Publicystyka

Tego by Bareja nie wymyślił. W rocznicę wydania wyroku na górników poinformowano o likwidacji KWK „Wujek”

Historia zatoczyła gorzki krąg – w dniu, który przypomina o skazaniu górników za strajk, a nie za zbrodnię, padła informacja o planowanej likwidacji kopalni Wujek – symbolu oporu, pracy i ceny, jaką Śląsk płacił za polityczne decyzje

9 lutego to data szczególna dla śląskiego górnictwa. To właśnie wtedy, w 1982 roku, komunistyczny sąd wojskowy ogłosił wyroki wobec górników strajkujących po pacyfikacji kopalni „Wujek”. Jak przypomnieliśmy wczoraj w materiale Skazani za strajk, nie za zbrodnie, robotnicy – ofiary systemu – zostali potraktowani jak przestępcy, choć ich jedyną przewiną była obrona godności, solidarność i sprzeciw wobec stanu wojennego. Dziś ta data wraca z nowym, bolesnym kontekstem.

Dokładnie w rocznicę tamtych wyroków Polska Grupa Górnicza poinformowała o planach likwidacji ruchu Wujek w Katowicach oraz Bielszowice w Rudzie Śląskiej. Decyzja ma być elementem przyspieszonej transformacji spółki w 2026 roku. W praktyce oznacza to stopniowe wygaszanie historycznej kopalni, redukcję zatrudnienia sięgającą 5 tysięcy osób i perspektywę wielomiliardowych strat finansowych.

Symbolika tego zbiegu dat jest trudna do przeoczenia. Wujek to nie tylko zakład wydobywczy, ale jedno z najważniejszych miejsc pamięci najnowszej historii Polski. To tam, w grudniu 1981 roku, zginęło dziewięciu górników zastrzelonych przez ZOMO. Później górnicy byli sądzeni i skazywani za strajk, który dziś uznawany jest za akt odwagi, a nie przestępstwo.

Dziś absurd ma inny wymiar. Prezes PGG Łukasz Deja mówi o sprawiedliwej i kontrolowanej transformacji, o bezpieczeństwie energetycznym i o tym, że górnictwo wciąż jest potrzebne – zwłaszcza w momentach, gdy słońca nie ma, wiatr nie wieje. Jednocześnie zarząd zapowiada likwidację ruchów, ograniczanie wydobycia i redukcję zatrudnienia, licząc na urlopy górnicze i odprawy w wysokości 170 000 złotych. Zainteresowanie nimi jest jednak mniejsze, niż zakładano.

PGG tłumaczy decyzje realiami rynku: spadkiem cen węgla, wysokimi kosztami funkcjonowania i planowaną stratą sięgającą 5 000 000 000 złotych w 2026 roku. Wiceprezes Bartosz Kępa mówi o konieczności zwinnego zarządzania i dostosowywania się do zmieniającego się otoczenia. Spółka rozwija też nowe produkty, jak tzw. błękitny węgiel, który ma być mniej emisyjną alternatywą na ostatnią milę transformacji energetycznej.

W tym wszystkim ginie jednak wymiar symboliczny i społeczny. Informacja o likwidacji „Wujka” ogłoszona właśnie 10 lutego brzmi jak ponury żart historii. Jakby po ponad czterech dekadach ktoś dopisał kolejny rozdział do opowieści o kopalni, w której górnicy najpierw byli zabijani, potem skazywani, a dziś – w imię ekonomii i transformacji – mają zostać ostatecznie wykreśleni z górniczej mapy Śląska.

To, co w 1982 roku było groteską rodem z ponurego PRL-u, dziś przybiera formę chłodnego komunikatu korporacyjnego. Dlatego trudno oprzeć się wrażeniu, że tego by Bareja nie wymyślił. Bo tylko w polskiej rzeczywistości w rocznicę wyroku za strajk można usłyszeć, że miejsce, które było symbolem walki o godność, ma zostać zamknięte – tym razem już bez pałek i wyroków, ale z podobnym poczuciem gorzkiej ironii historii.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button