Wiadomości

„Nieodpowiedzialność wobec wyborców”. Szokujący rozłam w wodzisławskim PiS

W wodzisławskiej Radzie Miejskiej narasta poważny konflikt wewnątrz klubu Prawa i Sprawiedliwości. Jego kulminacją było wykluczenie latem Krystyny Warcok z klubu radnych PiS, a teraz – otwarta wojna na słowa

Obie strony sporu mówią o kulisach decyzji, naciskach i „zdradzie wartości”. Padają też bardzo ostre oskarżenia personalne.

Wykluczenie po miesiącach napięć

Jak tłumaczy Lidia Ptak, decyzja o wykluczeniu Krystyny Warcok nie była nagła ani pochopna.

Klub radnych PiS działa, a na początku wszystko funkcjonowało poprawnie. Z czasem zauważyliśmy jednak brak jakiejkolwiek dyscypliny głosowania. Oczywiście każdy radny głosuje zgodnie z własnym sumieniem, ale istnieje też linia programowa i zasady współpracy – mówi L. Ptak –Decyzja o wykluczeniu Krystyny Warcok zapadła po długim okresie analiz i rozmów wewnętrznych. Obserwowaliśmy sposób głosowania pani radnej i powtarzające się rozbieżności między jej decyzjami a stanowiskiem klubu.

Radna podkreśla, że przed każdą sesją odbywały się spotkania klubu, podczas których omawiano projekty uchwał i starano się wypracować wspólne stanowisko.

Nikt nikogo nie zmuszał do głosowania. Dochodziliśmy jednak do konsensusu i jednego, wspólnego głosu. Tymczasem pani radna wyłamywała się w kluczowych sprawach – zaznacza

„Nieodpowiedzialne wobec wyborców”

W ocenie Lidii Ptak problem miał także wymiar polityczny i wizerunkowy.

Wyborcy wybrali panią Krystynę Warcok jako radną PiS i oczekują, że będzie bronić wartości, które są dla prawicy fundamentalne. Głosowanie wbrew klubowi jest w mojej ocenie nieodpowiedzialne wobec tych wyborców – mówi Lidia Ptak

Jak dodaje, kulminacyjnym momentem był udział Krystyny Warcok w głosowaniach, które doprowadziły do odwołania radnych PiS z funkcji w Radzie Miejskiej.

Gdy odwoływano naszych przedstawicieli, w tym wiceprzewodniczącego rady, pani radna głosowała razem z większością przeciwko PiS. To był dla nas gwóźdź do trumny – przyznaje Ptak –W mediach „obrywało się PiS-owi”, choć w rzeczywistości był to głos jednej osoby. Ta decyzja o wykluczeniu miała zatem chronić klub i jasno określić zasady.

Wykluczenie nastąpiło – jak potwierdza radna – latem po wspólnej decyzji całego klubu. Ptak zaznacza jednak, że drzwi do powrotu formalnie nie zostały zamknięte.

Mocna odpowiedź Krystyny Warcok

Zupełnie inaczej sprawę widzi Krystyna Warcok, która nie ukrywa rozgoryczenia i kieruje bezpośrednie oskarżenia pod adresem Lidii Ptak.

Głosuję tak, jak głosowałoby Prawo i Sprawiedliwość. Nie głosuję natomiast tak, jak chce i narzuca wszystkim Lidia Ptak. Ja nie głosuję „za Ptak”, tylko za PiS – mówi stanowczo

Warcok podkreśla, że sprzeciwiała się głosowaniom dla zasady, zwłaszcza w sprawach finansowych.

Jestem finansistką, znam się na budżecie. Budżet miasta był bardzo dobrze przygotowany, ale usłyszeliśmy: „głosujemy przeciw, bo tak”. Na to się nie zgadzam – bez względu na telefony, naciski i konsekwencje.

Radna twierdzi, że wykluczenie z klubu było w całości inspirowane przez Lidię Ptak.

To wyłącznie robota Lidii Ptak. Co więcej, moim zdaniem ona – a w ślad za nią także jej mąż – doprowadzili do tego, że jedna z radnych złożyła mandat. Chodzi o osobę z tej samej szkoły, w której uczy pani Ptak. Widziałam, jak rozmawiała z prawnikami. To była radna pierwszej kadencji: spokojna, merytoryczna, bezkonfliktowa. Nie wytrzymała jednak presji i zrezygnowała właśnie przez działania pani Ptak i jej męża, który ją w tym wspierał. Kiedy opublikowałam swoje zdjęcie na Facebooku, zostałam oszkalowana przez Andrzeja Ptaka. W mojej obronie stanął przewodniczący Rady Miejskiej. Lidii Ptak uderzyło do głowy, gdy się sama ogłosiła przewodniczącą klubu PiS. Ta sprawa ma drugie dno.

Warcok przywołuje też sytuacje z mediów społecznościowych i konfliktów personalnych, podkreślając, że w sporze nie czuje się stroną dominującą, lecz ofiarą nacisków.

Rozłam, który osłabia PiS w Radzie

Z jednej strony klub mówi o obronie zasad, dyscypliny i wiarygodności wobec wyborców. Z drugiej – wykluczona radna zarzuca kierownictwu klubu autorytaryzm, personalne ambicje i tłumienie niezależnych głosów.

Jedno jest pewne: konflikt nie został zażegnany, a jego echa jeszcze długo będą wybrzmiewać w Radzie Miejskiej i lokalnej polityce. Czy dojdzie do pojednania, czy też PiS w Wodzisławiu Śląskim czekają większe problemy? To pokażą najbliższe miesiące.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button