Rybniczanin przypomina o katastrofie z 1945 roku. Zginęło blisko 80 dzieci

Do naszej redakcji zgłosił się Czytelnik, miłośnik historii regionu, który wraz z żoną podróżuje po Pomorzu
To właśnie ów Rybniczanin przypomniał nam historię dramatycznych wydarzeń sprzed 80 lat, jakie rozegrały się w Rogowie (dawniej Kamp) niedaleko Kołobrzegu.
Czytelnik – pochodzący ze Smolnej – od lat interesuje się dziejami Śląska i Europy Środkowej. Podkreśla, że miejsca takie jak Rogowo są ważnym świadectwem historii i powinny być pamiętane nie tylko przez lokalne społeczności.
Lotnisko w Kamp – baza wodnopłatów
Rogowo, położone na mierzei oddzielającej Morze Bałtyckie od jeziora Resko Przymorskie, przed wojną było niewielką rybacką wioską. W 1936 roku Niemcy zbudowali tam nowoczesne lotnisko morskie dla wodnopłatów. Powstała imponująca infrastruktura: hangary, budynki techniczne, sieć kanałów odwadniających i tor kolejki wąskotorowej. Już od 1937 roku stacjonowały tam jednostki Luftwaffe, które prowadziły działania bojowe m.in. na Zatoce Gdańskiej we wrześniu 1939 roku.
Marzec 1945 – dramatyczna ewakuacja
W ostatnich miesiącach wojny lotnisko w Kamp stało się punktem ewakuacyjnym dla ludności cywilnej i niemieckich żołnierzy. 5 marca 1945 roku, w chaosie ucieczki przed zbliżającą się Armią Czerwoną, z betonowego nabrzeża startował wodnosamolot Dornier Do 24 z 72 pasażerami na pokładzie – głównie dziećmi i pielęgniarkami.
Chwilę po starcie maszyna runęła do jeziora Resko. Rozpadła się na dwie części i zatonęła na oczach tysięcy zrozpaczonych uciekinierów. Uratowała się tylko jedna osoba. Prawdopodobną przyczyną tragedii było trafienie odłamkiem pocisku radzieckiego czołgu.
Grobowiec i pamięć
Wrak samolotu, który spoczywa na dnie jeziora, stał się zbiorową mogiłą dla blisko 80 ofiar – w większości dzieci. Dopiero w 2009 roku udało się zlokalizować szczątki maszyny i wydobyć część osobistych przedmiotów pasażerów. 5 marca 2016 roku w Rogowie odsłonięto pomnik w formie krzyża z tablicami w języku polskim i niemieckim, który upamiętnia tę tragedię.
Nasz Czytelnik i Jego Żona – dzieląc się z nami tą historią – zwracają uwagę, że pamięć o takich wydarzeniach jest obowiązkiem kolejnych pokoleń.
To nie tylko fragment wojennej historii Pomorza, ale także dramat ludzi: dzieci i dorosłych, którzy padli ofiarą wojny – podkreślają Rybniczanie



