Janusz Piotrowski

Stasiu, czyli zasady

Mam swoje rytuały kiedy wstaję wcześnie rano. Do jednych z nich należy rzut oka na stację pogodową by sprawdzić jaka jest temperatura na zewnątrz. Pewnego ranka stwierdziłem, że pomiar nie działa…

Pomyślałem, że w radiowym nadajniku po prostu padła bateria. Kiedy więc wyszedłem na spacer z psem sprawdziłem i okazało się, że nadajnika fizycznie nie było. Dzieciaki – wiedziałem od razu.

Te dzieciaki na podwórku to temat przeszły – miniony, nie pasujący już do obecnych czasów, bo nie uświadczysz u nich w reku komórki, cały czas wrzeszczą, biją się, haratają w gałę, szturchają. Co rusz podjeżdża karetka, by takiego zabrać na szycie lub złożenie złamanej kończyny. Czyli jest na wskroś normalnie. Pochodzą z naprawdę biednych rodzin, borykających się z trudami dnia codziennego, zaciągniętymi kredytami w chwilówkach, komornikami, a mój sąsiad polski Niemiec żeruje na tej biedocie wynajmując im skromne mieszkania.

Tego samego dnia zrobiłem podwórkowe śledztwo, i dzieci wskazały:

To Stasiu – on zawsze takie rzeczy robi.

Spojrzałem w kierunku wskazujących dziecięcych palców i zobaczyłem który to gagatek. Najbardziej umorusany, połatany, szczerbaty bez mlecznych zębów pięcioletni chłopczyk, który intuicyjnie wiedział, co się właśnie kroi, i stał w oddali ze spuszczoną głową kopiąc coś niewidzialnego nogą. Ty gangsterze! – sobie pomyślałem.

Minął dzień i wracałem skądś tam samochodem, na drodze stanął Stasiu zmuszając mnie do zatrzymania. Opuściłem szybę, on ledwo co sięga więc wspina się na palce, i rzecze:

Ja pana przepraszam. To ja zrobiłem. Wyrzuciłem tutaj w krzaki i postaram się znaleźć.

Mówiąc to podaje mi przez otwartą szybę grabę.
Ok. Szczęka mi spadła na pedał sprzęgła.

Ilekroć opowiadam to moim kumplom jest tylko jeden komentarz:

Noooo k…a.

Przetłumaczę z naszego czytającym to teraz oburzonym kobietom – powyższe jest wyrazem naszego męskiego największego uznania, bo Stasiu wykazał się cywilną odwagą. I honorem. Obydwie cechy obecnie w zaniku. Zwłaszcza u facetów w rurkach i z poszetkami w klapach marynarek. Tych akurat kolesi, moje drogie Panie, co może są atrakcyjni i dobrze zarabiają, ale szukają przygód nie znając w ogóle pojęcia odpowiedzialności. Oni akurat Waszych synów na mężczyzn nie wychowają, bo z pustego nawet i Salomon nie naleje.

Kiedy uścisnąłem serdecznie rękę mojego nowego dziecięcego bohatera i zacząłem powoli odjeżdżać, Stasiu jeszcze rzucił, sepleniąc znacznie przez brak tych mleczaków, niby mimochodem pytanie:

A kupi pan nam piłkę?

O ty szczwana małpo! – rzuciłem w myślach pod jego adresem, ale będąc już na swoim podwórku serdecznie się śmiałem. Oczywiście, że kupiłem. Summa summarum z utraconą stacją pogodową i zakupem piłki stówa w plecy. Co to jest stówa?

Kiedy odebrałem po tygodniu piłkę z paczkomatu i dumny chciałem Stasiowej bandzie podarować, z góry ciesząc się, że sprawię im radość, dowiedziałem się, że się wyprowadzili. Rotacja u mojego sąsiada kombinatora – polskiego Niemca jest ogromna. Ludzie co rusz pojawiają się i znikają. Te dzieciaki mają mało co stabilnego. Więc trzymają się zasad. Zasady z kolei będą się ich trzymać. Stasiu z kuplami i koleżankami dadzą w życiu radę niezależnie jak te życie się potoczy.

Wiem co mówię – sam pochodzę z podwórka.

Wbrew pozorom.

Powiedziałbym „przepraszam”
Gdybym myślał, że to zmieni twoje zdanie
Ale wiem, że tym razem
Powiedziałem za dużo
Byłem zbyt niemiły

Próbuję się z tego śmiać
Przykryć to wszystko kłamstwami
Próbuję
I śmieję się z tego
Ukrywając łzy w swoich oczach
Bo chłopaki nie płaczą
Chłopaki nie płaczą

Padłbym do twych stóp
I wybłagał przebaczenie
Błagałbym cię
Ale wiem, że
Jest za późno
I nie ma już nic, co mógłbym zrobić

Więc próbuję się z tego śmiać
Przykryć to wszystko kłamstwami
Próbuję
I śmieję się z tego
Ukrywając łzy w swoich oczach
Bo chłopaki nie płaczą
Chłopaki nie płaczą

Powiedziałbym ci
Że cię kocham
Gdybym myślał, że wtedy byś została
Ale wiem, że nie byłoby z tego pożytku
Że już
Odeszłaś

Źle oceniłem twoje granice
Popchnąłem cię za daleko
Wziąłem cię za coś danego na własność
Myślałem, że bardziej mnie potrzebujesz

Teraz zrobiłbym prawie wszystko
Byś do mnie wróciła
Ale po prostu
Wciąż się śmieję
Ukrywając łzy w swoich oczach
Bo chłopaki nie płaczą
Chłopaki nie płaczą
Chłopaki nie płaczą

The Cure „Boys don’t cry”

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button