Janusz Piotrowski

Ramzes and The Walentynowicz

Wykształciuchy mają ostatnio nawrót na punk rock. Trudno się dziwić, bo niedość, że te stare teksty nadal są aktualne, to jeszcze nabrały obecnie bardziej złowrogiego przesłania

Niezbity dowód na to, że tutaj nic się nie zmieniło, a komunizm i jego prominenci mają się w najlepsze. Komuna jedynie zmutowała pod wymogi czasów. Mutuje ciągle. Obecnie jest mentalna i urzędnicza.

Przykład nieśmiertelności punkowego przesłania:

Postawią nowy pomnik bohatera
Wybiorą sobie nowego premiera,
Stworzą nowy system polityczny
Będą dumni, że jest demokratyczny…


Dezerter Szwindel, 1987 r.

Druga jednak strona medalu wygląda tak, że rzeczony Dezerter pogrywa obecnie na rozdaniu Fryderyków i mało co to jest warte. Tak samo jak Tomek „Franz” Lipiński – współtwórca Brygady Kryzys – wypina pierś pod ordery z Ministerstwa Kultury. Tutaj jednak powinienem się zatrzymać i wspomnieć Roberta „Afę” Brylewskiego – drugiego z filarów Brygady – który umarł jako skończony biedak i do końca swych dni pozostał artystą niezależnym, bo wciąż poszukującym. Wcale nie twierdzę, że ażeby być muzykiem to automatycznie trzeba być biedakiem, ale szczerze wątpię czy Afa przyjąłby medalik od rządu. Dochodzi również do innych anomalii i będę tutaj miłosierny nie wymieniając nazwy rodzimego zespołu, gdzie wokalista i autor tekstów kreuje odrębność Śląska opowiadając się przy tym za Łukaszem Kohutem. No cóż. Umówmy się – wolność rzecz święta. Każdy ma prawo własnych poglądów. Prawa do głupoty również.

Rządzący niezależnie od barwy niwelują Śląsk, degradują pietyzm, który go charakteryzował, mordują go w kształcie, w jakim tworzyliśmy go przez wieki, zamykają kopalnie, górników wyrzucają na zbity pysk – a tutaj jeden kanapowy punk kretyn celebruje innego salonowego idiotę.

Punk to przekaz prosty do bólu. Ostatnie rewolucja w tzw. kulturze masowej. I jeżeli w latach osiemdziesiątych miał siłę rażenia bomby atomowej, to dziś ma oddziaływanie bomby wodorowej. W tym otaczającym nas świecie powszechnego bełkotu, szlamu pozbawionego treści, staje się jeszcze bardziej odkrywczy i świeży. Punk to zawsze klasa robotnicza. Skinheadzi golili głowy nie dla subkulturowej odrębności. To rodowód swój ma z doków portowych, gdzie plagą były wszy, więc golenie głów było higieniczną potrzebą. Podobnie z glanami – nie było stać punków ani skinów na inne buty niż te, które dostali od pracodawcy (info dla młodzieży: Dr. Martens przedtem, niż zaczął kosztować po 6 stów para, był obuwiem roboczym).

Mój ogromny i niekłamany szacunek do klasy robotniczej nie jest wzięty tylko z faktu, że mój ŚP Dziadek był majstrem na Hucie Batory, a jego syn, a mój Wujek Himek, przewodniczącym Solidarności na tej hucie. Ja kultywuję robotniczy heroizm i zryw tej pierwszej, dziewiczej Solidarności. Dla mnie Bohaterem Narodowym nie jest tam Lech Kaczyński, ale Pani Anna Walentynowicz – też utopiona w smoleńskim błocie.

Jest jeszcze „Ramzes”, czyli Andrzej – mój serdeczny kolega – jeden z pierwszych załogantów w kraju, legenda punk rocka, o co akurat nigdy nie zabiegał. On po prostu grał prostą muzykę bez owijania w bawełnę. I raczej bym się na Waszym miejscu go nie spodziewał na występie dla WOŚP. Gdybyśmy się przenieśli w realia Rydułtów przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku, to rzeczywistość tej małej miejscowości była taka, że przeważali tam górnicy, gitowcy (taka subkultura z recydywy), młodzi ludzie określający się mianem faszystów i… „Ramzes” – punk. Sam jak palec. Że on to przeżył! Wiele by opowiadać o moim kumplu Ramzesie. To szaleństwo z kibicowaniem Naprzód 23 Rydułtowy, albo i inne numery jak wspólny koncert na Żoliborzu, gdzie było łyso od ogolonych pał nazioli. Uwielbiam zachowanie sceniczne „Ramzesa”- specjalnie nie napiszę „sceniczny image”, bo on jest po prostu naturalny, kiedy większość koncertu trzyma ręce w kieszeniach. Najbardziej jednak lubię anegdotę, jak jego ŚP Ojciec zwykł wołać do Matki:

Jak Andrzej ôblecze te galoty, to jo z wami nikaj nie ida!

Minęło pół wieku, a córka Ramzesa mówi do Dorotki – jego żony:

Mamo. Jak tata ubierze te spodnie w kratkę, to ja z wami nie wychodzę na miasto!

„Ramzes” na swój sposób jest również moim bohaterem. Kiedy musiał wyemigrować do RFN, sprzedał naszemu wspólnemu kumplowi (temu, który organizował ten koncert na Ursynowie) swoją punkową płytotekę. Była największa w Polsce – chyba większa od zasobów Szczepana z Po Prostu w Gdańsku. I on potem przed tymi zespołami, które kolekcjonował, tymi wszystkimi Ramones, The Damned, Sham 69 itd. zagrał jako support. Niebywała historia porównywalna tylko do dokonań innego Andrzeja „Dziubek” Dziubka, frontmana De Press, którego pierwszy album jest do dziś Norwegii płytą wszech czasów. Tam ludzie uczyli się tekstów po polsku, by je śpiewać na koncertach. Do dziś potrafią!

No ale mainstream na gwiazdę eksportową będzie kreował np. Adama Darskiego – poprzebierane i umalowane beztalencie. „Dziubek” będzie pomijany bo patriota i katolik (jak to góral), a „Ramzes” bo robotnik i Ślązak, więc będzie przemilczany jak Porozumienia Jastrzębskie. Zresztą – co tu dużo gadać – wokół Pani Ani Walentynowicz też złowieszcza cisza. Nie pasują oni pod szablony salonów – tych prawicowych również. Nie pasują, bo mają swój kręgosłup, czyli charakter, a to w obecnych czasach dla tych wszystkich czerwonych gagatków jest zmorą – chcą nas z bezkompromisowej postawy wykastrować.

Ramzes and The Hooligans nagrywali kiedyś w Leszczynach materiał. Podjechaliśmy tam z Siuszkinem i w przerwie sesji usiedliśmy w barze przy piwku. Opowiadałem im jak zaledwie tydzień wcześniej byłem na spędzie rockowym w Krakowie, gdzie między innymi występowała Chymbawamba (tez taki kanapowy punk). Dość krytycznie wspominałem jak ganiali się po scenie przebrani za katolickiego księdza, który gwałcił przebrane zakonnice. Przyznam, że bardziej mnie wpieniała nie tyle jazda po Kościele, co cyrk zrobiony z punkowego przekazu. Wtedy niespiesznie znad kufla odezwał się ŚP Wojtek „Tik Tak” Stefan:

Kurde! Chrystus nikogo nie zabił, nikogo nie zranił. Z Nim się tak nie wojuje.

Wszyscyśmy mu przytaknęli głowami. Ot, w słoneczny dzień, w górniczym miasteczku, w robotniczym barze pogaduszki starych załogantów…

Wierzyliśmy kiedyś w lepszy system,
daliśmy im się otumanić.
Mówili, że wszystko inne jest gorsze,
że kapitalizm trzeba obalić.
Pracowaliśmy w wolne soboty.
Pracowaliśmy w wolne niedziele.
Robotnicy dawali z siebie wszystko,
oszukiwali ich partyjni złodzieje.

Komuniści zniszczyli wszystko,
trzeba niszczyć komunistów…

Ramzes and The Hooligans Komuniści

Powiązane artykuły

8 komentarzy

  1. Dzięki Rus 🙂
    Przyjdzie czas, że zorganizujesz jeszcze większy koncert niż ten wspomniany w Mini2 🙂
    „… Jeżeli nam
    zabraknie sił,
    zostaną jeszcze
    morze i las …
    Nadejdzie nasz czas!”

    1. „zostaną jeszcze
      morze i wiatr …”,
      a przynajmniej tak było w oryginale.

      „ChYmbawamba” się nie czepiam. Ale chcąc sprawdzić rzetelność tekstu (takie skrzywienie wykształciucha :-)) mam pytanie. Gdzie i kiedy Ramzes zagrał jako support przed Ramones i The Damned (o czym napisano w artykule) ??

      1. Komentarz zauważyłem dopiero dziś 🙂
        … chodzę namiętnie po lesie więc sobie pozwoliłem na własną interpretację i poprawienie Budzego.
        Nie jestem kronikarzem ani biografem Ramzesa, ale mogę na potwierdzenie moich słów przypomnieć pewną anegdotę z tamtego okresu. Otóż po jakimś czasie odszedł tam w Niemczech z Ramzens adn The Hoologans perkusista. I to z hukiem. Bo po wielu latach zapytał Andrzeja o jego teksty, które grali na koncertach. Więc mu Ramzes przetłumaczył z polskiego (tak- Ramzes przed tymi wszystkimi kapelami śpiewał po polsku). Koleś zrezygnował- w dosłownym tego słowa znaczeniu 🙂

  2. Witam, ten punk teraz to mozna o kant dupy potluc, wszysko to lewackie brednie, wegany i nie bede juz tu pisal… A kedys to bylo, tu widac ze kolega otrzaskany. Chetnie bym posluchal o tych starych czasach, bo ten punk teraz to sraczka. Moze jakas historia punka w Rybniku i okolicach? O tych starych kapelach bym posluchal, moze jakies ziny stare byly? Prosze o to bardzo. 3m sie. Misfit

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button