarzycho pomimo dwóch owczarków samo – nie pytając się nikogo o zgodę. To pokłosie likwidacji parku pod Kauflandem – stamtąd przylazły. Niemal dzicy lokatorzy, ale z ustalonymi terminami żywienia oraz specjalną, wysublimowaną dietą. Należy przyznać, że drogą, bo utrzymanie wybrednego kota znacznie przewyższa koszty wyżywienia psa. Nawet dużego – kilkanaście razy większego od miauczącego sierściucha. Opowiadam się za wszystkimi akcjami propagującymi niemarnowanie jedzenia, ale doprawdy nie wiem: co robić z nietkniętym kocim żarciem? Sam nie będę tego jadł. 

Z tymi godzinami stałych posiłków to też osobna historia, bo nie daj Boże jak człowiek się spóźni. Prowadzę raczej intensywny tryb życia – buty zakładam o 4:00 rano, by ściągnąć je dopiero o 20:00 wieczorem. Czasami się zdarza, że tę intensywność muszę odespać. Ostatnio padłem na twarz na kanapie – zasnąłem po pracy niemal w ubraniu i popołudniową porę karmienia miauczących terrorystów zwyczajnie przespałem. Jak się już przebudziłem i jeszcze nie zdążyłem otworzyć oczu, to intuicyjnie czułem, że coś jest nie tak. Ta banda siedziała nieruchomo wokół mnie, patrząc na mnie w złowrogiej ciszy, a oczy miały zwężone mniej więcej jak premier, gdy mówi o swoich oponentach z PiSu. Nie jest to wzrok przepełniony ciepłym uczuciem i z założenia człowiek ma czuć się nieswojo – jak właśnie rzeczony wyborca PiSu przy oglądaniu wiadomości. Wzbudzania niepewności i poczucia winy redaktorzy TVP Info mogliby się uczyć od moich kotów.

Tak więc w Wigilię to towarzystwo pewnikiem o północy mówi ludzkim głosem. Dlatego salwuję się ucieczką na Pasterkę, by tej krytyki pod swoim adresem nie słyszeć. I żyję sobie na kupie z tym zwierzyńcem, który zwalił mi się na głowę. Celnie określił to kiedyś jeden z moich kolegów – jestem jak punkowa Violetta Villas.

Powiązane artykuły

2 komentarzy

  1. Miauczące wybredne koty sierściuchy są wyjątkowe, patrz na mnie i kochaj ,psy mniej wybredne pełnią swoją rolę,rolę stróża a Pan ma nad tym „Panować ”
    I jak tu nie kochać zwierzyńca.? nawet jak nie pytają o zgodę… ….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Sprawdź także
Close
Back to top button