„Pan Rduch się tam do czegoś przyczepiał”. Szokujące słowa rybnickiego urzędnika po wyroku sądu

Nie milkną echa piątkowego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach w sprawie uchwały o parku kulturowym
Wczoraj w wywiadzie dla Radia90 tego aktu prawnego bronił Miejski Konserwator Zabytków.
Henryk Mercik, skomentował niekorzystną dla miasta decyzję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który unieważnił uchwałę Rady Miasta dotyczącą Parku Kulturowego w Rybniku. Wyrok nie jest prawomocny, więc do czasu rozpatrzenia skargi kasacyjnej uchwała nadal obowiązuje. Mimo to przedsiębiorcy oraz ich pełnomocnik, mecenas Rafał Rduch, świętują pierwszy sukces.
Zapytany o swoje odczucia Henryk Mercik mówił:
Na razie wiem o jednym błędzie. I to nie jest tak, że te błędy teraz się będą mnożyć i nie jest to błąd mówiąc krótko, wywracając uchwałę o parku kulturowym, tylko jest tak zwany błąd proceduralny.
Czy miasto będzie się odwoływać? Jak podkreślił Mercik, on sam byłby za złożeniem kasacji do Naczelnego Sądu Administracyjnego:
Biorąc pod uwagę efekty działania parku kulturowego, które są widoczne w centrum, wielkim błędem byłaby jakakolwiek próba cofnięcia się do tyłu. Ten park kulturowy powinien dalej funkcjonować, natomiast każdy z nas się uczy. Mamy prawo takie jakie mamy, każdy może zrobić coś nie do końca dobrze i wtedy trzeba to poprawić.
Nie przyznaje się jednak do popełnienia błędu przy tworzeniu uchwały:
Nie, ja się nie przyznaję do błędu, dlatego, że myśmy napisali tą uchwałę najlepiej jak mogliśmy.
Potem było już jednak ostrzej, by nie powiedzieć: szokująco, bo w dalszej części rozmowy Mercik nie tylko zarzucił R. Rduchowi przekroczenie prawa, ale jeszcze zaznaczył, że adwokat zrobił to… celowo. Konserwator zwrócił też uwagę, że mecenas Rafał Rduch – reprezentujący przedsiębiorców – w pewnym sensie reprezentował również samego siebie, ponieważ był współwłaścicielem jednego z lokali na rynku i postawił na jego płycie całoroczny ogródek. Jak powiedział:
To pan mecenas samowolnie na płycie rynku w rozumieniu ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami ustawił sobie pawilon i to pan mecenas będąc prawnikiem nie dopełnił formalności, ale nie dlatego, że był park kulturowy, to nie ma nic do rzeczy, a dlatego, że w 1956 roku płyta Rynku Rybnickiego została wpisana do rejestru zabytków i dobrze wiedział, że należy dopełnić formalności, natomiast okazało się, że tego nie zrobił. Ma tutaj nakaz Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, odwołał się od tego nakazu do ministra Kultury i Dziedzictwa narodowego, natomiast minister tą decyzję podtrzymał. Pan Rduch – pomijam tu historię jego biznesów – nie dopełnił tu formalności, choć był tego świadom.
A na koniec było jeszcze ciekawiej:
Uchwała została zaakceptowana przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków i to sąd podkreślił, chociaż pan Rduch się tam jeszcze do czegoś przyczepiał.
Na gorąco poprosiliśmy jednego ze starszych stażem rybnickich adwokatów o komentarz:
To bardzo poważny zarzut w stronę adwokata. Jeśli Konserwator nie ma dowodów, to powinien się wstrzymać z tego typu wypowiedziami, bo godzą one nie tylko w tego konkretnego prawnika, ale i w dobre imię całej palestry. Ja bym na miejscu H. Mercika nigdy takich słów nie wypowiedział, bo naraża się na konsekwencje; R. Rduch może skorzystać z przysługujących mu środków prawnych.
Czy mecenas Rduch rzeczywiście nie dopełnił formalności i złamał obowiązujące przepisy? Czekamy na jego stanowisko w tej sprawie.



