P. Kuczera: dajemy Radzie Kobiet 3000 rocznie, ale nie na to wydarzenie. Trwa awantura o Babski Comber

W Rybniku konflikt wokół Babskiego Combra przybiera coraz ostrzejszą formę – i coraz szerszy zasięg
Od lokalnej konferencji prasowej, przez uliczne protesty, aż po mównicę Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Emocje eskalują, a spór przestaje być konfrontacją o jedno tylko wydarzenie – staje się symbolem głębokiego podziału.
Zaczęło się od ostrego sprzeciwu. „Sabat czarownic”
Jako pierwsi opisywaliśmy sprawę na ROW.info.pl – i to właśnie wtedy padły jedne z najmocniejszych słów w całej tej historii. Na początku marca politycy związani z Konfederacja Korony Polskiej nie zostawili suchej nitki na planowanym wydarzeniu w bibliotece. W trakcie konferencji prasowej mówiono wprost o „sabacie czarownic”, uderzając przede wszystkim w jedną z zaproszonych gości – lek. Gizelę Jagielską, znaną aborterkę.
Głos wówczas w sprawie jako pierwszy zabrał poseł Roman Fritz, który oprotestował wydarzenie i nagłośnił temat na poziomie politycznym. To właśnie od tej interwencji zaczęła się lawina.
Zarzuty o cenzurę i podwójne standardy
Podczas tej samej konferencji przypomniano sytuację sprzed dwóch lat. Radny Alan Sztyło wskazywał, że biblioteka odmówiła wynajęcia sali na projekcję filmu z udziałem m.in. Grzegorza Brauna.
Decyzję uzasadniano wówczas troską o bezpieczeństwo i komfort czytelników. Dziś – zdaniem krytyków – ta sama instytucja udostępnia przestrzeń wydarzeniu, które również budzi ogromne emocje.
To był przejaw cenzury – padło wprost –Dziś mamy do czynienia z jawną nierównością traktowania.
Spór o pieniądze i odpowiedzialność miasta
Politycy nie mieli wątpliwości: odpowiedzialność spada na władze miasta, w tym prezydenta Piotra Kuczeraę. Twierdzono, że wydarzenie odbywa się za publiczne pieniądze, a mieszkańcy mają prawo wiedzieć, na co idą ich podatki. Pojawiły się też zarzuty o brak transparentnej promocji wydarzenia w oficjalnych kanałach miejskich.
Kuczera odpowiada: „ani złotówki z budżetu”
Na te oskarżenia prezydent odpowiedział jednoznacznie. Podkreślił, że „Babski Comber” finansowany był ze środków zewnętrznych, m.in. przez Fundacja Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz stowarzyszenie FEST.
Miasto – jak zaznaczył – jedynie udostępniło nieodpłatnie przestrzeń biblioteki, tak jak robi to w przypadku wielu innych wydarzeń. Najmocniej wybrzmiała jednak ta deklaracja:
Roczny budżet Rybnickiej Rady Kobiet to 3000 zł i jest przeznaczony na materiały biurowe, a nie na organizację takich wydarzeń.
To bezpośrednia odpowiedź na zarzuty o finansowanie kontrowersyjnej debaty.
Sprawa trafia do Sejmu. Woś dolewa oliwy do ognia
Wczoraj – jako pierwsi – informowaliśmy także o wystąpieniu posła Michała Wosia w Sejmie. Parlamentarzysta PiS mówił o skandalu i finansowaniu ideologii, ostro krytykując zarówno wydarzenie, jak i reakcję władz miasta. Podniósł również wątek modlących się mieszkańców i radnych, którzy – jego zdaniem – mieli być obiektem hejtu bez odpowiedniej reakcji instytucji publicznych.
Rybnik jako pole ideologicznej bitwy
Dziś już nie ma wątpliwości: „Babski Comber” stał się czymś znacznie większym niż wydarzeniem z okazji Dnia Kobiet. Po jednej stronie stoją środowiska feministyczne i liberalne, reprezentowane m.in. przez działaczki związane z Ogólnopolski Strajk Kobiet. Po drugiej – konserwatywna część sceny politycznej, w tym politycy Konfederacji i PiS.



