„Spadł na nas rakotwórczy pył!” Mamy zdjęcia z sobotniej katastrofy w Radlinie

Od soboty o poważnym zdarzeniu na hałdzie Marcel w Radlinie mówi cały region. Ogromne zapylenie spowiło okolice ulicy Napierskiego; później okazało się, że doszło do wypadku, w którym ciężko poparzony został 50-letni pracownik zewnętrznej firmy wykonującej prace na hałdzie.
W rozmowach z nami mieszkańcy mówią wprost:
Spadł na nas rakotwórczy pył. My tu mieszkamy, oddychamy tym, a nikt nie mówi, co się właściwie stało.
Wielu z nich relacjonowało, że gęsta chmura widoczna była od rana.
Jesteśmy zostawieni sami sobie. PGG traktuje nas jak petentów i odsyła do sądu, zamiast powiedzieć, czy to dla nas niebezpieczne” – słyszymy od mieszkańców Napierskiego


Według wstępnych ustaleń, podczas prac na hałdzie doszło do gwałtownego uwolnienia pary wodnej i osunięcia skarpy. To najprawdopodobniej wtedy pracownik doznał poważnych poparzeń. Jednocześnie mieszkańcy zgłaszali silne zadymienie i pylenie w mieście.


Burmistrz Radlina Zbigniew Podleśny poinformował, że Urząd Miasta bezzwłocznie zawiadomił odpowiednie organy o zagrożeniu. Starostwo przekazało, że pozostaje w stałym kontakcie z Polską Grupą Górniczą. Mieszkańców to jednak nie uspokaja.
My ciągle słyszymy, że oni są w kontakcie. A nam jak zwykle ten muł zlecioł na głowy. Zasypało nam auta, ogród, w domu śmierdziało jak z pieca” – mówi jedna z mieszkanek. Inny dodaje:
Chcemy wiedzieć, czym oddychamy. To nasze zdrowie.
Wciąż czekamy na pełne, oficjalne wyjaśnienia i wyniki analiz środowiskowych. Mieszkańcy Radlina domagają się odpowiedzi i – jak podkreślają – mają do tego pełne prawo.



