Rozpacz mieszkańców kontra deweloperka. Rogoźna bezsilna wobec decyzji miasta

W Żorach trwa procedura uchwalania nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Choć formalnie jeszcze się nie zakończyła, już teraz budzi ogromne emocje – szczególnie wśród mieszkańców dzielnicy Rogoźna
Po głośnej sprawie rolników, która trafiła aż do Sejmu, mieszkańcy ponownie stają do walki, tym razem o hektar lasu. Uchwalanie studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego – dokumentu będącego podstawą do stworzenia ostatecznego planu miejscowego jest bowiem w toku. Choć decyzja nie została jeszcze ostatecznie przegłosowana, już na tym etapie mieszkańcy dowiedzieli się, że ich sprzeciw wobec jednej z kluczowych zmian został odrzucony.
Chodzi o działkę nr 369/124 – około hektarowy teren leśny, który ma zostać przekształcony pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną (MN).
Oficjalnie sprzeciw wobec zmian dotyczących działki złożyło 728 mieszkańców. To jednak nie pierwsza sytuacja, w której lokalna społeczność mobilizuje się na dużą skalę. Przy wcześniejszej sprawie związanej ze strefą przemysłową liczba podpisów pod sprzeciwem sięgała nawet około 1300. Mieszkańcy podkreślają, że również w obecnej sprawie sprzeciw jest szeroki i wyraźny.
Efekt? Na tym etapie bez zmian.
Las, który chroni. I może zniknąć
Sporny teren nie jest przypadkowy. To naturalna bariera ochronna – oddziela domy od autostrady, tłumi hałas i ogranicza zanieczyszczenia. W przyszłości jego rola może być jeszcze ważniejsza, bo w pobliżu planowana jest linia szybkiej kolei związana z projektem CPK (Port Polska).
Ten las realnie nas chroni. Jak go wytną, hałas będzie się tylko odbijał i kumulował – mówią mieszkańcy
„Nie po to się tu budowaliśmy”
Wśród mieszkańców dominuje jedno poczucie: zawodu.
Ludzie się tu budowali, żeby mieć spokój, ciszę i zieleń. A teraz ma być beton – słyszymy
I nie chodzi o kilka domów.
To będą szeregowce, apartamenty, dziesiątki nowych mieszkańców. Za tym pójdą sklepy, ruch i hałas. Ta okolica przestanie być taka, jaką ją znaliśmy.
Problemem nie jest tylko sama zabudowa, ale jej skala. Już dziś – jak podkreślają mieszkańcy – drogi są wąskie, brakuje miejsc parkingowych, szkoła jest przepełniona, a dzieci uczą się na zmiany.
Tu nie ma miejsca na taki rozwój. To się po prostu nie spina – mówią wprost.
Mieszkańcy nie kryją też frustracji w związku z argumentacją miasta.
W dokumentach piszą o ochronie przyrody, a kilka stron dalej planują wycinkę lasu. To absurd.
Podkreślają też aspekt przyrodniczy:
Tu żyją sarny, ptaki, całe ekosystemy. To nie jest pusty teren.
Działka należy do osoby prywatnej, która – jak wskazują mieszkańcy – nie jest związana z Żorami.
Nie negujemy prawa własności. Ale dlaczego interes jednej osoby wygrywa z głosem setek mieszkańców?
To pytanie wraca coraz częściej – zwłaszcza w kontekście wcześniejszych sporów o grunty w tej części miasta.
W sprawę włącza się poseł
Do sprawy odniósł się również poseł Roman Fritz, który wcześniej zajmował się problemami mieszkańców Rogoźnej.
Było prawie 728 głosów sprzeciwu, a władze miasta nic z tym nie robią. Ta sprawa bardzo mnie poruszyła – mówi
Parlamentarzysta podkreśla, że podobne decyzje uderzają nie tylko w mieszkańców, ale też w lokalny charakter tych terenów.
Takie miejsca trzeba chronić. Tymczasem dopuszcza się działania, które prowadzą do intensywnej zabudowy i zwiększenia ruchu, kosztem ludzi i środowiska – dodaje i zapowiada też dalsze wsparcie: –Będę wspierał mieszkańców w tej sprawie, także na poziomie parlamentarnym. Mam nadzieję, że władze miasta jeszcze raz przeanalizują swoje decyzje.
To jeszcze nie koniec
Procedura planistyczna nadal trwa. Kluczowe decyzje mają zapaść w najbliższych miesiącach.
To jeszcze nie jest ostateczne. Dlatego działamy dalej – zapowiadają mieszkańcy.
Ale w tle pojawia się coś jeszcze:
Słyszymy, że wszystko jest „klepnięte”. Nie możemy tego udowodnić, ale takie informacje krążą.
I właśnie to budzi największy niepokój wśród mieszkańców tych okolic. W końcu setki mieszkańców powiedziało nie. Mieszkańcy czują, że wycinka lasu to decyzja wprost przeciwko nim. Większość z nich przeczuwa w tej sprawie przekonujący głos prywatny. Choć sprawa formalnie jeszcze trwa, wielu z nich czuje, że jest już przesądzona.



