„To wymaga zaangażowania intelektualnego”. Zaskakująca odpowiedź UM Rybnik na wniosek mieszkańca

Czy pytanie o to, ile miasto wydaje na delegacje, naprawdę jest dziś aż tak skomplikowane? Po lekturze pisma, jakie mieszkaniec regionu otrzymał z Urzędu Miasta Rybnika, można odnieść wrażenie, że odpowiedź na taki wniosek stanowi dla magistratu niemałe wyzwanie
Urząd wskazuje bowiem, że przygotowanie informacji wymagałoby m.in. zaangażowania intelektualnego. Brzmi nietypowo – tym bardziej, że chodzi o dane dotyczące wydatkowania publicznych pieniędzy.
O co zapytał mieszkaniec?
Wniosek dotyczył delegacji służbowych – krajowych i zagranicznych – oraz kosztów przyjmowania delegacji zagranicznych w Rybniku w latach 2021–2025. Wnioskodawca chciał poznać m.in.:
- kto uczestniczył w delegacjach,
- dokąd one prowadziły,
- jaki był ich cel,
- na jakiej podstawie były realizowane,
- jak długo trwały,
- oraz jakie koszty poniósł budżet miasta.
To zakres informacji, który w wielu samorządach bywa udostępniany bez większych kontrowersji, a czasem nawet publikowany w Biuletynie Informacji Publicznej.
Urząd: to informacja „przetworzona”
Urząd Miasta Rybnika uznał jednak, że wniosek dotyczy tzw. informacji publicznej przetworzonej, czyli takiej, której nie posiada w gotowej, zbiorczej formie.
W uzasadnieniu wskazano, że:
Jej wytworzenie wymaga przeprowadzenia czynności analitycznych, organizacyjnych, użycia dodatkowych sił i środków oraz zaangażowania intelektualnego.
Urzędnicy podkreślają, że nie istnieje jeden dokument czy zestawienie obejmujące wszystkie elementy wskazane we wniosku.
Delegacje bez zestawień?
Trudno jednak nie zauważyć, że delegacje służbowe są na co dzień planowane, zatwierdzane i rozliczane. Każda z nich wiąże się przecież z dokumentacją finansową i organizacyjną. Stąd pojawia się pytanie, czy zebranie tych danych w całość rzeczywiście musi być traktowane jako nadzwyczajny wysiłek, czy raczej jako element standardowej obsługi wniosku o informację publiczną.
Interes publiczny – do wykazania
Miasto wezwało wnioskodawcę do wykazania, że udostępnienie żądanych danych jest szczególnie istotne dla interesu publicznego. Bez tego – jak wskazano – możliwa będzie decyzja o odmowie. W praktyce oznacza to, że mieszkaniec musi uzasadnić, dlaczego informacje o wydatkowaniu środków publicznych powinny zostać zebrane i udostępnione w oczekiwanej formie.
Jednostki miejskie osobno
W piśmie zaznaczono również, że Urząd Miasta nie dysponuje danymi dotyczącymi delegacji realizowanych przez miejskie jednostki organizacyjne i instytucje kultury, ponieważ są one odrębnymi pracodawcami. W przypadku chęci uzyskania takich informacji należałoby więc kierować osobne wnioski do każdej z nich. To formalne stanowisko, które w praktyce znacząco wydłuża i komplikuje proces pozyskiwania pełnego obrazu wydatków. Na koniec urząd wezwał do uzupełnienia braków formalnych poprzez przesłanie podpisanego wniosku – listownie lub przez adres do doręczeń elektronicznych. W przeciwnym razie sprawa ma zostać pozostawiona bez rozpoznania.


Jawność w praktyce
Cała sprawa pokazuje, jak w praktyce wygląda realizacja prawa do informacji publicznej:
- dużo formalnych wyjaśnień,
- obszerne odwołania do orzecznictwa,
- i niewiele konkretnych danych.
Pozostaje pytanie, czy właśnie tak powinna wyglądać odpowiedź samorządu na zainteresowanie mieszkańców tym, jak wydawane są publiczne pieniądze oraz czy dostęp do takich informacji rzeczywiście powinien zależeć od tego, ile zaangażowania intelektualnego będzie wymagał po stronie urzędu.



