Wiadomości

„Ty sługo rudego bandyty”. Niezależny dziennikarz nie mógł zadać pytań Zbigniewowi Boguckiemu

Spotkanie z udziałem Szefa Kancelarii Prezydent RP Zbigniewa Boguckiego w Wodzisławiu Śląskim, które opisywaliśmy na łamach ROW.info.pl, przerodziło się w scysję, którą trudno pogodzić z elementarnymi standardami debaty publicznej

Zamiast merytorycznej rozmowy – krzyki, buczenie i agresja wobec niezależnego dziennikarza.

Chodzi o sytuację, do której doszło podczas próby zadania pytań przez Mirosława Sieńkowskiego. Dziennikarz chciał poruszyć kwestie związane z działaniami państwa w czasie pandemii COVID-19, w tym decyzjami dotyczącymi zamykania przychodni, lasów oraz problemem nadmiarowych zgonów – tematami, które szeroko opisywał od 2020 roku.

Nie było mu to jednak dane.

Gdy tylko zabrał głos, część uczestników spotkania zaczęła go zagłuszać. Z sali popłynęły okrzyki, buczenie i wyzwiska. W kierunku dziennikarza padły słowa:

Ty sługo rudego bandyty!

Atmosfera szybko stała się napięta i wroga, a próba zadania pytania – skutecznie zablokowana.

Z relacji świadków wynika, że wśród najbardziej agresywnych osób znajdowali się uczestnicy ubrani w odblaskowe kamizelki. Ich zachowanie uniemożliwiło przeprowadzenie jakiejkolwiek rzeczowej wymiany zdań. Co istotne, sam Zbigniew Bogucki próbował interweniować i uspokoić zgromadzonych. Jego apele nie przyniosły jednak skutku. Hałas i chaos były na tyle duże, że dziennikarz nie był w stanie kontynuować wypowiedzi ani zadać przygotowanych pytań. To skłoniło do komentarzy

Spotkanie oceniam dosyć pozytywnie, z jednym wszak wyjątkiem. Głośna część publiczności nie była w stanie uszanować całkiem racjonalnego pytania niezależnego reportera Mirosława Sieńkowskiego i po prostu go zakrzyczała jakimś głupawym hasłem dotyczącym jak mniemam Donalda Tuska. Otóż Mirosław Sieńkowski proszę Państwa to jeden z tych nielicznych „desperados”, którzy w okresie pandemii strachu, kłamstwa i głupoty obnażał powszechne bezprawie i niesprawiedliwość, jakie działy się wówczas w Polsce. Nieodpowiedzialne zachowanie niektórych wyznawców PiS-u stawia tę partię w niezręcznej sytuacji: delektujemy się tylko jedynie słusznym (lecz niekoniecznie prawdziwym) przekazem, a nieprzyjemne (choć prawdziwe) treści po prostu cenzurujemy – powiedział w rozmowie z nami poseł Roman Fritz

Niestety część wyborców obecnych na miejscu zachowała się bardzo nieelegancko – mam na myśli tych, którzy zagłuszyli pytanie dziennikarza. Organizator wyraźnie nie poradził sobie z opanowaniem tłumu. Trudno nie odnieść wrażenia, że mówimy o środowisku aspirującym do rządzenia, a jednocześnie niepotrafiącym zadbać o podstawowe standardy debaty. Spotkanie miało być otwarte, jednak sytuacja sugerowała, że w praktyce było ono dostępne głównie dla wybranych – tych grzecznych w stosunku do PiSu. Na szczęście w Wodzisławiu Śląskim działają radni PiS, za których postawę nie trzeba się wstydzić i jest ich sporo – Ptak, Kapciak, Rduch-Kaszuba, Górecka, Kania. To grono pracowitych samorządowców, dlatego zastanawia mnie, że ich elektorat bywa reprezentowany w taki sposób – w końcu to również ich wyborcy. Odnoszę wrażenie, że PiS ma wielu dobrych radnych, natomiast poziom reprezentowany przez część posłów wyraźnie odbiega od tego standardu. Byłem obecny na spotkaniu i trudno było mi uwierzyć w to, co się działo – mówi radny Alan Szatyło

Sytuacja ta rodzi poważne pytania o stan wolności słowa i warunki pracy dziennikarzy w przestrzeni publicznej. Spotkania z politykami powinny być miejscem otwartej debaty – również na trudne i niewygodne tematy. Tymczasem w Wodzisławiu Śląskim doszło do sytuacji, w której niezależny dziennikarz został de facto wykluczony z dyskusji przez agresywną część publiczności.

Powiązane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Back to top button