PozdROW!

W czasach zeszłych bawił mnie do łez napis na ścianie nieopodal TZR-u. Ktoś po prostu napisał: Napis Antypaństwowy
To ta sama prześmiewcza narracja jak białe kartki na dworcu centralnym w Katowicach z hasłem:
Ulotka ćwiczebna dla zomowców.
Wściekli milicjanci z pasją je zrywali, a ludzie pękali ze śmiechu. Dwa razy w życiu też leżałem pokonany własnym chichotem. Za pierwszym razem w Jarocinie jak jakiś naziol wysmarował:
White Power!
Za nim przyszedł inny z jajem i dopisał:
…Black Power, Red Power, Green Power, i inne kolory Power!
Za drugim razem na świeżo odmalowanej na biało elewacji kurnika sąsiad wysmarował:
Zabiłeś mi moją kaczkę!
Taki kargulowy protest.
Bywa, że ścienne obrazy zmuszą też do głębokiej refleksji. W Kolonii był ogromnych rozmiarów wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa z podpisem Przemyśl To. Graffiti potrafi być dziełem sztuki, co udowadnia Banksy, ale może być również denerwującym bohomazem jak np. koślawy i byle jaki napis Ruch pany! Na pewno bohomazami nie są rzeczy, które zrobili na mieście rybniccy kibice piłki nożnej. Są świetne! Z pomysłem, kolorystyką, tematyczne – np. o Powstaniach Śląskich lub pozdrawiające Górniczą Brać. Malowane na pustostanach lub za zgodą właścicieli. Na pewno są zrobione z większą inwencją i zaangażowaniem, niż oficjalne urzędnicze murale za potworne pieniądze z naszych podatków.
Rybnik żużlem stoi, ale ilekroć widzę graffiti rybnickich kibiców piłki nożnej, to mam ochotę pójść na mecz. W każdym razie graffiti rybnickich fanów KS ROW powodują, że czuje się jak u siebie – na swoim terenie . Czyli tak jak być powinno.
PozdROW!



