Wiadomości

Rybnik: Prezydent zeznawał w sprawie mobbingu w UM. „Jest mi po prostu przykro”

Wraca jedna z najgłośniejszych spraw ostatnich miesięcy w rybnickim magistracie. Przed Sądem Rejonowym w Rybniku odbyła się kolejna rozprawa dotycząca byłego urzędnika oskarżonego o znęcanie się nad podwładną

Tym razem w charakterze świadka zeznawał prezydent miasta. Przypomnijmy, że sprawa ma swój początek w 2024 roku, gdy do kierownictwa urzędu dotarły informacje o możliwym mobbingu. Dziś postępowanie karne jest na finiszu, a prokuratura zapowiada skierowanie aktu oskarżenia do sądu.

Zarzut z art. 207 k.k.

Przypomnijmy: byłemu już pracownikowi jednego z wydziałów postawiono zarzut z art. 207 kodeksu karnego – znęcania się nad osobą pozostającą w przemijającym stosunku zależności służbowej.

Z ustaleń śledczych wynika, że miał on przez dłuższy czas znęcać się psychicznie nad podwładną: notorycznie przeszkadzać jej w pracy, poniżać ją i upokarzać, kierować niestosowne uwagi, wykonywać wobec niej gesty o charakterze seksualnym oraz dzwonić do niej poza godzinami pracy w sprawach – jak wskazuje prokuratura – nieistotnych zawodowo.

Zarzut obejmuje także przemoc fizyczną. Według śledczych oskarżony miał dwukrotnie uderzyć pokrzywdzoną otwartą dłonią w czoło oraz uderzyć ją kolanem w plecy.

Mężczyzna nie przyznaje się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Jeśli sąd uzna go za winnego, grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności. Do zarzutów krytycznie odnosi się obrońca oskarżonego – mec. Henryk Stabla – ale na tym etapie nie chciał komentować sprawy.

„Nie miałem takich sygnałów”

Podczas ostatniej rozprawy sąd przesłuchał prezydenta Rybnika. Jednym z kluczowych wątków było pytanie, czy w latach 2018–2019 docierały do niego jakiekolwiek niepokojące sygnały dotyczące relacji w wydziale, w którym pracowali oskarżony i pokrzywdzona.

Prezydent zeznał, że nie miał wiedzy o tego typu problemach.

Gdybym miał mieć jakieś sygnały, zapewne byłyby przedstawione na naradzie przez sekretarza miasta albo naczelnika. Każdy z naczelników ma swojego bezpośredniego przełożonego – mówił przed sądem

Podkreślał, że struktura urzędu jest wielopoziomowa, a informacje o ewentualnych konfliktach czy nieprawidłowościach powinny trafiać do niego poprzez przełożonych.

Zapytany, czy wiedział o problemach z organizacją pracy, w tym o ewentualnym nieuzasadnionym odwoływaniu spotkań przez oskarżonego, odpowiedział, że nie ma takiej wiedzy. Jak zaznaczył, do niego najczęściej trafiały sprawy beznadziejne, gdy mieszkańcy nie mogli czegoś załatwić na niższym szczeblu.

Procedura antymobbingowa

Prezydent szczegółowo odniósł się do działań podjętych w 2024 roku, gdy do urzędu wpłynęły informacje o możliwym mobbingu. Przypomniał, że od 2018 roku w magistracie obowiązuje formalna procedura antymobbingowa z jasno określonym schematem postępowania.

W praktyce pracownik, który uważa, że dochodzi do nieprawidłowości, zgłasza to swojemu przełożonemu. W tym przypadku sporządzona została notatka, która trafiła do sekretarza miasta. Na jej podstawie, zgodnie z zarządzeniem, powołano komisję antymobbingową – relacjonował

Jak dodał, po otrzymaniu informacji spotkał się z naczelnikiem oraz swoim zastępcą, aby dopytać o szczegóły. Liczył, że podczas prac komisji będzie możliwe zweryfikowanie stanowisk stron. Do bezpośredniego spotkania z pokrzywdzoną ostatecznie jednak nie doszło – jak wynika z zeznań – z uwagi na jej nieobecność związaną ze zwolnieniem lekarskim.

Prezydent zaznaczył, że w jego ocenie w takich sytuacjach należy bezwzględnie trzymać się procedur.

Widziałem na podstawie wcześniejszych doświadczeń, że lepiej iść zgodnie z procedurami, bo inaczej kończy się to w takich sytuacjach jak ta – mówił przed sądem

Wątek kampanii wyborczej

W trakcie zeznań pojawił się również wątek napiętej atmosfery towarzyszącej kampanii wyborczej. Prezydent wskazywał, że w pewnym momencie sprawa zaczęła funkcjonować w przestrzeni publicznej także w kontekście politycznym. Zaznaczył, że miał wrażenie, iż jedna ze stron może stać się ofiarą etapu dziwnej kampanii wyborczej. Jednocześnie podkreślił, że sąd jest właściwym miejscem do rozstrzygnięcia sporu i oceny dowodów.

Efekt jest taki, że sąd rozstrzygnie. Powiedziałem, co zapamiętałem – stwierdził

Pytany o szczegóły sprzed kilku lat, przyznał, że nie jest w stanie odtworzyć wszystkich okoliczności.

Niektóre rzeczy ciężko pamiętać. Tych spotkań było kilkanaście – mówił

„Ludzie współpracowali, a potem poszło na noże”

Prezydent odniósł się również do relacji między pracownikami, które – jak wskazywał – przez długi czas mogły sprawiać wrażenie poprawnych, a nawet koleżeńskich.

Miałem wrażenie, że współpracują. Atmosfera była pozytywna. A później nagle tak się porobiło, że poszło na noże – mówił zaznaczając, że w dużej organizacji zatrudniającej kilkaset osób konflikty międzyludzkie są nieuniknione. Jego zdaniem kluczowe jest, by były one odpowiednio wcześnie identyfikowane i rozwiązywane –To nie jest nic dobrego z punktu widzenia organizacji. W każdej takiej strukturze problemy się zdarzają, ale trzeba je rozwiązywać. Dlatego mówię: procedury, procedury – podkreślił P. Kuczera

„Jest mi po prostu przykro”

Po wyjściu z sali rozpraw prezydent w rozmowie z nami nie krył, że sprawa ma dla niego także wymiar osobisty.

Dla każdego, kto obserwuje ludzi, którzy przez jakiś czas współpracują, a później nagle dochodzi do takiej sytuacji, to nie jest łatwe. Jest mi po prostu przykro.

Podkreślił, że wielokrotnie pytano go publicznie, czy wiedział o nieprawidłowościach wcześniej.

Była jedna sytuacja sprzed lat, która – jak się wtedy wydawało – została wyjaśniona. Natomiast o tym, że dzieje się coś złego w takim zakresie, nie miałem wiedzy – zaznaczył

Proces w sprawie byłego urzędnika trwa. Obrona złożyła wnioski dowodowe i następna rozprawa ma odbyć się 19 marca.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button