To Sasin podpisał zamykanie górnictwa”. Tysiące związkowców na ulicach Katowic.

Ponad 10 tysięcy górników, hutników i energetyków przeszło 4 listopada ulicami Katowic w marszu gwiaździstym, by zaprotestować przeciwko likwidacji przemysłu ciężkiego i upadkowi miejsc pracy na Śląsku oraz w Zagłębiu Dąbrowskim
W centrum miasta rozbrzmiewały zarówno patriotyczne pieśni, jak i bardzo mocne hasła. Protest, zorganizowany przez Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy Regionu Śląsko-Dąbrowskiego, był wyrazem sprzeciwu wobec braku postępów w rozmowach z rządem i unijnej polityki klimatycznej, która – zdaniem związkowców – prowadzi do ruiny polski przemysł.
Katowice stały się stolicą gniewu pracowników
We wtorkowe popołudnie kolumny związkowców z różnych branż wyruszyły z kilku punktów miasta, by spotkać się przed gmachem Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Na transparentach pojawiły się hasła w obronie miejsc pracy, taniej energii i suwerenności gospodarczej Polski. Nie brakowało emocji, a także mocnych słów pod adresem rządzących i Unii Europejskiej.
Przewodniczący Solidarności Dominik Kolorz przypomniał, że głównym powodem manifestacji jest sprzeciw wobec kosztów polityki klimatycznej i unijnego systemu handlu emisjami, które – jak mówił – niszczą polski przemysł i energetykę.
Największym dziadostwem, które dziś niszczy Śląsk, jest tzw. zielony ład. Od 2007 roku wszystkie kolejne rządy są odpowiedzialne za to, że doprowadziliśmy polski przemysł, energetykę i motoryzację do ruiny – mówił Kolorz
„Nas nie muszą bombardować – wystarczy, że mamy taki rząd!”
Jeszcze ostrzej wypowiedział się Bogusław Ziętek, lider WZZ Sierpień 80.
Nasza energetyka jest w gorszym stanie niż ukraińska, która codziennie jest bombardowana przez Rosję. Nas nie muszą bombardować – wystarczy, że mamy taki rząd, który niszczy naszą energetykę! – grzmiał ze sceny
Ziętek ostrzegał, że jeśli nie nastąpi zmiana kursu, za kilka lat znikną kopalnie i elektrownie węglowe, a Polska uzależni się od importu energii.
– W każdym normalnym kraju premier w takiej sytuacji siedzi siedem dni w tygodniu i pracuje nad programem ratunkowym. A u nas mają to w d*e! – mówił bez ogródek szef „Sierpnia 80”.
Roman Fritz: W jakiej ułudzie żyliśmy?
Jednym z najwyraźniejszych głosów podczas protestu był apel posła Romana Fritza, który uderzył zarówno w obecny, jak i poprzedni rząd.
Upada na naszych oczach górnictwo, upada energetyka konwencjonalna, upada rolnictwo i przemysł hutniczy. Jak to się mogło stać, w jakiej ułudzie żyliśmy, nie zauważając słonia w menażerii? – mówił R. Fritz
Poseł przypomniał, że to rząd PiS, z wicepremierem Jackiem Sasinem, podpisał mapę zamykania kopalń w Polsce, a pod dokumentami widnieją także podpisy przedstawicieli związków zawodowych.
Gdzie oni teraz są? Oni tu są i demonstrują, przywdziewają szaty rzekomych obrońców górnictwa! – mówił Fritz, dodając, że zjazd w dół będzie teraz jeszcze szybszy, bo najpierw zgasną elektrownie, a dopiero potem kopalnie.
Związkowcy: chcemy strategii dla przemysłu
Organizatorzy marszu podkreślali, że protest to nie tylko sprzeciw wobec polityki rządu, ale również apel o stworzenie realnej strategii przemysłowej dla regionu.
Przychodzimy z różnych stron, reprezentujemy różne organizacje, ale łączy nas wspólny cel – obrona przemysłu i miejsc pracy na Śląsku i w Zagłębiu Dąbrowskim – mówił Piotr Nowak, wiceprzewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności
Wśród tłumu słychać było zarówno śpiewy, jak i okrzyki gniewu. Transparenty głosiły: Nie oddamy przemysłu, Zielony ład – czerwony dramat, Bez pracy nie ma przyszłości. Protest zakończyły wspólne okrzyki: Szczęść Boże!



