Skandaliczne pytanie w Sejmie. Hołownia do Fritza: czy pan się szczepi?

Podczas przedświątecznego posiedzenia Sejmu doszło do ostrej wymiany zdań pomiędzy wicemarszałkiem Sejmu Szymonem Hołownią a posłem Konfederacji Korony Polskiej Romanem Fritzem z Rybnika
Spór wybuchł po wystąpieniu Fritza dotyczącym projektu ustawy o likwidacji Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 i oceny działań władz w latach 2020–2022.
Roman Fritz w swoim przemówieniu nie szczędził ostrych słów pod adresem rządów z okresu pandemii. Mówił o pandemii strachu, łamaniu konstytucji, ograniczaniu praw obywatelskich i – jak to określił – finansowym eldorado dla wybranych grup zawodowych. Przywołał m.in. ustalenia Parlamentarnego Zespołu ds. Nadużyć i Naruszeń Prawa w związku z COVID-19, wskazując na brak realnego rozliczenia decyzji, które jego zdaniem doprowadziły do tragedii tysięcy Polaków.
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Król jest nagi. Żadnej pandemii nie było. A jeżeli była, to pandemia strachu, kłamstwa i głupoty. Dowodem na jej nieistnienie jest ucięcie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki absurdalnych i ze wszech miar szkodliwych tzw. obostrzeń dokładnie w dniu 24 lutego 2022 r., kiedy to nasz kraj otworzył swoje granice na oścież przed milionami osób bez masek, bez testów, bez kwarantann i bez specyfików Big Pharmy zwanych szczepionkami na COVID. (Oklaski) Emanacja nastąpiła 14 kwietnia 2020 r., kiedy na lotnisku Okęcie wylądował największy transportowiec świata, AN-225 Mrija, który wiózł na swoim pokładzie 80 t nieatestowanych tzw. maseczek z polipropylenu z Chin. Witali go na lotnisku państwo premierowie; był tam pan Morawiecki, był pan Sasin, była cała świta. Koszt, z grubsza licząc, to 5 mln dolarów. Ta sama rzecz mogła być transportowana zwykłymi tirami za 100 razy mniej, czyli za 50 tys. dolarów. Nawalanka medialno-polityczna, jakiej Polacy zostali poddani w latach 2020–2022, przechodzi ludzkie pojęcie. Przybliżenie patologii przedstawiał Parlamentarny Zespół ds. Nadużyć i Naruszeń Prawa w związku z COVID-19 pod przewodnictwem posła Grzegorza Brauna obradujący na kilkunastu sesjach – powiedział Roman Fritz
Choć wystąpienie posła Fritza było niewątpliwie emocjonalne, to – jak podkreślają jego zwolennicy – mieściło się w granicach debaty politycznej i wolności słowa. Tym większe oburzenie wywołała reakcja prowadzącego obrady wicemarszałka Hołowni. Zamiast odnieść się merytorycznie do poruszanych kwestii, Hołownia zdecydował się na osobisty atak, publicznie pytając Romana Fritza o jego prywatne decyzje zdrowotne, w tym o szczepienia.
Panie pośle, a pan się szczepi? Panie pośle Fritz, czy pan się szczepi? – wypalił Szymon Hołownia
(Poseł Roman Fritz: To jest pytanie naruszające moją tajemnicę osobistą.)
Wie pan, wygaduje pan takie bzdury o szczepionkach, że postanowiłem o to zapytać – kontynuował wicemarszałek
(Poseł Roman Fritz: To bardzo źle.)
Ojej, i co ja teraz zrobię z tą wiedzą? Proszę nie mącić ludziom w głowach, bo będzie pan odpowiadał nie za swoje bzdury, tylko za to, że ludzie będą ginąć na skutek tych głupot, które opowiadacie na temat szczepień – nie ustawał Sz. Hołownia
To pytanie – co warto podkreślić – dotyczyło sfery objętej tajemnicą osobistą i nie miało żadnego związku z procedowanym projektem ustawy. Sam Fritz jednoznacznie zwrócił uwagę, że jest to naruszenie jego prywatności. Mimo to Hołownia kontynuował swoją wypowiedź, oskarżając posła o wygadywanie bzdur i sugerując, że jego słowa mogą prowadzić do zagrożenia życia innych osób.
Warto zauważyć, że Roman Fritz konsekwentnie podkreślał, iż prezentuje swoją opinię – opinię podzielaną przez znaczną część społeczeństwa, które do dziś czuje się pokrzywdzone decyzjami pandemicznymi. Marszałek – niezależnie od własnych poglądów – powinien stać na straży regulaminu i równego traktowania posłów.



