Skandal w rybnickiej ochronie zdrowia. Karetka stoi, ale… nikt jej nie wysyła do potrzebujących

Słyszeliście, że w Rybniku i powiecie brakuje karetek? No to teraz uważajcie. Jeden z pojazdów od ponad półtora roku nie wyjechał… ani razu
Od dłuższego już czasu w Rybniku i okolicznych gminach dramatycznie rośnie liczba sytuacji, w których pacjenci pozostają bez natychmiastowej pomocy medycznej mimo że lokalne służby ratownicze mogą teoretycznie dysponować dodatkowymi zasobami. Problem nie wynika jedynie z niedoboru ambulansów, ale także z niewykorzystywania istniejącej karetki, która stoi gotowa… bez zadysponowań.
System stwarza jednostki, z których potem nie korzysta
W zapisach systemu ratownictwa medycznego w województwie śląskim istnieje jednostka z własnym ambulansie i prawem do leków – włącznie z narkotykami – oraz zgłoszonym personelem: ratownikami medycznymi i osobami o wyższych kwalifikacjach. O sprawie mówi nam ratownik medyczny – Wojciech Grzesiak:
My, czyli Śląska Misja Medyczna, mamy normalnie karetkę, zarejestrowaną w systemie Państwowego Ratownictwa Medycznego. My mamy narkotyki, bo mamy na to zgodę – na leki narkotyczne, my mamy zgodę na pozostałe leki, my mamy na wszystko zgodę… I my jesteśmy już w tym rejestrze od półtora roku. Jeszcze do niczego my nie zostaliśmy zadysponowani. Pytanie dlaczego? – relacjonuje rozmówca.
Dodaje, że mimo zgłoszonego personelu i przygotowanego ambulansu, nikt nie podjął nawet próby zadysponowania tej karetki do żadnej akcji ratunkowej. Tłumaczenie bywa proste, ale frustrujące: jednostka taka jest wpisana jako wspomagająca i formalnie nie ma obowiązku stałej gotowości – choć zgłosiła, że tę gotowość deklaruje. Wszystko jest w pełni legalne, profesjonalne i zarejestrowane. Ambulans będący własnością Śląskiej Misji Medycznej mógłby w ramach rejestru Państwowego Ratownictwa Medycznego ratować ludzkie życie. Ale nie ratuje.
To system stworzył ten rejestr, nie my… Mieliśmy pisać pisma, uzyskać zgody sanepidu, pokazać cały sprzęt… a potem i tak nic się nie dzieje – mówi ratownik
Według relacji W. Grzesiaka cały zespół działa w pełni charytatywnie – leki, paliwo i sprzęt są własnością jednostki, a za zadysponowania nie otrzymują żadnego wynagrodzenia. A ściślej: nie otrzymywaliby, bo zadysponowani nigdy nie zostali.
Oficjalne braki i ministerialna blokada
Tymczasem oficjalny system ratownictwa działa w stanie permanentnego niedoboru. Jak już Was informowaliśmy, w regionie rybnickim od miesięcy brakuje odpowiedniej liczby zespołów ratownictwa medycznego. Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe w Katowicach już w 2023 r. wystąpiło do wojewody śląskiego o zgodę na utworzenie dodatkowej karetki – zgody, którą miało wydać Ministerstwo Zdrowia.
Ale niestety nie będzie dodatkowej karetki w naszym regionie. Ministerstwo od prawie dwóch lat nie daje na to zgody” – powiedział nam interpelujący w tej sprawie dr Damian Twardawa, rybnicki radny
W efekcie czas oczekiwania na ZRM dramatycznie się wydłuża – co udokumentowano w kilku przypadkach, gdzie opóźnienia były tragiczne w skutkach. Mieszkańcy komentują sytuację mocno:
Władza dalej twierdzi, że wszystko idzie w dobrą i uśmiechniętą stronę. Szkoda tylko, że w tej dobrej zmianie karetka nie potrafi dojechać na czas, a ludzie umierają z powodu systemowych zaniedbań.
„Dość bezczynności – umierają ludzie!”
W obliczu kolejnych tragedii radny Damian Twardawa wystosował ostrą interpelację do prezydenta Rybnika Piotra Kuczery, wzywając do pilnej reakcji. Wskazuje, że cztery osoby zmarły w sytuacjach, gdzie nie było dostępnych zespołów ratowniczych, co – jego zdaniem – stawia pod znakiem zapytania skuteczność zabezpieczenia medycznego regionu.
Radny podkreśla, że lokalne władze nie powinny zrzucać odpowiedzialności jedynie na województwo czy państwo:
Dość bezczynności i przerzucania odpowiedzialności. Umierają ludzie! – apeluje Twardawa
Absurd, którego nie da się dłużej ignorować
Tyle że okazało się, że karetka jest. Nowa, wyposażona i – jak widać – nieużywana. A fakt, że stoi w Jankowicach – stoi i… nie jedzie – rzuca nowe światło na fundamentalny problem: formalne rejestry i gotowość jednostek nie przekładają się na realny ratunek dla mieszkańców. Nowe karetki blokowane są na poziomie ministerialnym, a te, które są gotowe i wyposażone, pozostają nieużywane.
Tymczasem codziennie na szali jest ludzkie życie – i to właśnie jest największy skandal tej historii. Dlaczego karetka stoi bezczynnie? Tydzień temu zadaliśmy to pytanie rzecznikowi prasowemu Wojewody Śląskiego i Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.



