Wiadomości

„Pod trawą jest już gnojówka”. Niewiadomianie od ponad pół roku czekają na naprawę boiska

Miało być wielkie zakończenie problemów i powrót na własny stadion. Były zapewnienia, terminy i obietnice, że po awarii wszystko zostanie doprowadzone do porządku…

…dziś zamiast piłkarskich rozgrywek w Niewiadomiu jest rozczarowanie, żal i pytanie: kto w końcu weźmie odpowiedzialność za to, co stało się z boiskiem Polonii?

Pytanie o tyle zasadne, że od ponad ośmiu miesięcy zawodnicy i kibice niewiadomskiego klubu czekają na powrót na własny obiekt. Wszystko zaczęło się od awarii głównej magistrali wodociągowej należącej do Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Rura przebiegająca pod boiskiem pękła; skutki awarii były poważne.

Wyciek został usunięty, a wykonawca miał przywrócić boisko do stanu sprzed uszkodzenia. Z zewnątrz wszystko wyglądało dobrze. Trawa została położona, teren uporządkowano, można było odnieść wrażenie, że problem został rozwiązany. Tyle że rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało pięknie. Ale kiedy weszło się na boisko, człowiek miał wrażenie, jakby chodził po poduszce. To było niebezpieczne dla zawodników – mówi Aleksandra Kolorz z Polonii Niewiadom

Zdaniem klubu problem polegał na tym, że naprawa została wykonana niezgodnie ze sztuką budowy boisk. Zamiast odtworzyć właściwą strukturę podłoża, wykonano jedynie doraźną reperację. Trawa miała zostać położona na niewłaściwie przygotowanym podłożu, a efekt był taki, że woda zamiast odpływać, zaczęła zalegać pod murawą.

To nie była ziemia wymieszana z torfem, tak jak powinno być przy prawidłowym wykonaniu boiska. Położono to zupełnie inaczej. Dzisiaj pod spodem wszystko gnije – słyszymy

Klub wielokrotnie zgłaszał swoje uwagi. Problemy miał dostrzegać również zarządca obiektu, czyli MOSiR Rybnik. Próbowano ratować sytuację. Wykonano próbne wykopy, pojawił się pomysł wykonania dodatkowego drenażu i dosiania trawy.

Efekt? Zdaniem przedstawicieli Polonii – fatalny.

Zrobiono jeden dren, zasiano trawę, a później wszystko przykryto grubą warstwą piasku. Pod tym piaskiem zgniła zarówno nowa trawa, jak i ta, która już wcześniej rosła. Dzisiaj pod murawą jest po prostu gnojówka. I to nie jest moje określenie, tylko fachowców.

Po ostatniej wizji lokalnej z udziałem kierownika obiektu MOSiR Stanisława Banka sytuacja miała zostać ostatecznie potwierdzona: boisko nie nadaje się do gry. I największym problemem dla klubu nie jest już tylko stan murawy, ale brak konkretnej odpowiedzi, kiedy zawodnicy będą mogli wrócić do domu.

Rundę wiosenną Polonia musiała rozgrywać jako gospodarz na innych obiektach MOSiR. Dla klubu oznaczało to dodatkowe problemy organizacyjne i finansowe. Zawodnicy, którzy są związani z Niewiadomiem, musieli grać poza swoim stadionem.

Mieliśmy zapewnienia, że na nowy sezon wrócimy na własne boisko. Takie słowa padały zarówno ze strony wykonawcy, jak i MOSiR-u. Dzisiaj wygląda to zupełnie inaczej – mówi A. Kolorz

W ich ocenie jedynym realnym rozwiązaniem jest wykonanie prac od początku: usunięcie wadliwych warstw, przygotowanie odpowiedniego podłoża, wykonanie prawidłowego odwodnienia i ponowne ułożenie murawy.

Nie da się tego już pudrować. Tego boiska nie uratuje kosmetyka. Trzeba zrobić to porządnie – słyszymy od kibiców i piłkarzy

Klub podkreśla, że sam nie może przeprowadzić takich prac, ponieważ nie jest właścicielem obiektu. Stadion należy do miasta, a zarządcą jest MOSiR Rybnik.

My możemy pisać pisma i interweniować. Ale to nie jest nasz prywatny teren. Za obiekt odpowiada Miasto – podkreśla Polonia.

Pozostaje pytanie, kto poniesie odpowiedzialność za miesiące opóźnień i kolejne niespełnione obietnice. Czy sprawa zostanie rozwiązana między MOSiR-em, miastem i wykonawcami? Czy GPW, jako właściciel uszkodzonej magistrali, zostanie pociągnięte do odpowiedzialności za skutki awarii?

Na razie jedno jest pewne: zamiast piłkarzy na murawie w Niewiadomiu mamy błoto, stojącą wodę i coraz większą frustrację mieszkańców. A 29 sierpnia, który miał być dniem wielkiego powrotu Polonii na własne boisko, stoi dziś pod dużym znakiem zapytania.

Wysłaliśmy zapytania do rybnickiego UM oraz Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i czekamy na odpowiedź. Do sprawy będziemy wracać.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button