Radni „nie zasłużyli”, więc dostali mieszkańcy. Aperitivo częstowało słodkościami na rynku

Zamiast głosu na sesji – słodki gest na płycie Rynku w tłusty czwartek. Po tym, jak radni koalicji nie dopuścili do wystąpienia mec. Rafała Rducha, pełnomocnika restauracji Aperitivo, właściciele lokalu postanowili odpowiedzieć w niecodzienny sposób
Skoro radni nie chcieli wysłuchać mecenasa, to mieszkańcy dostaną włoskie ciasteczka – mówiła obsługa, częstując przechodniów słodkościami
Czwartkowe popołudnie na rybnickim Rynku miało wyjątkowy klimat. Obok sporu o park kulturowy, decyzje konserwatorskie i administracyjne batalie, pojawił się gest symboliczny – rozdawane za darmo włoskie ciasteczka. To była forma podziękowania dla mieszkańców, ale też wyraźny komunikat: konflikt z magistratem nie jest wymierzony w Rybniczan.
Słodka odpowiedź na polityczną decyzję
Kilka godzin wcześniej większość rady miasta – stosunkiem głosów 12 do 10 – odrzuciła wniosek radnego Andrzeja Sączka o dopuszczenie do głosu mec. Rafała Rducha. Pełnomocnik restauracji chciał przedstawić dokumenty i odnieść się do – jak twierdzi – nieprawdziwych informacji przekazywanych podczas styczniowej sesji w sprawie ogródka całorocznego na Rynku.
Przewodniczący Rady Miasta Krzysztof Szafraniec uznał jednak, że rada nie jest miejscem do rozstrzygania sporów administracyjnych. Koalicja poparła to stanowisko. Kilkadziesiąt minut później do mikrofonu dopuszczono jednak ks. Marka Norasa, który dziękował władzom miasta za wsparcie parafii.
Właściciele Aperitivo nie ukrywają, że czują się potraktowani niesprawiedliwie. Zamiast kolejnej ostrej riposty wybrali jednak formę, która miała pokazać inną twarz sporu.
Radni nie zasłużyli, więc dostają mieszkańcy – usłyszeliśmy od obsługi lokalu, która rozdawała przechodniom włoskie ciasteczka
„To nie wojna z mieszkańcami”
Współwłaściciel restauracji Dawid Goraus od miesięcy prowadzi spór z magistratem dotyczący legalności i przyszłości całorocznego ogródka na płycie Rynku. Po konferencji prasowej, podczas której mec. Rduch przedstawił szereg dokumentów i zarzutów wobec Miejskiego Konserwatora Zabytków, atmosfera w centrum miasta jeszcze bardziej się zagęściła.
Tym bardziej zaskakujący był obrazek z czwartkowego popołudnia: zamiast transparentów i megafonów – uśmiechy i słodkie upominki.
Przechodnie chętnie sięgali po ciasteczka, wielu z nich dopytywało o kulisy sprawy. Nie brakowało też głosów wsparcia dla przedsiębiorcy, który – jak podkreśla – stoi okoniem nie tylko w swoim imieniu, ale także w obronie innych lokalnych firm.
Rynek jako scena konfliktu
Spór o ogródek Aperitivo stał się symbolem szerszej dyskusji o funkcjonowaniu Parku Kulturowego, roli miejskiego konserwatora i relacjach między władzą a przedsiębiorcami. Padają mocne słowa: o dezinformacji, o działaniu bez ważnego porozumienia z wojewodą, o decyzjach opartych na dokumentach z 1953 roku, których oryginału – jak twierdzi mecenas – nikt nie widział.
Magistrat zapowiada odpowiedź na zarzuty. Sprawa ma swój ciąg dalszy w postępowaniach administracyjnych i sądowych.
Tymczasem w czwartek Rynek na chwilę przestał być areną politycznego sporu. Stał się miejscem symbolicznego gestu – przypomnieniem, że w centrum całej historii są mieszkańcy.
Poniżej pełny zapis video konferencji prasowej.



