Skandal u franciszkanów. „Nie jestem uczniakiem, żeby mnie ktoś objeżdżał”

Miała być modlitwa różańcowa za duszę zmarłego, a było obsztorcowanie pogrążonych w smutku żałobników. W dodatku za nic
Niestosowne uwagi jednego podczas różańca i to z prezbiterium? Niestety tak wyglądał pogrzeb w ubiegły czwartek do południa. Podczas odmawiania kolejnej dziesiątki – tuż przed Mszą – Brat Zakrystian stojąc w prezbiterium głośno skrytykował fakt, że drzwi kościoła pozostawały otwarte. W obecności modlących się żałobników miał krzyknąć, że to niepotrzebna strata ciepła, bo się wam nie chce zamykać i skomentować wydatki na ogrzewanie:
My nie po to płacimy, żebyście drzwi za sobą nie zamykali!
Takie zdania wzbudziły oburzenie wśród wiernych, którzy zgodnie uznali tę wypowiedź za słowa wybitnie nie na miejscu. Trochę ciężko było uwierzyć, że zakonnik pozwolił sobie na takie uwagi – tym bardziej, że 6 marca był dniem wyjątkowo ciepłym oraz słonecznym i otwarte drzwi trudno uznać za wychłodzenie pomieszczenia. Niestety nasze krótkie redakcyjne rozpytanie potwierdziło doniesienia wzburzonych uczestników pogrzebu.
Niesłychane – powiedziała nam jedna z mieszkanek Smolnej –Czy ja mam 10 lat, żeby mnie jakiś facet mógł objechać jak uczniaka??? Poszliśmy na pogrzeb sąsiada, odmawialiśmy różaniec, a Zakrystian stoi przy ołtarzu i pokrzykuje na nas jak na dzieci w przedszkolu! Człowiek ma ochotę wstać i wyjść!
Jak mu przeszkadzają otwarte drzwi, to zawsze możesz przejść te kilka kroków i je zamknąć, albo poprosić kogoś, żeby to zrobił – dodaje inny z uczestników liturgii –Chyba pogrzeb wymaga od zakonnika elementarnego szacunku, a nie chamstwa…
Pierwszy czwartek miesiąca, pierwszy czwartek Wielkiego Postu, pierwszy dzień po Środzie Popielcowej… Wczoraj nas nawoływali do nawrócenia… Może tak od siebie zacząć??? – stwierdza Anastazja (imię zmienione)
I okazuje sie, że to, co miało być spokojnym czasem modlitwy i pożegnania bliskiej osoby, zostało zakłócone przez niestosowne uwagi zakonnika. Zapytaliśmy więc rzecznika franciszkańskiej prowincji w Panewnikach o stanowisko w tej sprawie pisząc wprost:
W opinii żałobników:
-zachowanie to nie było na miejscu – podczas modlitwy (ani w żadnym innym wypadku) pokrzykiwanie na Wiernych jest nieodpowiednie;
-temperatura na zewnątrz była na tyle wysoka, że otwarte drzwi nie były problemem;
-komentarz dotyczący wydatków na ogrzewanie nie powinien się pojawiać podczas modlitwy za Zmarłego;
-Brat Zakrystian mógł po prostu zamknąć drzwi;
Niestety wg relacji Parafian nie jest to pierwsze tego typu zachowanie. Bardzo proszę o informację, czy dotarły do Was sygnały o tym problemie i ew. o podjętych krokach.
Skierowaliśmy korespondencję do Panewnik tydzień temu i… do teraz nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Szkoda, ale nic straconego, bo dużo rozmowniejsi od Ojca Rzecznika są szeregowi bracia zakonni z ościennych górnośląskich klasztorów:
To niestety problem, o którym wszyscy wiedzą, ale nikt z nim nic nie robi. Parafianie mają rację, że to nie jest pierwszy tego typu wyskok naszego współbrata. Niestety nie skutkują ani reprymendy, ani zalecenia terapeutyczne. Szkoda, bo każdy wie, że podczas modlitwy nie powinno dochodzić do żadnych reprymend, zwłaszcza kierowanych w stronę wiernych. Można zacytować Elżbietę Jaworowicz i zapytać: jak długo w lokalnym Kościele będzie dochodzić do takich sytuacji??? Niestosowne odzywki na temat wydatków klasztoru powodują, że potem musimy za niego świecić przysłowiowymi oczami – usłyszeliśmy
Oby skończyło się tylko na świeceniu oczami, a nie na świecących pustką kościelnych ławkach. Niepokojące sygnały, że takie zachowania są na porządku dziennym docierają wszak i od parafian, i od samych franciszkanów. Czy sytuacja ulegnie zmianie? Czas zapewne pokaże. Na szczęście idzie wiosna i ogrzewanie powoli będzie można wyłączać.




Czy uczestnicy to analfabeci gdyż ja który uczęszczam do tego kościoła wiem że od ponad sześciu lat na drzwiach jest kartka „proszę zamykać drzwi”. Mimo że zachowanie duchownego było nie stosowne to jednak wydaje mi się że czytać każdy umie
O Kościele tylko w samym Kościele – nigdy na oczach pogan. I nie ma tutaj znaczenia, że rzecz dotyczy akurat „moich Franciszkanów” (mojej parafii), bo powyższe stanowisko nie jest moje, ale Pawła Apostoła. I mocno wyznaję tą zasadę. Może też słów imiennika Redaktorze Naczelny? …
Jak przychodzę do kogokolwiek w odwiedziny, to czy zostawiam drzwi otwarte?