„Tu każdy umrze na nowotwór”. Radlin nadal w cieniu prac na hałdzie

Mieszkańcy Biertułtów i okolic nie kryją przerażenia i gniewu po decyzji, która pozwala na dalsze prace przy hałdzie Marcel
Od lat zwracają uwagę na pył, brud, a przede wszystkim na toksyczne pyły i zagrożenie dla zdrowia. W ich oczach sytuacja staje się dramatyczna.
„Dlaczego hałda nie została zamknięta?”
Zastępca burmistrza Radlina – Marcin Król – nie ukrywa wątpliwości co do wydanej decyzji.
Nie mogę zrozumieć, dlaczego hałda nie została zamknięta. W dokumentach zapisano jedynie, że technologia prowadzenia prac zostanie dopiero opracowana i zatwierdzona przez przedsiębiorcę. To budzi ogromne wątpliwości. Mówimy o obiekcie, który ewidentnie oddziałuje negatywnie na otoczenie – pyli, emituje gazy, a mieszkańcy odczuwają to każdego dnia. W mojej ocenie należało przeprowadzić pełne postępowanie środowiskowe – zaznaczył
Przypomniał też, że już po zdarzeniu z września 2023 r. (osunęła się wówczas część hałdy powodując olbrzymie zapylenia okolicy i grzyb nad powiatem wodzisławskim i Rybnikiem) należało natychmiast wstrzymać prace.

Hałda to w świetle prawa obiekt unieszkodliwiania odpadów, a więc przedsięwzięcie mogące znacząco oddziaływać na środowisko. Tym bardziej niezrozumiała jest decyzja o dalszej eksploatacji – podkreślił
„Boimy się o własne zdrowie”
Jeszcze mocniej brzmią głosy mieszkańców, którzy od lat mieszkają pod hałdą:
Od dziecka żyję w Radlinie i muszę przyznać, że z coraz większym przerażeniem patrzę za okno. To nie tylko złość, ale i strach. Przez lata słyszeliśmy, że prace na hałdzie mają zapobiegać jej zapożarowaniu. Tymczasem obserwujemy otwarte ogniska, kłęby białego dymu i gazy wydobywające się z wnętrza zwałowiska. Wiemy, że zawierają metale ciężkie i wielopierścieniowe węglowodory. To są trucizny, które wdychamy na co dzień. Temperatura wewnątrz hałdy dochodzi do 600 stopni, co oznacza, że praktycznie cała masa odpadów tli się lub żarzy. To koszmar. Boimy się, co stanie się z naszym zdrowiem – mówi jedna z mieszkanek, Aleksandra Woźnica
Dodaje, że codzienność w Radlinie stała się uciążliwa na wielu poziomach:
Nie można spokojnie wyjść do ogrodu, napić się kawy, bo wszystko trzeba najpierw dokładnie posprzątać. Ale brud to najmniejszy problem. Najważniejsze jest zdrowie. Tu rodzą się dzieci, młode rodziny budują domy. I w pewnym momencie zaczynam się zastanawiać, czy ktokolwiek w ogóle powinien mieszkać pod hałdą – dodaje
„Nie znam domu, w którym nie ma nowotworu”
Szczególnie poruszające słowa padły z ust lekarki, dr Skorupy, mieszkającej najbliżej zwałowiska.
Leczyłam się onkologicznie i podczas terapii lekarze pytali mnie wielokrotnie: „Gdzie pani mieszka? Przy jakimś zakładzie przemysłowym?”
To było dla nich oczywiste. Proszę państwa, ja nie znam domu w okolicy, w którym nie pojawiłby się nowotwór. To jest nasza codzienność, to są moi pacjenci – mówiła
Władze powiatu wodzisławskiego tłumaczą, że decyzja została wydana w ramach obowiązujących przepisów prawa i procedur administracyjnych, a urząd nie miał prawnej możliwości jej wstrzymania.
Działaliśmy zgodnie z ustawą o odpadach oraz obowiązującymi regulacjami środowiskowymi. Decyzja nie jest naszym osobistym wyborem, lecz wymogiem prawnym – argumentował Arkadiusz Skowron, członek Zarządu Powiatu Wodzisławskiego, broniąc decyzji, podczas gdy mieszkańcy i radni wskazywali na konflikt z planem zagospodarowania i potencjalne zagrożenia dla zdrowia społeczności:
Na sesji podważyłam słowa A. Skowrona. On twierdził, że musiał wydać tę decyzję. Nie musiał, a wręcz przeciwnie – nie powinien jej wydać, bo jest niezgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego podkreśliła radna powiatowa Joanna Rduch-Kaszuba
„Trzy lata? To brzmi jak wyrok”
Decyzja starostwa, która pozwala prowadzić działalność przez kolejne trzy lata, dla mieszkańców jest nie do przyjęcia.
Proszę tu pomieszkać. Po tygodniu każdy zrozumie, że perspektywa trzech lat w takich warunkach brzmi jak wyrok. My żyjemy w cieniu hałdy, która nie tylko brudzi, ale przede wszystkim zagraża naszemu zdrowiu i życiu – podkreślają mieszkańcy -Napić się kawy w ogrodzie to wyczyn, ale wyczynem jest przeżyć tutaj, bo tu każdy spod hałdy umrze na nowotwór.
Co dalej z hałdą i pracami na niej? Do sprawy z pewnością będziemy jeszcze wracać.



