Publicystyka

„Tania propaganda, Rybnik oszukuje mieszkańców”. Specjalista odkrywa prawdę o autobusach wodorowych

Władze Rybnika mijają się z prawdą? Być może, bo głośno chwaliły się niedawnym zakupem nowych autobusów wodorowych, ale sęk w tym, że wg naszego rozmówcy podano fałszywe dane

W tej historii dziennikarstwo będzie się krzyżowało z matematyką, a PR z faktami. Dowiecie się także, ile w rzeczywistości kosztuje olej napędowy (popularna ropa), a ile wodór – gdyby ktoś z Was odczuwał nieodpartą chęć nabycia kilograma wodoru na przykład. Ale do rzeczy. Od początku.

Powołana w zeszłym roku spółka z ograniczoną odpowiedzialnością Komunikacja Miejska Rybnik (dalej KMR) od jakiegoś czasu inwestuje w autobusy wodorowe twierdząc, że są oszczędne i przyjazne środowisku. O ile z drugim argumentem od biedy można się zgodzić, o tyle dyskusyjny pozostaje argument pierwszy. Zaraz do tego wrócimy, bowiem najpierw zadziwimy Czytelnika słowami Prezesa KMR, który zaskoczył media swoimi słowami.

– Wskakujemy [autobusami wodorowymi] za hybrydy, które będą jeździły na liniach wyjeżdżających poza miasto. Asekuracyjnie, gdyby coś się stało, bo jednak [autobusy wodorowe] to są nowe wozy, to chcemy mieć je w obrębie miasta. Każde auto trzeba poznać, każde nowe na pewno się zepsuje na początku, więc łatwiej nam podstawić inne, czy holować z obrębu naszego miasta, niż z Żor, czy Radlina. Na początek wyjadą na drogi trzy wodorowce z pięciu jakie są przygotowane, na tak zwany rozruch — mówi Łukasz Kosobucki, prezes KMR

Każde nowe na pewno się zepsuje na początku. Tak, drogi Czytelniku, dobrze zrozumiałeś. KMR kupuje pojazdy fabrycznie nowe i zakłada coś, czego nie zakłada żaden myślący zdroworozsądkowo człowiek: że nowy pojazd na pewno się zepsuje. Oczywiście każdy z nas wie, że kupując w salonie tradycyjny samochód z silnikiem spalinowym mamy daleko posuniętą pewność, że pojazd się nie zepsuje. I nikt trzeźwo myślący nie ma obaw, by świeżo zakupionym w salonie nowym samochodem jechać nie tylko za miasto, ale i na drugi koniec Europy, bo chroni go zarówno gwarancja, jak i nowoczesna technika. Mało tego: doświadczenie większości kierowców mówi, że nowe psuje się rzadko, albo zgoła wcale. Wygląda na to, że w przypadku autobusu wodorowego jest inaczej. Z jakiegoś bliżej nam nieznanego względu na pewno się zepsuje na początku.

Ale pal licho awarie. Z mocy prawa pojazdy podlegają rękojmi, więc koszty napraw pokryje sprzedawca. Wróćmy do oszczędności. Jak się zaraz okaże – chyba rzekomych. Na problem zwrócił nam uwagę jeden ze śląskich przedsiębiorców specjalizujący się w transporcie właśnie. Ze zdziwieniem odkrył, że władze Rybnika podają… błędne wyliczenia! Zobaczcie sami i trzymajcie się, bo będzie nieco rachunkowości.

W powyższej tabeli zaznaczyliśmy podaną przez miasto Rybnik cenę oleju napędowego oraz oszczędności. Władze Rybnika dokonały następującego obliczenia:

Litr oleju napędowego kosztuje 6 zł. Autobus zużywa przeciętnie 35 litrów na 100 kilometrów. Zatem przejechanie 100 km kosztuje (patrząc tylko na koszty paliwa) 210 zł. W ciągu trzech lat autobus pokona 225000 km, zatem za paliwo zapłacić będzie trzeba 472500 zł. Dlaczego? Wynika to prostej proporcji: na 100 km zużycie wynosi 35 litrów. 35 l x 6 zł = 210 zł. Zatem na 1000 km będzie to 2100 zł. A na 225000 km: 225 x 2100 zł, czyli 472500 zł.

Tyle tylko, że to nieprawda.

Dlaczego? Ano dlatego, że Urząd w tabeli zadeklarował ceny netto (bez 23% VAT), a podał… cenę brutto (+23% VAT)! Mało tego: w przypadku wodoru faktycznie podano cenę netto, czyli bez VAT. Upraszczając: cena wodoru została sztucznie zaniżona na potrzeby tabeli. Gdyby ta tabela miała wyglądać prawidłowo, to cena litra ropy winna wynosić 4,87 netto lub – jeśli posługujemy się cenami brutto – cena wodoru 69 zł/kg (a nie 56,10 zł/kg). Łapiecie?

Mało tego – dodaje nasz rozmówca -Cena ON to 4,86 zł w detalu, a KMR kupuje paliwo (a przynajmniej powinna kupować) hurtowo, czyli o kilkadziesiąt groszy na litrze taniej. To po prostu tania propaganda, bo Rybnik oszukuje w ten sposób mieszkańców. Jeśli podano cenę oleju napędowego z VAT, to i cenę wodoru powinno się podać z VAT. Albo obie ceny netto, albo obie brutto. To są podstawy ekonomii znane każdemu, absolutnie każdemu, kto prowadzi swoją działalność – konkluduje przedsiębiorca

Wróćmy jednak do wyliczeń. Jeśli mamy posługiwać się cenami netto (tak może robić KMR, bo jest płatnikiem VAT), to autobus spalający 35 litrów/100 km wymaga zakupu ropy za 170,45 zł, bo 35 l x 4,87 zł = 170,45 zł. Zatem na 1000 km będzie to 1704,50 zł. A na 225000 km: 225 x 1704,50 zł, czyli 383512,50 zł, a nie 472500. Różnica w wyliczeniach wynosi zatem niemal 88900 zł (dokładnie: 472500 – 383512 = 88987,50 zł).

I teraz zjeżdżamy w dół tabeli to rubryki pod tytułem: oszczędności. Wg władz Rybnika oszczędności z powodu wysokiej ceny oleju napędowego wyniosą 51476 zł. Tyle tylko, że – jak już powiedzieliśmy – podana została nieprawdziwa cena oleju napędowego. Cena za całość powinna ulec obniżeniu o 88987,50 zł. Zatem 51476 – 88987,50 = -37511,50 zł straty. Jesteśmy niemal 40000 zł na minusie.

Widocznie nas stać.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Back to top button