Ponad sto koni w Pietrowicach, tłumy mieszkańców. Wielkanocne procesje konne znów zachwyciły

Poniedziałek Wielkanocny na Górnym Śląsku po raz kolejny upłynął pod znakiem niezwykłej tradycji, która od pokoleń łączy religię, kulturę i lokalną tożsamość. Wielkanocne procesje konne odbyły się m.in. w Pietrowicach Wielkich, Zawadzie Książęcej, Bieńkowicach oraz w Żernicy
Największe wrażenie zrobiła procesja w Pietrowicach, gdzie padł rekord – w wydarzeniu uczestniczyło aż 101 koni. Orszak wyruszył spod kościoła parafialnego w kierunku zabytkowego kościółka Świętego Krzyża. Na czele jechali duchowni i organizatorzy, a wśród uczestników nie zabrakło także samorządowców – w tym wójta, który również dosiadł konia. Po nabożeństwie uczestnicy udali się w tradycyjny objazd pól, modląc się o urodzaj i pomyślność.
Równie uroczyście było w Zawadzie Książęcej (gmina Nędza), gdzie odbyła się już 42. edycja procesji. Trasa wiodła przez Zawadę Książęcą, Ciechowice i Łęg. Na czele jechał krzyżok z procesyjnym krzyżem, a w jednej z bryczek znajdowała się figura Zmartwychwstałego Chrystusa. W wydarzeniu uczestniczył m.in. wicewojewoda, który podkreślał znaczenie tej tradycji dla tożsamości Śląska.
W Bieńkowicach procesja miała bardziej kameralny charakter, ale nie mniej symboliczny. Jeźdźcy i mieszkańcy modlili się nie tylko o dobre plony, ale również o pokój. Wśród uczestników nie brakowało młodych osób, dla których udział w wydarzeniu to kontynuacja rodzinnych tradycji.
Do wielkanocnego zwyczaju powrócono także po raz 13. w Żernicy, gdzie procesja ponownie zgromadziła mieszkańców i miłośników tej unikatowej formy świętowania.
Procesje konne na Śląsku mają kilkusetletnią historię i łączą chrześcijańskie modlitwy z dawnymi obrzędami agrarnymi. Objazd pól, odbywający się zgodnie z ruchem słońca, symbolizuje troskę o urodzaj i ochronę przed nieurodzajem. Dziś, choć konie rzadziej pracują w gospodarstwach, tradycja wciąż żyje i – jak widać – przyciąga kolejne pokolenia.



