Blog

Rudolfa czerwononosa renifera

Akademia Pana Kleksa w nowej odsłonie! Mniej więcej takie recenzje można spotkać w ogólnopolskich mediach w reakcji na zwiastun nowego filmu dla dzieci i młodzieży.

Na początek należy się Czytelnikom kilka słów wyjaśnienia: ten tekst powstał w ramach udostępnianego przez Redakcję bloga, choć autorem jestem ja – Paweł Polok – naczelny portalu. Ale naczelny też człowiek i czasem wygadać się musi. Ale – ad rem. Do rzeczy.

Hurraoptymistyczny zachwyt nad nową ekranizacją kultowej powieści Jana Brzechwy bierze się wyłącznie z faktu, że autorzy filmu dokonali pewnej istotnej zmiany, by nie rzec: przeinaczenia. Otóż w oryginale tytułowa Akademia to szkoła dla chłopców, którą prowadzi profesor Ambroży Kleks. Proste? Zapewne tak, ale chyba nie dla wszystkich. Ta prosta (lub nie) informacja może być równie trudna do przełknięcia jak fakt, że sierotka Marysia to dziewczynka, Królewna Śnieżka to kobieta, kapitan Nemo to mężczyzna, a Pan Tadeusz to niewątpliwie pan. Tak stanowcze postawienie sprawy nie spodobało się twórcom nowej Akademii i postanowili oni iść z duchem czasu i bohatera ekranizacji uczynili… dziewczynką. Na ich nieszczęście uparty Jan Brzechwa ukazał się przewidujący i w oryginale nazwał bohatera Adamem. Imię Adam w języku polskim (jak w każdym innym mi znanym) nie ma odpowiednika żeńskiego, co przysporzyło twórcom pewnych problemów. Chciałoby się rzec: pierōński Brzechwa. Gdyby nazwał bohatera: Jan. Krystian. Marcin. Franciszek. Nie byłoby problemu: Joanna, Krystyna, Martyna, Franciszka. A tu klops: Adam. Adam zatem po krótkich mękach stał się Adą. Zgodnie z duchem czasu jak podkreślają producenci.

Grafik płakał jak projektował. Tzn. grafiko płakało jak projektowało.

I tu pojawia się zagadnienie kluczowe: cóż takiego nakazuje nam nasz duch czasu? Przeinaczanie oryginału? Przekłamywanie faktów? A może nawoływanie do seksistowskiego przekonywanie, że istnieją płcie lepsze i gorsze? Każda z odpowiedzi wydaje się możliwa, ale też każda pokazuje, że producenci nie podołali wyzwaniu. Nie poszli bowiem z duchem czasu, ale z duchem wymogów politycznej poprawności. Niestety nie idą zbyt daleko, idealnie byłoby, gdyby Ada była Afroamerykanką z kibucu mającą brata aktywistę z bojówek zielonych walczących o prawa kur do nieznoszenia jajek. I wtedy będzie OK. No. 🙂 To miłego piątku. To znaczy piątki. I byle do wiosna.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sprawdź także
Close
Back to top button